Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • Wykorzystanie treści
Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • WIRTUALNE WYSTAWY
  • ALBUM CYFROWY IDUB
  • EN
  • Wykorzystanie treści
Obserwuj nas
Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Strona główna » Artykuły » Afera podatkowa sprzed 1500 lat. Co nowe fragmenty inskrypcji mówią o korupcji w cesarstwie rzymskim?
historia

Afera podatkowa sprzed 1500 lat. Co nowe fragmenty inskrypcji mówią o korupcji w cesarstwie rzymskim?

W 480 r. urzędnicy rzymscy na zachodzie Azji Mniejszej przez ponad dekadę oszukiwali ludność przy poborze podatków – aż karą za ten proceder ustanowiono śmierć. Dziś, kilkanaście wieków później, międzynarodowy zespół z udziałem badaczy z UW odczytuje nowe fragmenty starożytnej inskrypcji, rzucające światło na dawną aferę. Odkrycia pomagają zrozumieć zarówno mechanizmy antycznej korupcji, jak i fascynującą pracę ówczesnych rzemieślników.

Ostatnio zaktualizowany: 2026/08/20
04/08/2026
11 Min czytania
Mylasa-L.-Robert_zajawka2
Archiwalne zdjęcie kopii inskrypcji z Mylasy, z archiwum Louis Roberta, udostępnione przez prof. Denisa Feissela.
Udostępnij

Historia starożytnego Rzymu opowiadana jest zazwyczaj jako dzieje elit – cesarzy i wielkich dowódców. Równie ciekawe jest jednak to, jak wyglądało życie codzienne zwyczajnej ludności, szczególnie jeśli chodzi o kwestie podatkowe. Okazuje się, że w starożytnym Rzymie zdarzały się oszustwa na tym polu, a mimo to zwykli mieszkańcy mogli liczyć na to, że ktoś wpływowy stanie po ich stronie.

W jaki sposób historie te przetrwały do naszych czasów? W okresie cesarstwa rzymskiego powszechnym elementem krajobrazu były inskrypcje wyryte w kamieniu. Umieszczenie tekstu na kamieniu wzmacniało formę przekazu i podkreślało majestat władzy cesarskiej lub działających z jej polecenia urzędników państwowych.

Takie inskrypcje pozwalają dziś badaczom odtwarzać nie tylko treść dawnych zarządzeń, ale też sposób, w jaki je przygotowywano i rozpowszechniano. Jednym z naukowców zajmujących się tym zagadnieniem jest dr Paweł Nowakowski z Wydziału Historii UW.

W ramach finansowanego przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych projektu „STONE-MASTERS” bada pracę starożytnych kamieniarzy i rozwój kultur epigraficznych w późnym antyku. Jego najnowsze odkrycie uzupełnia dotychczasową wiedzę o funkcjonowaniu administracji późnego cesarstwa rzymskiego.

Stratonikeia-1.
Stratonikeia w Karii. Fot. dr Paweł Nowakowski

Tajemnice kamiennych napisów

Epigrafika, czyli nauka zajmująca się dawnymi inskrypcjami, wymaga żmudnego odczytywania i analizowania napisów zachowanych na kamieniu oraz innych materiałach.

W 2024 roku w zachodniej Turcji archeolodzy odnaleźli nowe fragmenty inskrypcji. Na początku sądzono, że to po prostu wierszowany tekst na nagrobku lokalnego dostojnika. Jednak dr Paweł Nowakowski i prof. Mustafa Adak (Uniwersytet Akdeniz w Antalyi) rozpoznali w nim coś znacznie ciekawszego.

– Dostaliśmy propozycję, żeby zbadać kilka nowych fragmentów tekstu, który został odnaleziony w 2024 roku przez zespół prof. Bilala Söğüta. Zaczęliśmy czytać ten tekst. Przyszedł do nas jako nowe fragmenty inskrypcji wierszowanej. Wspólnie z profesorem Mustafą Adakiem, który jest epigrafikiem w tej misji, zaczęliśmy pracę z sugestią, że to może być wiersz upamiętniający kogoś zmarłego, jakiegoś lokalnego dostojnika czy urzędnika. Ale już po krótkiej lekturze okazało się, że to jest zupełnie inny tekst – mówi dr Nowakowski.

