Kluczową rolę w przygotowaniach odgrywa dr Dagmara Wielgosz-Rondolino z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego – badaczka rzeźby palmyreńskiej i jedna z osób koordynujących prowadzone obecnie działania międzynarodowe. Jej wieloletnie doświadczenie, obejmujące zarówno badania terenowe, jak i współpracę z syryjskimi muzeami, sprawia, że należy do grona najważniejszych ekspertów zaangażowanych w międzynarodowe rozmowy o przyszłości miasta.
Miasto, które żyło tysiące lat
Palmyra (Tadmor), położona w środkowej Syrii, od starożytności pełniła rolę miasta-pośrednika – oazy kulturowej i gospodarczej, łączącej Wschód z Zachodem.
Tędy wędrowały karawany, pieniądze, jedwab, przyprawy, a także idee religijne i artystyczne. W ciągu wieków Palmyra zawsze stanowiła przestrzeń unikalnego dialogu kultur. To tutaj powstawały monumentalne świątynie (m.in. Bela i Baalszamina), bogate nekropole z wieżami grobowymi.
Jednak chyba najbardziej rozpoznawalnym elementem sztuki palmyreńskiej pozostają charakterystyczne wapienne rzeźby sepulkralne, przede wszystkim tzw. biusty grobowe. Są to półfigury mężczyzn i kobiet, wykonane z wapienia pozyskiwanego w okolicznych kamieniołomach. Najczęściej zamykały oneloculi – nisze grobowe, w których składano zmarłych. Powstawały od I wieku n.e. i zachowały swój oryginalny styl aż do zdobycia Palmyry przez cesarza Aureliana w 273 r. n.e.
Do Palmyry rzeźby również sprowadzano – często kopie dzieł sztuki klasycznej z renomowanych ośrodków, takich jak Ateny. Wykonywano je także na miejscu, korzystając z marmuru importowanego z Grecji i Azji Mniejszej.
Najsłynniejszym przykładem jest kopia Ateny Pallenis z II w. n.e., odkryta w świątyni Allat przez prof. Michała Gawlikowskiego – wieloletniego kierownika polskiej misji archeologicznej w Palmyrze i jednego z najwybitniejszych badaczy tego miasta. Jej pierwowzór powstał w V wieku p.n.e., w środowisku artystów skupionych wokół Fidiasza, tworzących w okresie największego rozkwitu sztuki greckiej.
Ten zróżnicowany materiał i repertuar form pozwalają uchwycić złożoność palmyreńskiej tradycji rzeźbiarskiej, łączącej lokalne wzorce semickie z silnymi wpływami hellenistycznymi i grecko-rzymskimi.
W 1959 roku polscy archeolodzy pod kierunkiem profesora Kazimierza Michałowskiego rozpoczęli wieloletnie badania, dzięki którym Palmyra stała się jednym z filarów polskiej archeologii śródziemnomorskiej. Misja działająca pod auspicjami ówczesnej Stacji (dziś Centrum) Archeologii Śródziemnomorskiej UW badała m.in. Obóz Dioklecjana, Świątynię Allat, Zachodnią Nekropolę oraz późnoantyczne kościoły. Palmyra była miejscem, w którym, jak podkreśla dr Dagmara Wielgosz-Rondolino, dojrzewała naukowo i emocjonalnie cała generacja polskich badaczy z Katedry Archeologii Śródziemnomorskiej, późniejszego Instytutu Archeologii, a dziś Wydziału Archeologii UW.
Ruiny Palmyry wpisano , w 1980 roku, a w 2013 roku – na Listę Dziedzictwa Zagrożonego.

Biała plama archeologii
Choć Palmyra kojarzy się przede wszystkim z monumentalną architekturą epoki rzymskiej, archeolodzy podkreślają, że ogromna część jej najwcześniejszej historii pozostaje wciąż nieodkryta.
Dzisiejszy obraz ruin to tylko późna faza istnienia miasta, najlepiej zachowana i najłatwiej rozpoznawalna. Tymczasem początki Palmyry są nadal słabo udokumentowane, a ich rekonstrukcja stanowi jedno z najważniejszych wyzwań stojących przed współczesną archeologią.
