Ile mediów w mediach?
Wybory parlamentarne w 2023 roku przyniosły polityczny i medialny przełom, którym towarzyszyła głęboka polaryzacja społeczna. Zespół naukowców połączył perspektywy trzech dziedzin: politologii, językoznawstwa oraz medioznawstwa, aby szczegółowo przyjrzeć się zjawisku polaryzacji na poziomie zarówno strukturalnym, społecznym, jak i językowym.
Wyniki przedstawiono w opublikowanej w tym roku monografii pt. „Analiza transformacji głównej audycji informacyjnej TVP1 po wyborach parlamentarnych z 15 października 2023 roku” pod redakcją dr Emilii Zakrzewskiej i dr Martyny Dudziak-Kisio.
– Badaliśmy zmiany, jakie zaszły w audycji „Wiadomości” (przekształconej po rebrandingu w „19.30”), ponieważ uznaliśmy ten główny program informacyjny TVP za jeden z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych elementów polskiego krajobrazu medialnego ostatniej dekady. Postanowiliśmy przeanalizować, jak zmienił się język przekazu oraz sposób postrzegania programu przez widzów. W ramach naszego projektu zrealizowaliśmy dwa badania: pierwsze dotyczyło dyskursu medialnego – badającego jakim językiem posługiwano się w okresie, gdy telewizja publiczna była zarządzana przez Prawo i Sprawiedliwość i co się zmieniło po wyborach parlamentarnych z 2023 roku, kiedy władzę przejęła koalicja rządząca. Oprócz badań uwzględniliśmy także perspektywę politologiczną ukazującą społeczno-polityczny kontekst polskich wyborów parlamentarnych 2023 roku i zmian, jakie zachodziły w badanym okresie na polskiej scenie politycznej i w mediach publicznych – opowiada dr Emilia Zakrzewska z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Badanie zostało podzielone na trzy okresy: przed wyborami parlamentarnymi (od lipca do 15 października 2023), między 15 października do 19 grudnia 2023 (okres tworzenia się nowego rządu KO, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy oraz zmian w TVP) oraz od 19 grudnia 2023 do 30 marca 2024 (okres rebrandingu „Wiadomości” na „19.30”).
Za pomocą narzędzia służącego do tworzenia i przeszukiwania elektronicznych korpusów językowych, które dostępne jest na stronie Korpusomat.pl, badacze sprawdzili, jak często w obu audycjach pojawiały się określone słowa, z jakimi innymi wyrazami się łączyły oraz jakie kategorie emocjonalne były reprezentowane w używanym słownictwie.
Wykorzystali do tego polski słownik afektywny NAWL (Nencki Affective Word List), zawierający 2902 słowa przyporządkowane do różnych kategorii emocjonalnych, takich jak złość, strach, smutek czy radość. Analizie poddano transkrypcje 74 wydań „Wiadomości” oraz 83 wydań audycji „19.30”. Badacze przeprowadzili również sondaż na reprezentatywnej próbie 1021 dorosłych mieszkańców Polski, aby sprawdzić, jak odbierali oni obie audycje.
Analizę języka uzupełniono badaniem sondażowym przeprowadzonym w czerwcu 2025 roku oraz analizą kontekstu społeczno-politycznego wyborów.

Paradoks frekwencji
Wybory parlamentarne z 15 października 2023 roku zapisały się w historii Polski rekordową frekwencją 74,38%.
– Wysoka frekwencja w wyborach parlamentarnych w październiku 2023 roku była między innymi wynikiem aktywizacji ludzi młodych, którzy pragnęli zmian oraz kobiet, które czuły się dotknięte wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, zaostrzającego prawo do aborcji. Do sukcesu frekwencyjnego przyczyniły się także organizacje prospołeczne, think-tanki, NGO-sy, influencerzy, celebryci, aktorzy, którzy zachęcali do oddania głosu. Było także mnóstwo kampanii profrekwencyjnych, które aktywizowały do pójścia na wybory – stwierdza dr Zakrzewska.
Z przeprowadzonych analiz wynika, że wysoka frekwencja wyborcza może być interpretowana przez pryzmat tzw. mobilizacji normatywnej. Obywatele poszli do urn nie tylko z powodu partyjnych kalkulacji, ale z poczucia wewnętrznego obowiązku obrony procedur demokratycznych i wartości konstytucyjnych.
– To pokazuje pewien paradoks polaryzacji. Z jednej strony widzimy jej społeczne koszty – silne emocje, konflikty, nieufność czy pogarszanie się relacji z osobami o innych poglądach. Z drugiej strony poczucie, że polityczna stawka jest bardzo wysoka, może mobilizować do działania. Człowiek, który uważa, że ważą się sprawy dla niego fundamentalne, ma większą motywację, żeby pójść na wybory i wyrazić swoje stanowisko. Rekordowa frekwencja w 2023 roku pokazuje więc również drugą stronę silnego podziału politycznego: społeczeństwo może być bardzo spolaryzowane, a jednocześnie bardzo mocno zaangażowane politycznie – komentuje dr Martyna Dudziak-Kisio z Uniwersytetu SWPS.


Słowa pod lupą
Analiza języka pokazała, że zmienił się sposób przedstawiania informacji w głównej audycji informacyjnej TVP1. W dawnych „Wiadomościach” znacznie częściej odwoływano się do tożsamości narodowej i wspólnoty Polaków. Słowo „Polska” pojawiło się w nich aż 1684 razy, podczas gdy w programie „19.30” użyto go 778 razy, czyli ponad dwukrotnie rzadziej.
– Perspektywę wspólnotową obecną w „Wiadomościach” dobrze pokazuje także charakterystyczne dla tego programu słownictwo. Wśród słów kluczowych znalazły się m.in. granica, migrant, nielegalny i bezpieczeństwo. Ich występowanie kieruje uwagę na kwestie bezpieczeństwa państwa i ochrony granic, tworząc obraz wspólnoty znajdującej się w sytuacji zagrożenia i wymagającej ochrony – komentuje Beata Milewicz, doktorantka w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych UW.
W programie „19.30” nastąpiło przesunięcie ku tematyce społeczno-ekonomicznej. Częściej pojawiały się lematy (podstawowe, słownikowe formy wyrazów, reprezentujące również ich formy fleksyjne), takie jak urząd, wydatek, posiedzenie, kosztować, kolejka, sąd czy komisja. Przekaz stał się wielowątkowy.
Zmienił się także sposób używania zaimka my. W „Wiadomościach” służył on przede wszystkim budowaniu poczucia wspólnoty narodowej, natomiast w „19.30” zaczął odnosić się do różnych grup społecznych i ich sytuacji z życia codziennego.
– W „19.30” częściej pojawia się perspektywa tzw. zwykłego Kowalskiego. Nie oznacza to jednak, że polityka znika z programu. Oba serwisy łączy wspólny rdzeń słownictwa, obejmujący m.in. słowa: Polska, PiS, rząd, państwo, polityk, co pokazuje, że oba funkcjonują w tej samej przestrzeni dyskursu politycznego. Zmienia się natomiast sposób eksponowania tematów i punktów widzenia. W „Wiadomościach” na pierwszy plan częściej wysuwała się perspektywa podmiotu zbiorowego, podczas gdy w „19.30” większą rolę odgrywają głosy zwykłych ludzi i ich codzienne doświadczenia – mówi Beata Milewicz.
W stronę emocjonalnego wyciszenia
Badanie sondażowe pokazało, jakie emocje respondenci wiązali z odbiorem obu programów.
„Wiadomości” budziły przede wszystkim te negatywne. Aż 52,6% badanych deklarowało złość, a 50,4% wstręt. Ponadto 63,9% respondentów dostrzegało wpływ polityków na treść programu. Spośród nich aż 90,3% wskazało na PiS.