Badacze dokładnie analizują zdjęcia wyrytych w kamieniu inskrypcji i odczytują poszczególne litery. Następnie wprowadzają odczytane frazy do specjalistycznych cyfrowych baz danych. Dzięki temu mogą odnaleźć powiązania ze znanymi już nauce dokumentami. Jeśli to nie działa, muszą liczyć na własną erudycję.

– Większość tego tekstu była już wcześniej znana dzięki kilku kopiom, które zachowały się zarówno w Stratonikei, skąd pochodzą nasze nowe fragmenty, jak i w dwóch innych miastach: Mylasie i Keramos – wyjaśnia naukowiec.

Badacze dopasowali nowe fragmenty ze Stratonikei do tekstów odnajdywanych i analizowanych od XVIII wieku w innych miastach. Rozpoznali je jako brakujące części decyzji prawnej wydanej w 480 roku przez prefekta pretorium Wschodu (formalnie wspólnie z dwoma innymi prefektami).

Stratonikeia-2
Stratonikeia w Karii. Fot. dr Paweł Nowakowski

Afera podatkowa

Kolejne etapy badań dostarczyły nowych informacji o antycznej aferze podatkowej.Nowe fragmenty uzupełniają bowiem tekst dokumentujący nadużycia podatkowe w dobrach Placidii, córki cesarza Walentyniana III.

– Tekst przyciągał uwagę badaczy już od XVIII wieku (od pierwszej publikacji przez Richarda Pococke’a). Okazał się bardzo interesujący dla poznania tego, jak zarządzane było cesarstwo rzymskie w późnym antyku, szczególnie w kwestiach finansowych, jak zarządzano majątkiem cesarskim, majątkiem wydzielonym dla członków rodziny cesarskiej i administracją prowincji. Dotyczył nadużyć podatkowych w zachodniej Azji Mniejszej. Jak się okazało, wyznaczeni do pobierania podatków urzędnicy dopuszczali się tam bardzo złej praktyki, to znaczy wystawiali zaświadczenia o uiszczeniu należności podatkowych (w pieniądzu i w naturze) bez wskazania kwoty czy jednostki podatkowej, która została uiszczona. W praktyce najpewniej inne, niższe kwoty wykazywali w dokumentach przekazywanych do Konstantynopola, a dużo więcej pieniędzy pobierali od lokalnej ludności. Różnica trafiała do ich kieszeni – opowiada badacz.


Stratonikeia-3-bouleuterion
Podobne napisy na ścianach starożytnego budynku rady miejskiej w Stratonikei. Fot. dr Paweł Nowakowski

Długotrwały proceder

Pierwsze skargi w tej sprawie trafiły do rzymskich władz centralnych już około 465 roku, czyli piętnaście lat wcześniej i ówczesny prefekt pretorium podjął interwencję. Jego polecenia zostały jednak najwidoczniej zignorowane przez nieuczciwych urzędników. Dlatego w 480 roku prefekt pretorium Wschodu, Flavius Illus Pusaeus Dionysius, zdecydował się na najsurowszą karę.

Skierował na miejsce specjalnego wysłannika, któremu zagroził utratą majątku, jeśli nie rozwiąże problemu w ciągu czterech miesięcy, a samym oszustom zagroził karą śmierci. Tak wysoka kara, jeśli chodzi o prawo podatkowe, była rzadkością. Wiemy, że między IV a VI w. cesarze i ich urzędnicy wydali co najmniej 11 innych dokumentów nakazujących poprawne wystawianie zaświadczeń podatkowych, co pokazuje, że nadużycia przy dokumentowaniu należności podatkowych były powszechne. Żaden z nich, poza naszym, nie wskazuje jednak na karę śmierci. Zwykle są to wysokie kary finansowe. Dopiero Justynian dopuści tortury lub amputację ręki, ale nie posunie się do zabijania za podatki.