– Dysponujemy źródłami pisanymi z epoki brązu: chodzi o tabliczki klinowe z Kanesz w Anatolii, z Mari i Emar w Syrii, spisane w języku akadyjskim, które wzmiankują starą, semicką nazwę oazy: Tadmor, oraz jej mieszkańców: Tadmorejczyków. Z tej samej epoki pochodzą nieliczne fragmenty ceramiki. Z archiwum asyryjskiego władcy Tiglat-Pilesera I mamy też szczątkowe, pośrednie informacje o oazie w epoce żelaza. Nie lepiej wygląda nasza wiedza o okresie hellenistycznym miasta. Mamy bardzo mało danych. Ta wczesna, przedrzymska Palmyra wciąż jest nieznana – zauważa dr Dagmara Wielgosz-Rondolino.
Skala potencjalnych odkryć jest ogromna. Dotychczas przebadano jedynie około 25% stanowiska. Sam teren starożytnego miasta to około 16 km², ale strefa peryferyjna, wraz z dawnymi kamieniołomami i związanymi z nimi osadami, jest nawet dziesięciokrotnie większa, a więc porównywalna z połową powierzchni Wrocławia.

Dziedzictwo zagrożone
Współczesna historia miasta jest dramatyczna. Syryjska wojna domowa przyniosła mieszkańcom tragedię, a dziedzictwu – zniszczenie. W 2015 roku Palmyra została zajęta przez tzw. Państwo Islamskie, które doprowadziło do zniszczenia wielu zabytków, rabunków i dewastacji palmyreńskiego muzeum. Zginął także Khaled al-As‘ad, jego dyrektor, jeden z pionierów syryjskiej archeologii, przyjaciel polskiej misji. Został zamordowany przez bojowników ISIS za próbę ochrony bezcennych zabytków.
W czasie wojny Palmyra została w dużej mierze wyludniona, a znacząca część miejskiej infrastruktury przestała funkcjonować.
– Palmyra jest naznaczona ogromną ludzką tragedią, o czym zawsze będziemy pamiętać. Muzeum jest w znacznej części zniszczone, wiele wyjątkowych pomników architektury i sztuki Palmyry już nie istnieje, a to, co pozostało na miejscu, nadal ulega degradacji – podkreśla dr Wielgosz-Rondolino w rozmowie z Serwisem Naukowym UW.
Wciąż nie da się jednoznacznie określić pełnej skali zniszczeń. Wiadomo jednak, że część najlepiej znanych grobowców została splądrowana, a elementy ich wyposażenia trafiły na czarny rynek. Wiele zabytków figuruje dziś w bazach Interpolu oraz organizacji zajmujących się zwalczaniem handlu zabytkami, co daje szansę na ich odzyskanie.
O wiele trudniejsza będzie jednak identyfikacja artefaktów wydobytych w trakcie nielegalnych prac. Te zabytki, nieznane dotąd nauce, pozbawione jakiegokolwiek kontekstu archeologicznego, pozostają poza jakimkolwiek rejestrem.
– To niestety smutna część naszej pracy: szacowanie strat i świadomość, że część dziedzictwa mogła zostać utracona na zawsze. Jednak musimy działać dalej i robić wszystko, co jest możliwe: badania terenowe, dokumentacja, nowe metody analiz – mówi badaczka.

Polacy pierwsi na posterunku
W marcu 2016 roku, zaledwie kilka dni po wyzwoleniu Palmyry spod okupacji tzw. Państwa Islamskiego, do polskich archeologów dotarła pilna prośba od Syryjskiej Dyrekcji Generalnej Starożytności i Muzeów (DGAM). Nie było oficjalnych pism, procedur czy wielomiesięcznych przygotowań.
– Dyrektor DGAM zadzwonił i powiedział: przyjeżdżajcie, ratujcie, bo zabytki są zniszczone i ktoś musi to zrobić. To było absolutnie ad hoc. Po pięciu dniach w Palmyrze byli nasi koledzy konserwatorzy, wysłani przez ówczesnego dyrektora Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW, prof. Tomasza Waliszewskiego, skądinąd mojego kolegi z Wydziału Archeologii – wspomina dr Dagmara Wielgosz-Rondolino.
