Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • Wykorzystanie treści
Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • WIRTUALNE WYSTAWY
  • EN
  • Wykorzystanie treści
Obserwuj nas
Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Strona główna » Artykuły » Jak lepiej rozumieć liczby? Analiza z czasów pandemii
polonistyka

Jak lepiej rozumieć liczby? Analiza z czasów pandemii

Liczby nie kłamią – głosi popularne powiedzenie. W czasach pandemii COVID-19 codzienne statystyki były fundamentem wiedzy o rozprzestrzenianiu się wirusa, wpływając na nasze decyzje: czy wyjść z domu, czy założyć maseczkę, czy zaufać rządowym restrykcjom? Liczby mogą stać się potężnym narzędziem perswazyjnym, a sposób ich prezentacji prowadzi czasem do odmiennych, a nawet sprzecznych wniosków! Jak pandemiczne „liczniki COVID-owe” mogły kształtować nasze reakcje na epidemię?

Ostatnio zaktualizowany: 2025/12/14
15/12/2025
16 Min czytania
004
Dzienne liczniki COVID Ministerstwa Zdrowia.
Udostępnij

W czasie pandemii COVID-19 byliśmy bombardowani strumieniem danych: liczbą zakażeń, zgonów, wykonanych szczepień. Te statystyki kształtowały codzienne decyzje i zbiorowe nastroje, jednocześnie pogłębiając poczucie niepewności.

Choć liczby wydają się obiektywne, sposób ich komunikowania może prowadzić do  różnych wniosków i wywoływać odmienne emocje. Zrozumienie mechanizmów perswazyjnych stojących za wizualizacją danych jest kluczowe dla komunikacji w sytuacji niepewności. Przyjrzała się temu medioznawczyni i badaczka retoryki, dr Ewa Modrzejewska z Zakładu Retoryki i Mediów Instytutu Polonistyki Stosowanej UW.

Cena niepewności

Jednym z globalnych wyzwań, przed którymi postawiła ludzi pandemia koronawirusa, była niepewność. Charakter zjawiska sprawiał, że jego mierzenie, modelowanie, a także interpretacja zebranych danych nie były ani proste, ani pewne. Jednak to właśnie liczby, którym kulturowo przypisujemy wyjątkową wiarygodność, pozwalały rządom, ale również pojedynczym obywatelom podejmować decyzje – choćby taką, czy bezpiecznie jest pójść do fryzjera.

Od XVII wieku, wraz z rozwojem statystyki i teorii prawdopodobieństwa, utrwaliło się przekonanie, że liczby są bardziej obiektywne i odporne na błędy niż słowne opisy rzeczywistości.

Historyk nauki Theodore Porter określił autorytet liczb mianem „mechanicznej obiektywności”. Postrzeganie danych liczbowych jako bezstronnych nadaje im wewnętrzny etos, czyli wiarygodność, która sprawia, że argumenty oparte na statystykach wydają się trudniejsze do zakwestionowania i godniejsze zaufania niż argumenty jakościowe. To właśnie ten ukryty autorytet czyni z liczb skuteczne narzędzie perswazji, zdolne do wzmacniania lub osłabiania określonych stanowisk.

Nadanie liczbom szeroko rozumianej wizualnej formy może wzmocnić perswazyjny potencjał, który na pierwszy rzut oka wcale nie musi być rozpoznany. Perswazyjność zwizualizowanych liczb można badać przez pryzmat retoryki wizualnej, która włącza w pole analizy choćby to, jak projekt i układ graficzny kształtuje odbiór komunikatu. To właśnie w miejscu, gdzie potencjalna obiektywność liczb spotyka się z subiektywnymi wyborami projektowymi, powstaje potężny ładunek argumentacyjny – zjawisko, które można przeanalizować na przykładzie liczników COVID-owych.

Liczniki COVID-owe

Badania dr Modrzejewskiej koncentrowały się na szczególnym typie komunikatu cyfrowego, który pojawił się w polskich mediach cyfrowych w trakcie pandemii – licznikach COVID-owych. Były to specjalne sekcje na stronach internetowych, które prezentowały codzienne podstawowe statystyki – przykładowo: zachorowań, śmierci czy szczepień.

Choć zdawałoby się, że takie liczniki mają czysto informacyjny charakter, to mogą one – poprzez decyzje merytoryczne i graficzne ich twórców – kształtować specyficzną opowieść o pandemii i tym samym wpływać na jej postrzeganie przez czytających te komunikaty.

– To nie są komunikaty złożone tylko ze słów, których perswazyjność zwykle rozpoznajemy. Mamy do czynienia z komunikatami multimodalnymi, gdzie warstw znaczeniowych jest więcej niż tylko językowa. Taki prosty wizualnie licznik wydaje się pozornie jasny i transparentny, ale de facto ma spory potencjał perswazyjny. Ten potencjał może być wykorzystywany przez twórców treści, którzy za pomocą zwizualizowanych liczb mogą chcieć wpływać na nasze decyzje. Ten potencjał starałam się pokazać, badając liczniki COVID-owe – opowiada dr Modrzejewska.

Badaczka przeanalizowała 11 liczników, wykonując zrzuty ekranu w tym samym momencie – 21 i 22 stycznia 2021 r. – na stronach czołowych polskich portali internetowych, dzienników i tygodników. Niemal wszystkie powtarzały ten sam schemat: stałej, codziennie aktualizowanej sekcji na głównej stronie, przypominającej nieco swoją formą paski newsowe ze stacji telewizyjnych. Choć temat pandemii zdominował wszystkie media na świecie, to w tym czasie Modrzejewska nie odnotowała wizualnie podobnych typów przekazów w czołowych mediach zagranicznych.

Medioznawczyni zastosowała ramy retoryki wizualnej. Polegało to na krytycznej analizie wzajemnego oddziaływania trzech warstw komunikatu – liczbowej, werbalnej i wizualnej – które kształtowały potencjalne narracje na temat pandemii.

Badanie traktowało liczniki COVID-owe jak zasoby retoryczne, zdolne do wspierania rozbieżnych twierdzeń i argumentów. Chodziło o to, by dowiedzieć się, jak nawet drobne różnice w prezentacji danych (kolor, rozmiar, kolejność), mogą prowadzić do różnych interpretacji, a w konsekwencji podejmowania odmiennych decyzji przez odbiorców takich komunikatów.

014-1
Blisko 2 tys. pacjentów przyjęto przez 15 miesięcy funkcjonowania szpitala tymczasowego, działającego pod patronatem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Fot. UM Opola

Liczby nie kłamią?

Wyświetlane w specyficzny sposób liczby nie były zwykłym odbiciem rzeczywistości, lecz wynikiem określonych decyzji. Już same wskaźniki pandemiczne zdeterminowane były podstawowymi ustaleniami: co liczyć, jak liczyć, kiedy i w jakim kontekście.

Ponadto świadome lub nieświadome wybory poszczególnych redakcji – dotyczące doboru wskaźników, ich układu, sposobu opisu oraz elementów wizualnych – sprawiały, że te same dane liczbowe mogły wspierać różne narracje o pandemii.

– Punktem wyjścia jest myśl, że liczby w praktyce nie są bezstronne. Jeśli używamy je do opisu świata, w komunikacji, to do ich pojawienia się potrzebny był człowiek. Zostały one stworzone przez kogoś, kto miał jakiś zamysł, aby coś za pomocą liczb opisać i stworzył takie warunki, żeby ten kawałek świata za pomocą liczb móc rzeczywiście scharakteryzować. Już na tym etapie możemy mówić o perswazji, bo ktoś podjął określone decyzje, by móc wpływać na innych – zauważa dr Modrzejewska.

Abyśmy mieli użytek z liczb, czy to w codziennej ocenie rzeczywistości, czy to w przekonywaniu innych, musimy najpierw rozumieć, skąd one się biorą i co właściwie opisują. Weźmy za przykład liczbę „419”, która 21 stycznia 2021 roku oznaczała zarejestrowaną dobową liczbę zgonów z powodu COVID-19 w Polsce.

– 419 jest po prostu liczbą, tak? Jest sposobem raportowania o fragmencie rzeczywistości, jakim w pandemii była śmierć z powodu wirusa. Jak pamiętamy, już samo klasyfikowanie, że ktoś umarł na COVID, rodziło w pandemii wiele kontrowersji – w szczególności, gdy chodziło o osoby z wieloma problemami zdrowotnymi. Zatem wiarygodność tej liczby zależała od naszego zaufania do tych, którzy ten wskaźnik tworzyli. Druga rzecz jest taka, że liczba 419 zaczyna coś znaczyć, kiedy poznamy kontekst, w którym występuje. Często ten kontekst jest czyimś perswazyjnym wyborem, a my powinniśmy być wyczuleni na to, że liczby można interpretować na wiele różnych sposobów – tłumaczy dr Modrzejewska.

Możemy zatem powiedzieć, że liczba „419” to po prostu liczba. Jednak w komunikacji publicznej u jednej osoby może wzbudzać przerażenie, gdy retorycznie zostanie porównana do zniknięcia z mapy Polski w jeden dzień całej wioski. Takiej interpretacji może towarzyszyć subtelne werbalne wzmocnienie, gdy przeczytamy, że chodzi o „aż 419 zgonów”. Dla kogoś innego ta sama liczba umieszczona w kontekście 38 milionów mieszkańców Polski oznacza zaledwie około 0,0011% całkowitej populacji. Pierwszy kontekst podkreśla zagrożenie, drugi – może poczucie zagrożenia znacznie osłabić.

Co pokazać, a co ukryć

Na odczytanie liczb w liczniku COVID-owym wpływ ma dobór i układ wskaźników, atakże sposób ich nazywania. Choć wszystkie badane przykłady opierały się na tych samych rządowych danych, różniły się one pod względem wyboru kategorii, używanego języka oraz sposobu prezentacji informacji, co pozwalało na kreowanie różnych narracji.

Najczęściej pokazywano liczbę zakażeń, zgonów, szczepień i ozdrowieńców. Z badawczego punktu widzenia interesujące również było to, czego niektórzy nie pokazywali.

Na przykład nie wszystkie redakcje podawały statystyki dotyczące szczepień – dotyczyło to m.in. dwóch redakcji o raczej sceptycznym nastawieniu wobec tej kwestii. Mogło to zatem sprzyjać sytuacji, w której odbiorcy tego medium nie dostrzegali związku między szczepionkami a przebiegiem pandemii.

Ważnym zabiegiem retorycznym była także aranżacja danych, czyli ich kolejność.W kulturze zachodniej czytamy od lewej do prawej, co nadaje pierwszemu elementowi od lewej szczególną wagę i tworzy domyślną sekwencję narracyjną.

Porównanie schematu „zakażeni – zmarli – zaszczepieni” ze schematem „zakażeni – zaszczepieni – zmarli” ujawnia, jak subtelna zmiana kolejności może sugerować odmienne pozorne związki przyczynowo-skutkowe. Pierwszy układ można było interpretować w taki sposób, iż spośród osób zarażonych część umarła, ale byli jeszcze ci (a ich liczba była znacznie wyższa niż zmarłych), którzy są zaszczepieni i w ten sposób do pewnego stopnia podlegali ochronie. Druga sekwencja mogła być interpretowana, szczególnie w kręgach „koronasceptycznych”, jako dowód na rzekomą nieskuteczność szczepionek, gdyż „wśród zakażonych, byli też zaszczepieni, a mimo szczepień część osób zmarła”.

Ważną rolę w licznikach COVID-owych pełniły także elementy wizualne.

Czerwony kolor konwencjonalnie sygnalizował zagrożenie i alarm – jak widać, był to kolor najczęściej stosowany przez media w licznikach COVID-owych.

Żółty wskazywał na stan ostrzegawczy lub ryzyko, przyciągając uwagę, ale w mniej dramatyczny sposób niż czerwony.

