– Obserwatorium Astronomiczne UW zostało zniszczone w czasie II wojny światowej. Przetrwały dwa meteoryty, jeden zegar, parę książek, notatki. Cała reszta budynku spłonęła, ocalały tylko główne mury. Gdy rozpoczynano odbudowę, znaleziono akt erekcyjny, niestety i to po wojnie – w latach 50. – zaginęło – mówi dr hab. Radosław Poleski z obserwatorium UW.
Czy określenie towarzyszące odsłoniętemu właśnie czasomierzowi – odnowiony – oznacza, że przetrwał on w jakimś stanie wojnę? Tak i nie.
Nie ma świadectwa, że w miejscu, gdzie odsłonięto jubileuszowy zegar, usadowiony był zegar słoneczny. Wiadomo natomiast (ze zdjęcia), że był w tym miejscu postument, wykorzystywany do stawiania małych instrumentów astronomicznych – do badań studenckich lub pracowniczych. Ten marmurowy słup został oczyszczony (uwolniono go od wylanej betonowej platformy). Co oznacza, że odnowiony został nie zegar w całości, ale jego fragment.
Sam zegar, jak wyjaśniał w rozmowie z Serwisem Naukowym prof. Grzegorz Pojmański z Obserwatorium Astronomicznego UW, został zbudowany na wzór zegara Jana Baranowskiego, dyrektora obserwatorium w latach 1848-1869.
Jan Baranowski pod koniec swojej rezydentury przeniósł się do Zamościa, tam miał brata, który był biskupem (Walenty Baranowski pełnił funkcję biskupa diecezjalnego lubelskiego w latach 1871–1879). I bratu zrobił zegar.
Ten zamojski zegar wypatrzył konserwator sztuki i zaproponował, żeby nowy zegar – ten „jubileuszowy” – powstał w formie bliskiej kopii, wzorowanej na zegarze Baranowskiego z Zamościa.
Zegar jest z marmuru, sprowadzonego specjalnie z Bułgarii. Marmurowy blat jest biały, zupełnie inny niż „noga”, na której się opiera – ten marmur jest ciemny i żyłkowany. A sam wskaźnik, czyli gnomom, został wykonany z mosiądzu.


Dokładnie co do minuty
Jak konstruuje się zegar słoneczny? Tu się nic nie zmieniło – trzeba gnomon ustawić dokładnie pod odpowiednim kątem. Wylicza się, gdzie jest południk, wyznacza się, gdzie jest południe słoneczne.
– Nie jest to prosty problem, bo Słońce ma dość duże rozmiary na niebie, to jest pół stopnia. Więc cień, który rzuca Słońce jest wyraźnie rozmyty – tłumaczy Radosław Poleski.
Na ile dokładny może być zegar słoneczny? Efekt pracy prof. Grzegorza Pojmańskiego, bo to on zajmował się stworzeniem tego instrumentu, to precyzyjna robota. Prawdziwy czas słoneczny, bo taki on pokazuje, można odczytać z dokładnością do minuty. Ustawiony jest wręcz z dokładnością do ułamka minuty, ale trzeba by mieć dobre oko, aby ten ułamek minuty na skali cieniowej zobaczyć.

Czas dla Warszawy i dla Polski
Piękny słoneczny zegar, od 29 maja mieszkający na tarasie Obserwatorium Astronomicznego UW, to nie tylko symbol dwustulecia OA, ale też nawiązanie do pracy warszawskich astronomów.
Obserwatorium Astronomiczne UW przez wiele lat było źródłem czasu dla Warszawy oraz dla całej Polski. A sygnał czasu obrósł w historie i anegdoty.
– W okresie międzywojennym – nie wiem, na ile historia jest prawdziwa, ale taki jest przekaz – astronomowie zorientowali się, że czas podawany przez radio jest dużo mniej dokładny niż Polskie Radio twierdzi. Zadzwonili do radia i zapytali, skąd w radiu mają sygnał czasu, skąd wiedzą, kiedy jest dwunasta. Radiowcy odpowiedzieli: to proste; spiker idzie rano do pracy, mija zegarmistrza i w witrynie patrzy, która jest godzina. Nastawia zegarek i potem na tej podstawie nadaje sygnał – opowiada Radosław Poleski.
– Znaleźli zegarmistrza, poszli do niego i pytają: skąd pan masz sygnał, skąd pan wiesz, kiedy jest dwunasta? Zegarmistrz odpowiedział: proste; o 12 włączam radio, jest sygnał i wtedy sobie ustawiam – kontynuuje astronom.
– Wówczas astronomowie dali ogłoszenie w prasie, że nie odpowiadają za czas podawany przez Polskie Radio. Wobec tego, Polskie Radio szybko się z nimi skontaktowało. Ustalili warunki współpracy. Pociągnęli kabel z obserwatorium do siedziby Polskiego Radia i astronomowie nadawali sygnał czasu przez lata. Także w czasie wojny czas był brany od nas. Były okresy, gdy nawet sam dyrektor w środku nocy obserwował przejścia gwiazd przez południk i potem w ciągu dnia wyznaczał poprawki, po to, żeby zegary, które były na dole w witrynie budynku obserwatorium dobrze ustawić, tak, żeby pokazywały sensowny czas – mówi badacz.


OA UW przez wiele lat ogłaszał czas dla Polski, potem przejął to zadanie Kraków.
Na dachu budynku w Alejach Ujazdowskich do II wojny światowej znajdowały się instrumenty optyczne do prowadzenia badań. Dziś kopuły na dachu pełnią funkcję historyczną, a obserwacje astronomiczne prowadzone są w nowoczesnych stacjach poza Warszawą. Ale serce uniwersyteckiej astronomii ciągle bije w obserwatorium.
Więcej o historii Obserwatorium Astronomicznego UW czytajcie tutaj: