Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • Wykorzystanie treści
Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • WIRTUALNE WYSTAWY
  • ALBUM CYFROWY IDUB
  • EN
  • Wykorzystanie treści
Obserwuj nas
Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Strona główna » Artykuły » Media a bezpieczeństwo. Czy EMFA pomoże zbudować w Polsce niezależne media publiczne?
media

Media a bezpieczeństwo. Czy EMFA pomoże zbudować w Polsce niezależne media publiczne?

Trwająca piąty rok wojna na Ukrainie oraz najnowszy konflikt zbrojny w Zatoce Perskiej nauczyły nas, czym jest infrastruktura krytyczna – elektrownie, stacje uzdatniania wody czy kluczowe szlaki logistyczne. To od ich sprawności zależy bezpieczeństwo państwa. W kryzysie podobną rolę odgrywa także coś mniej oczywistego: niezależne media publiczne.

Ostatnio zaktualizowany: 2026/04/22
22/04/2026
11 Min czytania
EMFA_04
Nie udało nam się zbudować nowoczesnego modelu mediów publicznych. Fot. Wirestock
Udostępnij

Pomimo głębokich podziałów w naszym społeczeństwie, przez długi czas wydawało się, że kwestia bezpieczeństwa pozostaje obszarem szerokiego porozumienia. Chociaż temat EMFA – Europejskiego Aktu o Wolności Mediów – nie zagościł jeszcze na pierwszych stronach serwisów internetowych i gazet, to gdy to nastąpi, zapewne również nas podzieli. Dlaczego powinniśmy zadbać o to, aby tym razem było odwrotnie? I dlaczego należy myśleć o mediach publicznych w kategoriach bezpieczeństwa państwa?

Czym jest EMFA i dlaczego nie jesteśmy gotowi?

EMFA, czyli Europejski Akt o Wolności Mediów, to obowiązujący od sierpnia 2025 roku pakiet przepisów opracowanych jako odpowiedź na zagrożenia dla demokracji, wolności słowa i dostępu do informacji. O ich skali od lat informują organizacje takie jak Reporterzy bez Granic czy Freedom House.

Zasadnicze cele EMFA nie powinny być dla nikogo kontrowersyjne. Rozporządzenie przewiduje m.in. ochronę niezależności redakcyjnej i źródeł dziennikarskich (art. 4), wzmacnia gwarancje niezależności mediów publicznych (art. 5), a także chroni treści medialne przed nieuzasadnionym usuwaniem przez duże platformy internetowe (art. 18) i wprowadza obowiązek dialogu między mediami a platformami (art. 19).

Przygotowany dla Polski przez dr. hab. Michała Głowackiego, prof. ucz., z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW raport Media Capture Monitoring Report: Poland 2025 to druga tego rodzaju publikacja (pierwszy ukazał się w roku 2024, zaś obecny w grudniu 2025), której celem jest monitorowanie zgodności polskiego ustawodawstwa oraz stanu legislacji z założeniami EMFA.

Raport skupia się na czterech kluczowych obszarach problemowych. Po pierwsze, na niezależności instytucji regulujących funkcjonowanie mediów publicznych. Po drugie, na niezależności samych mediów publicznych. I wreszcie, na wydatkowaniu środków publicznych w celu wpłynięcia na sposób działania mediów oraz kwestii pluralizmu i wpływu, jaki ma na niego państwo.

Do tej pory o projekcie ustawy wprowadzającej założenia EMFA było relatywnie cicho. Natomiast – jak wynika z informacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (odpowiedzialnego za przygotowanie ustawy) – w procesie konsultacji publicznych ministerialnego projektu z grudnia 2025 r. zgłoszono niemal 300 uwag; dotyczyły przede wszystkim modelu finansowania mediów publicznych, w tym jego stabilności i odporności na inflację, a także zasad powoływania władz oraz politycznej niezależności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. 

Obecny stan debaty publicznej i podziałów społecznych każe przypuszczać, że dyskusja nad ustawą nie stanie się areną porozumienia. Same media publiczne od wielu lat stanowią w Polsce cel zawłaszczenia politycznego, zaś raport Media Capture przede wszystkim pokazuje, że niewiele lub nic się w tej kwestii nie zmienia.

– EMFA jest narzędziem polityki medialnej, które ma na celu uwypuklenie, ale też zdefiniowanie na nowo tego, z czym borykają się współczesne rynki medialne. W Polsce naszym problemem jest przede wszystkim tzw. paralelizm polityczny, czyli sposób, w jaki system polityczny i jego właściwości są odzwierciedlane w systemie medialnym. Jest także odpowiedzią na nowe przykłady zawłaszczania mediów, czyli ich podporządkowania – nie interesowi publicznemu, ale konkretnej wąskiej grupie. Z tej perspektywy najważniejszy cel takiej regulacji to przede wszystkim wyjście poza konflikt polityczny i osiągnięcie takiej dojrzałości systemu, dzięki której każda ze stron sporu dostrzegłaby prawdziwą istotę i znaczenie mediów publicznych, a nie tylko spoglądała na nie jak na łup polityczny – mówi prof. Michał Głowacki.

Rozwiązania na miarę XX(I) wieku?

Jak zauważa badacz, biorąc pod uwagę skalę problemów, z jakimi borykają się dzisiaj media publiczne, założenia i rozwiązania Europejskiego Aktu o Wolności Mediów należy traktować jako regulacyjne minimum.

EMFA odpowiada na część wyzwań epoki platform cyfrowych – zwłaszcza poprzez art. 18, który chroni treści medialne przed arbitralnym usuwaniem przez bardzo duże platformy internetowe. Wciąż jednak tylko częściowo mierzy się z głębszymi zagrożeniami XXI wieku, takimi jak algorytmiczne wzmacnianie polaryzacji, zależność mediów od infrastruktury big-techów czy ich wpływ na obieg informacji.

Według raportu Media Capture jako Polska nie jesteśmy gotowi nawet na owo minimum. We wszystkich czterech analizowanych obszarach – niezależności regulatora, niezależności mediów publicznych, kontroli wydatków publicznych oraz ochrony pluralizmu – nawet jeśli pojawiły się projekty korzystnych rozwiązań, nie można jeszcze mówić o tym, że wprowadzono je w życie.

Pomimo że mamy konstytucyjnie zagwarantowaną wolność słowa, to w ostatnich latach sama Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stała się przedmiotem upolitycznienia, co w efekcie pozbawiło ją możliwości bycia skutecznym regulatorem. Mimo zmian personalnych, wciąż trwają zażarte dyskusje nad projektem zmian w przepisach dotyczących KRRiT, jak na razie bez widoków na pozytywny przełom.

Niezależność samych mediów publicznych również stoi pod znakiem zapytania. Choć po postawieniu ich w stan likwidacji w grudniu 2023 r. doszło do zmian organizacyjnych i personalnych, nadal brakuje regulacji, które mogłyby służyć jako solidny fundament ich niezależności w przyszłości.

Najgorzej sprawy się mają w zakresie kontroli wydatkowania środków publicznych na media. Choć w Polsce istnieją mechanizmy kontroli finansowania mediów publicznych (np. obowiązek sporządzania planów programowo-finansowych), nie obejmują one w sposób kompleksowy wydatków reklamowych instytucji publicznych i spółek Skarbu Państwa. Tymczasem art. 24 EMFA wprowadza obowiązek ich transparentnego raportowania – rozwiązanie dotąd w Polsce nieobecne.

Jedynie częściowo możemy mówić o istnieniu regulacji dotyczących transparentności struktur własnościowych mediów oraz zadbaniu o właściwy poziom pluralizmu.

Zgodnie z prawem prasowym z 1984 roku oraz ustawą o radiofonii i telewizji z 1992 roku podmioty medialne są zobowiązane do ujawniania swojej struktury własnościowej. Przepisy te zapewniają więc pewien poziom transparentności własności, ale nie dają narzędzi do oceny ani blokowania koncentracji własności z punktu widzenia pluralizmu mediów. W praktyce oznaczało to, że w przypadku przejęcia grupy Polska Press przez PKN Orlen brakowało podstawy prawnej, by zakwestionować tę transakcję ze względu na jej potencjalny wpływ na pluralizm. Właśnie na takie sytuacje odpowiadają dziś art. 21 i 22 EMFA, które zobowiązują państwa członkowskie do badania wpływu koncentracji własnościowej na pluralizm mediów, niezależność redakcyjną oraz możliwość kształtowania opinii publicznej.

Pomijając jednak szczegółowe zagadnienia legislacyjne, badacze zwracają uwagę, że rzecz w istocie nie polega na przyjęciu jednego czy drugiego rozwiązania. Problem mediów publicznych w Polsce jest dużo głębszy i wynika z tego, że w ciągu ostatnich dekad zwyczajnie nie udało nam się zbudować nowoczesnego, pluralistycznego i niezależnego od wpływów politycznych modelu mediów publicznych.

– Bez upodmiotowienia społeczeństwa obywatelskiego, uzgodnienia projektu zmian i proponowanych rozwiązań, nie pójdziemy dalej. Zarówno politycy, jak i big-techy będą chciały mieć w dalszym ciągu kontrolę i moim zdaniem jedynym na to sposobem byłoby właśnie uspołecznienie procesu reformy. Szerokie konsultacje, które nie skupiałyby się tylko i wyłącznie na podziale stanowisk, ale wskazywały nam wizję, do której chcemy dążyć. Musimy zaprojektować na nowo niezależne media publiczne i potem dopiero zastanowić się nad tym, jakimi działaniami można się do tego modelu zbliżyć – zauważa medioznawca.

EMFA_10
Brakuje regulacji, które mogłyby służyć jako solidny fundament niezależności mediów publicznych. Fot. Atlantic Ambience/Pexels

Media publiczne jako infrastruktura krytyczna

„Ale dlaczego tak właściwie ma mnie to obchodzić? I tak nie korzystam z mediów publicznych” – zapytają niektórzy. „Czy to aby nie jest kolejna bezsensowna biurokracja unijna, próba narzucenia nam czegoś?” – z troską spytają inni. Rzecz w tym, że nawet gdyby nie istniało coś takiego jak EMFA, to sprawę mediów publicznych powinniśmy tak czy inaczej uporządkować.

Wyobraźmy sobie sytuację zagrożenia wojną lub zamachem terrorystycznym. Zwłaszcza w pierwszych chwilach kryzysu panuje chaos informacyjny. W świecie, w którym newsy nieustannie krążą po platformach społecznościowych, powielane przez często zupełnie anonimowe konta czy instytucje medialne o nieznanych motywacjach, łatwiej niż kiedykolwiek o dezinformację i manipulację.

W pierwszych tygodniach pandemii wśród mieszkańców Warszawy zaczęły krążyć pogłoski o możliwym zamknięciu miasta, wyprzedzając oficjalne komunikaty i potęgując chaos informacyjny. Dlatego tak ważne jest istnienie mediów, które w sytuacji kryzysowej mogą być wiarygodnym punktem odniesienia, co do których każdy będzie mieć pewność, że może na ich rzetelności polegać  – i taką rolę, zgodnie z art. 5 EMFA, powinien pełnić niezależny nadawca publiczny.

Przykładem jest sytuacja za naszą wschodnią granicą. Ukraiński nadawca publiczny Suspilne nie tylko prowadzi serwisy informacyjne, lecz także codziennie przekazuje rzetelne informacje dotyczące tego, kiedy zaczynają się i kończą rosyjskie naloty.