Zielony natomiast kojarzył się z czymś pozytywnym, na przykład z nadzieją, bezpieczeństwem lub korzystnym przebiegiem sytuacji – tak jak w przypadku wyświetlanej na zielono liczby ozdrowieńców czy zaszczepionych. Taka pozytywnie konotująca wizualizacja danych w silnie spolaryzowanej przestrzeni publicznej mogła być interpretowana jako rodzaj manifestu ideologicznego, szczególnie przez osoby sceptyczne wobec szczepionek. W ten sposób wybór kolorów miał potencjał wpływania na percepcję danych i kształtowanie opinii publicznej.

koronawirus_1
koronawirus_2
Liczniki COVID zebrane z różnych serwisów medialnych w dniach 21 i 22 stycznia 2021 r.

Pułapki wizualizacji danych

Wizualizacja danych w formie wykresów cieszy się dużą popularnością, ponieważ są one postrzegane jako przydatne, wizualnie atrakcyjne i zdolne do przekazywania w skondensowanej formie wiele treści opartych na liczbach.

Niektóre liczniki COVID-owe zawierały proste formy graficzne, takie jak strzałki, krzywe czy mapę. Ze względu na ich niewielki rozmiar i brak czytelnej funkcji, pełniły one raczej funkcję ilustracyjną niż analityczną. Były jednak również bardziej skomplikowane wizualizacje, które mogły nawet wprowadzać w błąd, jeśli czytelnik nie posiadał odpowiednich kompetencji – zwłaszcza tzw. graphicacy, czyli zdolności do krytycznego odczytywania danych wizualnych.

Przykładem problematycznej wizualizacji było zastosowanie w wykresie tej samej skali dla wartości o znacznie różniących się rzędach wielkości. W jednym z liczników na wspólnym wykresie podano m.in. liczbę szczepień na poziomie kilkudziesięciu tysięcy oraz liczbę zgonów, która była na poziomie kilku setek.

– Rozpiętość skali sprawia, że wartości, które są w niskich zakresach, wyglądają jako prawie nieznaczące. Pytanie, czy pokazywanie wykresu, w którym liczba zgonów wygląda tak, jakby była cały czas bliska zeru, bardziej informuje czy dezinformuje o stanie pandemii? – opowiada dr Modrzejewska.

Zazwyczaj bierze się za pewnik, że liczby i statystyki zapewniają przejrzystą komunikację w sytuacji niepewności. Jednak nawet dokładne dane mogą nie wystarczyć, jeśli zabraknie odpowiedniej świadomości zarówno odbiorcy, jak i twórcy przekazu. Przy oglądaniu wizualnych reprezentacji niezbędne jest nie tylko rozumienie samych liczb, ale również podstawowa znajomość koncepcji statystycznych, a wreszcie – krytyczne myślenie.

Retoryka – must have naszych czasów

Zwizualizowane dane liczbowe nie są neutralnym oknem na rzeczywistość. To komunikaty, które zostały użyte w określony sposób, aby przekonywać do pewnych racji lub wywoływać konkretne wrażenia czy emocje. Nie chodzi jednak o to, by przestać ufać danym, ale by podchodzić do nich w sposób bardziej świadomy i krytyczny – by widzieć w nich potencjał retoryczny.

Liczby są takim samym środkiem do konstruowania świata jak słowa czy obrazy. Można je zinterpretować na wielu poziomach, a retoryka w tym przypadku stanowi holistyczne podejście do analizy tego, co i jak na nas wpływa. Analiza retoryczna została zestawiona z praktyką podczas eksperymentu dydaktycznego wykonanego przez dr Modrzejewską wraz z duńskimi studentami retoryki.

– W październiku 2024 r. gościłam na Uniwersytecie Kopenhaskim, gdzie zrealizowałam ze studentami ćwiczenie: przetłumaczyłam wskaźniki [z polskich liczników COVID-owych] na angielski i wytłumaczyłam, do czego odnoszą się poszczególne liczby. Studenci mieli wcielić się w rolę redaktorów portalu informacyjnego i zaprojektować z podanych elementów swoje liczniki. Żadna z kilku grup nie zrobiła tego tak samo.

Gdy rozmawialiśmy o tym, dlaczego podjęli takie decyzje redakcyjne, sami wydawali się zaskoczeni swoimi odpowiedziami. Argumentowali przykładowo, że pokazują liczbę testów i szczepionek, aby zachęcać ludzi do takich zachowań. Zastanawialiśmy się wspólnie, czy jest to działanie jeszcze w obszarze informacji czy już wpływu na innych. Czy wybór motywowany według nich wyższym dobrem społecznym będzie tak samo rozumiany przez różne audytoria.