W przypadku audycji „19.30” negatywne emocje były wyraźnie słabsze. Złość deklarowało 35,2% badanych, a wstręt 33,7%. Wpływ polityków na jej treść dostrzegało 50,7% badanych. Jednak oceny dotyczące tego, która partia miała największy wpływ na program, były bardziej rozproszone – tylko 35,6% przypisało ten wpływ Koalicji Obywatelskiej, podczas gdy 53% nie potrafiło lub nie chciało wskazać konkretnej partii.
Ponad połowa badanych – 53,4% – dostrzegła związek pomiędzy sposobem relacjonowania informacji w „Wiadomościach” a wzrostem poziomu agresji w debacie publicznej. Zbliżony rozkład odpowiedzi dotyczył pytania o zaostrzenie konfliktów w debacie publicznej. W tym przypadku wpływ „Wiadomości” jako negatywny oceniło 56% respondentów.
W przypadku „19.30” – 38,3% respondentów było zdania, że sposób przedstawiania informacji w programie przyczynia się do wzrostu agresji w debacie publicznej, a 39,4% dostrzegało jego wpływ na zaostrzanie konfliktów.
Z ekranu do domu
Podziały polityczne znajdują odzwierciedlenie również w codziennych relacjach Polaków. W sondażu przeprowadzonym w czerwcu 2025 roku 24,9% respondentów zadeklarowało, że unika spotkań z bliskimi z powodu kłótni politycznych, a 17,2% przyznało, że zerwało kontakt z członkiem rodziny lub przyjacielem z powodu różnic politycznych pogłębianych przez przekaz medialny.
Co ciekawe, młodsi respondenci nieco częściej niż starsi deklarowali kłótnie polityczne z bliskimi, zrywanie relacji oraz konflikty z osobami obcymi. Badanie nie pozwala jednak stwierdzić, czy po zastąpieniu „Wiadomości” audycją „19.30” skala takich konfliktów uległa zmianie – zachowania polaryzacyjne nie były bowiem mierzone odrębnie dla obu analizowanych okresów.
– Nasze badania pokazują, że problem nie polega wyłącznie na tym, że Polacy korzystają z różnych mediów i otrzymują różne informacje. Znacznie ciekawsze jest to, że ten sam przekaz potrafimy oceniać zupełnie inaczej w zależności od własnych preferencji politycznych. Bardzo wyraźnie widać to w ocenach „Wiadomości” i „19.30” – zmiana władzy zmieniła również to, które grupy odbiorców częściej ufają głównej audycji TVP, a które podchodzą do niej krytycznie – wyjaśnia dr Martyna Dudziak-Kisio.
Czy możliwa jest depolaryzacja?
Badacze wskazują, że depolaryzacja mediów jest procesem znacznie bardziej złożonym niż prosta zmiana redakcyjnej narracji. Po transformacji „Wiadomości” na „19.30” odnotowano wyraźny spadek intensywności emocji negatywnych towarzyszących odbiorowi przekazu. Jednocześnie jednak nie zaobserwowano proporcjonalnego wzrostu zaufania do mediów publicznych. Zamiast tego pojawił się stan, który można określić jako emocjonalne wyciszenie lub ambiwalencję – znaczna część respondentów nie potrafiła jednoznacznie ocenić nowej audycji ani przypisać jej wyraźnej orientacji politycznej.
Oznacza to, że zmiana języka przekazu, szczególnie w tak krótkim okresie, jaki obejmuje dana analiza, nie musi automatycznie prowadzić do depolaryzacji na poziomie społecznych postaw. Ukształtowane w okresie intensywnej rywalizacji politycznej tożsamości pozostają trwałe i nadal pełnią funkcję podstawowego filtra interpretacyjnego w odbiorze przekazu medialnego. W takich warunkach zmiana formy narracji informacyjnej może ograniczać najbardziej konfrontacyjne elementy dyskursu, nie musi jednak prowadzić do zasadniczej zmiany sposobu interpretowania treści przez odbiorców.