– W ostatnim okresie w Wielkiej Brytanii zwraca się szczególną uwagę na to, że BBC jako brytyjski nadawca publiczny musi również pełnić rolę infrastruktury krytycznej. Infrastruktura krytyczna w tym przypadku polega na zapewnieniu wiarygodnego punktu odniesienia, dzięki któremu jesteśmy absolutnie pewni, że dana informacja jest prawdziwa, zweryfikowana i stoi za nią konkretny, godny zaufania podmiot, który działa w naszym interesie czy po prostu nie życzy nam źle. W takim właśnie sensie media publiczne powinny spełniać rolę wspólnej dla wszystkich infrastruktury krytycznej i jest to tak samo istotne, jak dostęp do wody pitnej czy elektryczności. Bez tego po prostu nas nie ma – podkreśla badacz.

W tak głęboko podzielonym społeczeństwie jak nasze coraz trudniej znaleźć jakiekolwiek zagadnienie, co do którego wszyscy moglibyśmy się zgodzić. To problem, który nie ogranicza się do ciężkiej atmosfery przy rodzinnym stole.

Wpływa on bezpośrednio na to, jak funkcjonujemy jako społeczeństwo obywatelskie, szczególnie w sytuacjach kryzysowych. Niewątpliwie minie dużo czasu, zanim obecne podziały przeminą. Wydaje się jednak, że pierwszym krokiem, który nas do tego przybliży, powinno być porozumienie co do roli, jaką pełnią media publiczne.

W tym sensie wdrożenie EMFA staje się nie tylko obowiązkiem legislacyjnym wobec Unii Europejskiej, ale także elementem budowania odporności państwa na kryzysy informacyjne.

Zepsuty RobAl i studenci w escape roomie. Jak uczyć krytycznego korzystania ze sztucznej inteligencji?
Muzyka bardziej bachowska od Bacha. Czy AI rzeczywiście może być kreatywna?
Kto stoi za mediami? Badania naukowców z UW
Nie tylko logo z ukraińską flagą. Odpowiedź europejskich mediów na wojnę
Wszystko. Wszędzie. Naraz. Jak zadbać o siebie w świecie przeciążenia informacyjnego?
TAGEMFAEuropejski Akt o Wolności MediówFreedom Houseinfrastruktura krytycznaKRRiTMedia Capture Monitoring Report: Poland 2025media publiczneReporterzy bez GranicWydział Dziennikarstwa Informacji i Bibliologii UW
Poprzedni artykuł NAUCZYCIELE_01_ADOBE „Największe frajerstwo świata”. Dlaczego niemal połowa młodych nauczycieli w stolicy chce odejść z zawodu?
Następny artykuł AdobeStock_443211312 Stan wegetatywny czy ślady świadomości? W badaniu mózgu ważne są wrzeciona snu

prof_Michal_Glowacki
dr hab. Michał Głowacki, prof. ucz.
medioznawca. Jest profesorem uczelni w Katedrze Systemów Medialnych Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW. Jego zainteresowania naukowe obejmują takie zagadnienia, jak polityka medialna, media publiczne czy system odpowiedzialności mediów.

Serwis Naukowy UW

Centrum Współpracy i Dialogu UW

redakcja: ul. Dobra 56/66, 00-312 Warszawa​

tel.: +48 609635434 • redakcja@uw.edu.pl

Zapisz się na newsletter
Facebook Linkedin Instagram

O NAS

STRONA GŁÓWNA UW

logo serwisu blue
logotyp-IDUB-PL-poziom-inv

Deklaracja dostępności

Polityka prywatności cookies

Mapa strony

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Zarządzaj zgodą

Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.

Funkcjonalne Zawsze aktywne

Wymagane do prawidłowego działania strony, bezpieczeństwa oraz zapamiętania Twojej decyzji.

Statystyka

Pomagają mierzyć oglądalność i jakość strony.

Marketing

Pozwalają mierzyć kampanie i personalizować reklamy.

Oświadczenie o prywatności