Ważne było też wskazanie polskiego kontekstu dla takich komunikatów. W przeciwieństwie do Danii bowiem w Polsce testy i szczepionki były znacznie częściej krytykowane w debacie publicznej, a kwestia restrykcji wywołała znacznie większe kontrowersje – opowiada dr Modrzejewska.

Ten przykład wskazuje, że projektowanie komunikacji opartej na danych może mieć (i najczęściej ma) charakter perswazyjny, nawet jeśli perswazja nie jest widoczna na pierwszy rzut oka. Pozornie techniczne czy estetyczne decyzje mogą wpływać na sposób odczytywania takich złożonych komunikatów, co z kolei – w wypadku takich kwestii, jak poczucie bezpieczeństwa czy zagrożenia w sytuacji niepewności – może mieć kluczowe znaczenie  społeczne.

Jak radzić sobie w świecie zwizualizowanych liczb?

Odczytywanie multimodalnych treści, składających się z liczb, słów i obrazów, to umiejętność, którą musimy wyćwiczyć, bo nikt się z nią nie rodzi. Aby przyjmować krytyczną postawę, potrzebna jest edukacja.

– Chodzi o to, by nie traktować liczb bezrefleksyjnie. Dobrze jest wyrobić w sobie nawyk krytycznego myślenia – zadawania pytań, nawet jeśli nie znajdziemy na nie prostych odpowiedzi. Kto stoi za przedstawianymi liczbami? Jak je zebrał i przygotował? W jakim celu to zrobił? Jak ich wizualizacja ma na mnie wpłynąć? Jakie ma wywołać wrażenia? I dlaczego właśnie te wrażenia mają być kształtowane w taki sposób? – komentuje dr Modrzejewska.

Taka świadomość może przynajmniej skłonić do refleksji i uchronić przed bezkrytycznym powielaniem czasem atrakcyjnych, ale zwodniczych treści.

Jak przewidzieć kolejną pandemię? O tym, czy naukowcy potrafią przepowiadać przyszłość
Pandemia w symulacji. Jak matematyka pomogła planować reakcję na COVID-19
W obliczu kontrowersji. Jak Kościół przemilczał oskarżenia o homoseksualizm księży w PRL-u
Krewny z Ameryki. Jak „zwyczajne” filmy opowiadają „nie-tak-zwyczajną” historię polskich emigrantów
Zabawa w granicach zamkniętego świata. Pandemia COVID-19 oczami dzieci
TAGliczniki COVID-owenauki społecznepandemia COVID-19Polskie Towarzystwo Retoryczneretorykawizualizacja danychWydział Polonistyki UWZakład Retoryki i Mediów Instytutu Polonistyki Stosowanej
Poprzedni artykuł SM_009 Jak zwierzę hodowlane stało się przedmiotem. O fetyszu mięsnym w PRL
Następny artykuł 001-1 Złożyli Romana. Wielki Teleskop Kosmiczny – gotów do testów
dr_Ewa_Modrzejewska
dr Ewa Modrzejewska

doktor nauk społecznych w zakresie nauk o polityce (cum laude), medioznawczyni i badaczka retoryki, adiunkt w Zakładzie Retoryki i Mediów Instytutu Polonistyki Stosowanej Wydziału Polonistyki UW. Członek zarządu Polskiego Towarzystwa Retorycznego, redaktor czasopisma naukowego „Res Rhetorica”. Miłośniczka śpiewu białego i rajdów przygodowych.

Serwis Naukowy UW

Centrum Współpracy i Dialogu UW

redakcja: ul. Dobra 56/66, 00-312 Warszawa​

tel.: +48 609635434 • redakcja@uw.edu.pl

Zapisz się na newsletter
Facebook Linkedin Instagram

O NAS

STRONA GŁÓWNA UW

logo serwisu blue
logotyp-IDUB-PL-poziom-inv

Deklaracja dostępności

Polityka prywatności cookies

Mapa strony

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Serwis Naukowy UW
Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}