Tybet łatwo może się nam kojarzyć z buddyzmem, bordowymi szatami mnichów czy postacią Dalajlamy. Podobnie jak w przypadku wielkich religii monoteistycznych naszego kręgu kulturowego, także buddyzm nie pojawił się w próżni – poprzedzały go wcześniejsze tradycje religijne.
Jedną z nich jest religia Bon – dawna tradycja duchowa Tybetu, obecna tam jeszcze przed upowszechnieniem się buddyzmu. Choć przez wieki rozwijała się obok niego i częściowo się z nim przenikała, zachowała własne rytuały, teksty i linie przekazu. To właśnie w tradycji Bon rozwinął się Zhangzhung Nyengyu – ważny system nauk i praktyk medytacyjnych związanych z Dzogchen, czyli nurtem skupionym na poznaniu natury umysłu.
To z niej wywodzą się rytualne karty tsakali, które do dziś – tak samo jak religia Bon – są integralną częścią współczesnego buddyzmu.
Taką właśnie talię kart – cenną nie tylko ze względów religijnych, ale też historycznych i artystycznych – postanowił dokładnie zbadać międzynarodowy zespół naukowców. Efektem ich pracy stała się bezprecedensowa monografia. Publikację (książka w otwartym dostępie znajduje się tutaj: https://www.degruyterbrill.com/document/doi/10.1515/9783111623214/html#contents) przygotowali we współpracy badacze z Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu w Hamburgu, niemieckiego ośrodka badawczego DESY, Uniwersytetu Londyńskiego oraz francuskiej École Pratique des Hautes Études.


Czym są karty tsakali?
Ich złożona natura zawiera się już w samej nazwie. „Tsakali” bywa interpretowane zarówno jako „miniaturowy obraz”, jak i „karta inicjacyjna”. Z jednej strony dzieło sztuki, z drugiej – święty przedmiot.
Są produkowane do dziś i pełnią rytualne funkcje w obrzędach buddyzmu i Bonu. Najstarsze kompletne talie pochodzą jednak już z XIII wieku, mimo że najprawdopodobniej ich tradycja jest jeszcze starsza.
Opowiadanie o kartach tsakali poza ich lokalnym kontekstem jest o tyle trudne, że właściwie nie ma dla nich analogii w naszym kręgu kulturowym.
– Jeśli chodzi o formę, można porównać je do kart Tarota, które jednak służą głównie do wróżenia, a jedynie sporadycznie do samopoznania i medytacji – co w pewnym stopniu przypomina funkcję tsakali. Jeżeli natomiast szukać analogii do funkcji rytualnych kart tsakali w kulturze i sztuce chrześcijańskiej, można wymienić obrazki święte, które dzieci i dorośli trzymali w książeczkach do nabożeństwa (takie „bóstwa” ochronne, np. Św. Antoni), ale też przedmioty liturgiczne, takie jak konsekrowane naczynia – na przykład kielich na wino, symbolizujący podczas mszy przeistoczenie w krew Chrystusa. W sztuce zaś najbliższym odpowiednikiem mogłyby być ikony, które są zarówno obrazem, jak i świętym przedmiotem rytualnym – „oknem do nieba”, służącym wiernym do modlitwy i oddawania czci – mówi dr hab. Agnieszka Helman-Ważny, prof. ucz., z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW.
Aby zrozumieć, czym naprawdę były karty tsakali i jakich informacji mogą dostarczyć o kulturze dawnego Tybetu, badacze musieli spojrzeć na nie z wielu stron. Nie wystarczyło zbadać tylko ich znaczenie religijne albo wyłącznie skupić się na materiałach, z których je wykonano.
Dlatego połączono metody nauk humanistycznych i ścisłych. Naukowcy analizowali zarówno symbolikę i funkcje kart, widniejące na nich inskrypcje, imiona i inne nazwy własne, tybetańskie cyfry, jak i techniki wykonania, papier, tusz, pigmenty, farby. Efektem tych prawdziwie interdyscyplinarnych badań jest monografia, która wnika w głąb zabytku.


Pełna talia metodologii
Badany zestaw to 65 kart, które tybetolog Charles Ramble otrzymał od Lopona Tenzina Namdaka Rinpoche – tybetańskiego przywódcy duchowego i mistrza religii Bon. Przekazał on badaczowi jedynie część większej całości, ponieważ reszta zestawu znajduje się w klasztorze Triten Norbutse w Katmandu w Nepalu.
W tej talii dominują czerwone tła i złote wykończenia. To rozwiązanie wpisuje się w estetykę sztuki tybetańskiej i himalajskiej, w której czerwień należy do ważnych kolorów symbolicznych i bywa wiązana z energią oraz mocą rytualną, a złoto podkreśla sakralny i prestiżowy charakter przedstawień.
Karty mają wymiary około 10×20cm i jako dzieła sztuki są połączeniem rzemiosła, sztuki słowa oraz obrazu – na stronach recto znajdują się iluminowane przedstawienia bóstw, świętych osób lub rytualnych przedmiotów, zaś na stronach verso zapisane są inwokacje, mantry lub formuły magiczne.
Badacze wyszli od analiz z zakresu historii kultury i sztuki, eksplorując zapisaną w kartach filozofię systemu Dzogchen Zhangzhung Nyengyu oraz ich rytualne funkcje. Następnie ruszyli w głąb samej materialności zabytku.
Zarówno papier, jak i farby użyte do iluminacji zostały poddane analizom spektroskopowym oraz mikroskopowym. Wykorzystano także datowanie radiowęglowe, które pozwoliło potwierdzić przypuszczenia, że zestaw składa się z pierwotnie mniejszych kolekcji różniących się wiekiem o mniej więcej sto lat.
Nie tylko różnorodność metod, lecz także sekwencja ich zastosowania okazały się kluczowe dla tego, aby tsakali mogły odsłonić przed badaczami swoje karty.
– Kluczowe okazało się również zachowanie odpowiedniej kolejności stosowania poszczególnych metod. Niektóre z nich, takie jak obrazowanie wielospektralne (MSI), wskazywały kierunek dalszych badań – na przykład analiz XRF czy spektroskopii Ramana. Dzięki nim dowiedzieliśmy się, w których miejscach użyto tych samych farb, co umożliwiło precyzyjną i całościową identyfikację pigmentów oraz technik malarskich. Obrazowanie w podczerwieni ujawniło ukryty pod warstwą farby system oznaczeń kolorów – rodzaj instrukcji, która wskazywała, które obszary miały być pomalowane danym kolorem. Zwróciło także uwagę na różnice w strukturze papieru poszczególnych kart, co pozwoliło odkryć zróżnicowanie technologiczne w produkcji użytego papieru. Na tej podstawie ustaliliśmy, że karty były przygotowywane w różnych okresach, co później potwierdziły badania radiowęglowe oraz analiza z zakresu historii sztuki – wyjaśnia badaczka.




Obrazy w podczerwieni ujawniły nie tylko wstępne rysunki, ale także litery wskazujące na system malowania po numerach ukryty pod warstwami pigmentu. Fot. K. A. Huskin i I. Schevchuk (CSMC, Uniwersytet Hamburski)
Awers i rewers historii dawnego Tybetu
Rytuały inicjacyjne z użyciem tsakali miały bardzo konkretny, ale też i indywidualny przebieg – i podobnie wykorzystuje się je także dziś. Jeden z możliwych sposobów przeprowadzania rytuału mógł wyglądać następująco: uczeń siadał przed mistrzem, zwykle nieco niżej, a nauczyciel pokazywał kolejne karty przedstawiające bóstwa lub mistrzów danej linii przekazu. Nauczyciel pokazywał adeptowi stronę z iluminacją, a następnie odczytywał zapisane na odwrocie modlitwy lub formuły. Dwie strony karty odpowiadały więc dwóm stronom procesu przekazywania wiedzy.
Uczestnik rytuału miał nie tylko patrzeć, lecz także wyobrażać sobie daną postać, by móc być obdarzonym jej cechami lub osiągnięciami oraz błogosławieństwem. W kulminacyjnym momencie mistrz dotykał głowy adepta całym plikiem kart, potwierdzając w ten sposób akt przekazu. Tsakali działały więc jako rodzaj rytualnej podpory – pomagały uporządkować kolejne etapy ceremonii, prowadziły wizualizację i wspierały sam akt przekazu duchowego.
Zestawy tsakali, uzupełniane i używane przez lata, były więc czymś w rodzaju przenośnych bibliotek religii Bon: przechowywały nie tylko wizerunki, lecz także pamięć o rytuałach, nauczycielach i kolejnych ogniwach duchowej tradycji.
Dlatego też dziś mogą służyć badaczom nie tylko jako źródło wiedzy na temat specyficznych rytuałów czy wierzeń. Są one depozytem informacji dotyczących rzemiosła, kunsztu, rękodzieła i innych zjawisk z zakresu kultury materialnej.
Tak jak każda karta ma dwie strony, tak samo dwa oblicza ma też sam ten zabytek. Z jednej strony mówi o wierzeniach i rytuałach, z drugiej – o materialnej kulturze dawnego Tybetu. Dopiero połączenie tych dwóch perspektyw pozwala lepiej zrozumieć jego historię.
– Oprócz aspektu niematerialnego, karty tsakali dostarczają także informacji o kulturze materialnej: o technikach wytwarzania zabytków na podłożu papierowym, rodzajach materiałów stosowanych w sztuce i piśmiennictwie, kanonach malarstwa, kaligrafii oraz dbałości o detale. Bez naszych badań wiele z tych informacji pozostałoby nieznanych. Interesującym aspektem związanym z tym zabytkiem jest również transmisja wiedzy, a właściwie różnych jej poziomów, gdyż tego typu obiekt jest czymś indywidualnym, dostosowanym do poziomu i potrzeb konkretnej osoby w danym momencie. Karty tsakali stanowią więc swoisty łącznik między przeszłością a teraźniejszością, pokazując, jak tradycja, sztuka i duchowość splatały się w życiu dawnych Tybetańczyków. Bez naszych badań zrozumienie tego typu obiektów byłoby niezwykle trudne, zwłaszcza w naszym kręgu kulturowym, ukształtowanym przez chrześcijaństwo – podsumowuje prof. Agnieszka Helman-Ważny.