– Myślę, że można to interpretować w taki sposób, że nie tyle chodzi o samą wagę przewinienia, ale też kwestię sprzeciwienia się woli cesarskiej i dopuszczenie się w pewnym sensie buntu czy obrazy majestatu cesarskiego. Z tego powodu mamy tak surową karę jak kara śmierci dla osób, które praktykowały podobną działalność w majątku rodziny cesarskiej. Być może była też narzędziem retorycznym mającym podkreślić wagę sprawy – rzymska praktyka prawna zna przypadki praw i kar, które nigdy nie były egzekwowane, a tylko podkreślały intencję prawodawcy. Do tego jest też kara trzech funtów złota dla namiestników i urzędników określanych obrońcami miast, jeśli dalej będą przymykać oko na ten proceder. Jednym z ciekawszych elementów tego dokumentu jest to, że znamy naszego prefekta pretorium i możliwe, że nie dożył on rozstrzygnięcia tej kwestii przez swojego przedstawiciela. Wiemy, że dokument został wydany 1 sierpnia 480 roku z terminem rozwiązania sprawy 1 grudnia 480 r., a w tym samym roku tenże prefekt został skazany na śmierć za spiskowanie przeciwko cesarzowi Zenonowi – komentuje badacz. – Możemy jednak wnioskować, że sam wysłannik dotarł na miejsce i wykonał polecone mu zadanie – inaczej nie mielibyśmy inskrypcji z publikacją postanowienia prefekta – dodaje.

Mylasa-L.-Robert
Archiwalne zdjęcie kopii inskrypcji z Mylasy, z archiwum Louis Roberta, udostępnione przez prof. Denisa Feissela.

Żmudna praca kamieniarzy

Badania rzucają też światło na pracę rzemieślników. Okazuje się, że kamieniarze nie byli bezrefleksyjnymi kopistami. Wywierali oni wpływ na ostateczny tekst inskrypcji. Różnice w zachowanych kopiach dowodzą, że niekiedy zmieniali kolejność słów i modyfikowali zdania.

– Przy okazji, dzięki temu tekstowi, mamy też wgląd w samą metodę publikowania tego typu dokumentów z urzędu prefekta pretorium. To znaczy widzimy, że niektóre miejsca w naszym tekście w nowych fragmentach różnią się od tych, które powinny być identyczne z fragmentami z Mylasy, co oznacza, że była jakaś lokalna dowolność. Kamieniarz wykuwający napis czy osoby przygotowujące minutę, kopię na papirusie czy pergaminie używaną później do wykonywania napisu na kamieniu, mogli odrobinę zmieniać kolejność słów czy w niektórych przypadkach wymieniać całe fragmenty zdań. To też pokazuje, że tekst prawny nie funkcjonował jako litera prawa, tak jak dzisiaj, że musi być niezmienny. Jak publikujemy dokument, na przykład ustawę sejmową, to zawsze musi mieć ten sam tekst, nie możemy sobie dowolnie zmieniać jego fragmentów. Także to była ciekawa konkluzja – opowiada dr Nowakowski.

Starożytni rzemieślnicy byli znakomitymi fachowcami. Na samym dole greckiej inskrypcji z niezwykłą precyzją odwzorowali formułę datującą zapisaną pismem odręcznym po łacinie, tworząc niemal wykute w kamieniu faksymile, czyli wierną kopię oryginału. Co równie ciekawe, zasadnicza część inskrypcji jest wykonana pismem monumentalnym, którego kształt różni się w każdym z miast. Nie było zatem jednego wzoru liternictwa do publikowania podobnych aktów prawnych, a decyzje o ich ekspozycji i formie wizualnej podejmowano zupełnie lokalnie, na podstawie przyzwyczajeń i tradycji miejscowych rzemieślników.

Jordania-Ghor-es-Safi
Dr Paweł Nowakowski podczas prac terenowych w Jordanii, w Ghor es-Safi, w ramach projektu dr hab. Dagmary Wielgosz-Rondolino z Wydziału Archeologii UW.

Dalsze podróże kamiennych napisów

Bezcenne kamienie z inskrypcjami traktowano różnie – nie zawsze z należnym im poszanowaniem. Pozostałości antycznych zabytków można dziś znaleźć w kuriozalnych miejscach.

Jedną z inskrypcji znaleziono… wmurowaną w słupek przy stacji benzynowej w Turcji. Właściciel uznał stary kamienny ołtarz nagrobny za świetną ozdobę dystrybutora paliwa. Na kamieniu znajdowało się antyczne epitafium z cytatem z Odysei.

– Czasem zdarza się, że niestety tekst, który był już znany, pojawia się jako nowy, ponieważ zaginął na jakiś czas, a później na nowo odkryto konkretny kamień. Odkryte kamienie zwykle zostają na miejscu. Szczególnie w XIX wieku podróżnicy, którzy dokonywali ich dokumentacji, nie mogli ich zabrać ze sobą, więc różne były losy tych kamieni. Często wykorzystywano je do budowy nowych budynków, zdobienia posiadłości czy nawet zwykłych domów. Ostatnio pracowałem z koleżanką z Turcji nad kamieniem, który został wykorzystany do ozdobienia stacji benzynowej. Był na stanowisku archeologicznym, ale właściciel stacji stwierdził, że potrzebuje jakiejś ozdoby. Wzięli furgonetkę, podjechali z kolegą, przywieźli i w tej chwili zdobi miejsce ich przedsiębiorstwa – mówi badacz.

Özdenk-Dystrykt-Alpu-z-Ayvali-wieś-Belkese
Inskrypcja z cytatem Odysei („A co przygód doświadczył i trudów! A co strapień na morzach” w przekładzie Siemieńskiego) ze stacji benzynowej w miejscowości Özdenk, Dystrykt Alpu, przywiezionej tam z Ayvalı (wieś Belkese). Fot. dr Hale Güney

Dlaczego w latach 50. Polacy tak chętnie fotografowali się na trawie?
Orient Express bez biletu. Wirtualna wystawa Wydziału Kultur Azji i Afryki
Obywatele widma. O trudnych powrotach Żydów do rodzinnych miast
Po co historyk bada wzrost? Czyli jak kilka centymetrów może odsłonić głód, wojnę i społeczne nierówności
Kamień trwalszy niż Cesarstwo Rzymskie. Otwiera się droga do nowego rozumienia zmian w antycznej Europie?
TAGCesarstwo RzymskieEuropejska Rada ds. Badań Naukowychfragmenty starożytnej inskrypcjiMylasaoszustwa podatkoweprojekt „STONE-MASTERS”StratonikeiaUniwersytet AkdenizWydział Historii UW
Poprzedni artykuł WYStAWA_WNE_02 Ekonomia, głupcze! Wirtualna wystawa Wydziału Nauk Ekonomicznych
Następny artykuł ARKTYCZNE-BAKTERIE_01 Czy arktyczne mikroby nasilą ocieplenie klimatu? Badacze z UW odkryli nowy rodzaj bakterii

 dr_Pawel_Nowakowski_kwadrat
dr Paweł Nowakowski
zajmuje się historią starożytną i epigrafiką epoki późnego antyku. Od 2018 r. pracuje na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego, a od 2022 r. jest kierownikiem projektu „STONE-MASTERS” finansowanego przez ERC Starting Grant. Jest laureatem grantów Preludium i Sonata NCN, stypendystą programu „Start” Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, fundacji Alfried Krupp von Bohlen und Halbach Stiftung na Uniwersytecie w Kolonii.

Serwis Naukowy UW

Centrum Współpracy i Dialogu UW

redakcja: ul. Dobra 56/66, 00-312 Warszawa​

tel.: +48 609635434 • redakcja@uw.edu.pl

Zapisz się na newsletter
Facebook Linkedin Instagram

O NAS

STRONA GŁÓWNA UW

logo serwisu blue
logotyp-IDUB-PL-poziom-inv

Deklaracja dostępności

Polityka prywatności cookies

Mapa strony

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Zarządzaj zgodą

Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.

Funkcjonalne Zawsze aktywne

Wymagane do prawidłowego działania strony, bezpieczeństwa oraz zapamiętania Twojej decyzji.

Statystyka

Pomagają mierzyć oglądalność i jakość strony.

Marketing

Pozwalają mierzyć kampanie i personalizować reklamy.

Oświadczenie o prywatności