Polacy weszli do miasta, które wciąż nosiło świeże ślady niedawnych walk. Rzeźby, fragmenty inskrypcji, odłamki twarzy i dłoni, które przez stulecia zdobiły palmyreńskie grobowce i świątynie, teraz leżały w warstwach gruzu. Archeolodzy i konserwatorzy rozpoczęli pracę natychmiast, bez zaplecza i komfortowych warunków, wiedząc, że każdy dzień zwłoki oznacza kolejne straty.
W trakcie ekspedycji ratunkowych, przeprowadzonych w kwietniu i maju 2016 roku, polski zespół zadokumentował stan zniszczonego muzeum, zidentyfikował rozproszone zabytki i zabezpieczył te, które można było jeszcze ocalić.
Tysiące fragmentów rzeźb – w tym obiekty odkryte przez polskie misje w latach 50. i 60. – ostrożnie podniesiono, opisano, zapakowano i przewieziono do Damaszku. Niektóre z nich poddano dalszej konserwacji.
– To nie była tylko interwencja naukowa, lecz także akt solidarności. Nie mogliśmy zostawić syryjskich kolegów samych – podkreśla dr Wielgosz-Rondolino.

PROTECT – pięcioetapowa strategia odbudowy Palmyry
Podczas międzynarodowej konferencji w Lozannie w 2025 roku, w której uczestniczyli m.in. badacze z Uniwersytetu Warszawskiego (z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej i Wydziału Archeologii), dr Dagmara Wielgosz-Rondolino, współinicjatorka powrotu polskich badań do Syrii, wraz z dyrektorem ds. badań wykopaliskowych i archeologicznych w Syryjskiej Dyrekcji Generalnej Starożytności i Muzeów (DGAM) zaprezentowała kompleksową strategię odbudowy miasta w ramach projektu „PROTECT – Palmyra Revival Operation: Teamwork, Expertise, Conservation and Training”. Strategia obejmuje pięcioetapową rewitalizację.
– W Palmyrze mieszkali ludzie, z którymi byliśmy głęboko związani, pomimo wojny utrzymywaliśmy z nimi stały kontakt. Gdy przed rokiem upadł reżim – to był moment ogromnej nadziei, zwłaszcza dla naszych syryjskich kolegów – natychmiast pomyślałam o podjęciu działań dla restytucji i odnowy dziedzictwa Syrii. Tak narodził się projekt PROTECT – wspomina badaczka.
Strategia zakłada stopniowe, wieloetapowe odtworzenie wiedzy o Palmyrze – od planowania misji po szkolenie nowych kadr. Jej fundamentem jest wspólna praca międzynarodowych zespołów, które korzystają z rozbudowanych baz danych, takich jak Palmyra-GIS Niemieckiego Instytutu Archeologicznego, stworzonej na podstawie map Klausa Schnädelbacha, analizują dokumentację archiwalną i wyznaczają sektory przyszłych badań.
Równocześnie trwają przygotowania do szczegółowej oceny strat wojennych z użyciem nowoczesnych narzędzi: dronów, fotogrametrii (metody tworzenia dokładnych modeli 3D na podstawie zdjęć), georadaru i magnetometrii (pomiarów zmian pola magnetycznego w ziemi pozwalających wykrywać ukryte struktury). Kluczowym elementem projektu jest także kompletna, od nowa tworzona dokumentacja kolekcji muzealnej.
Istotnym, zupełnie nowym komponentem programu jest wykorzystanie sztucznej inteligencji w badaniach i konserwacji. Dr Wielgosz-Rondolino pracuje z zespołem nad eksperymentalnym narzędziem opartym na multimodalnym modelu AI, który będzie wspierać archeologów w identyfikacji, klasyfikacji i rekonstrukcji zabytków zniszczonych podczas wojny.
– Może mieć zastosowanie w odtwarzaniu detali, analizach porównawczych, porządkowaniu fragmentów. Przyspieszy prace terenowe i dokumentacyjne, szczególnie w warunkach polowych – mówi archeolożka. I dodaje: – Potrzebujemy informatyków, inżynierów, specjalistów od modeli. Tylko interdyscyplinarność ma sens.
Sercem projektu jest też etyka odbudowy i odpowiedzialność za głos syryjskiej społeczności.
– Najważniejszy głos należy do Syryjczyków. To ich dziedzictwo. My możemy pomagać, ale nie decydować – zauważa dr Wielgosz-Rondolino .
Dlatego badacze z UW i partnerzy zagraniczni kładą nacisk na to, aby lokalna społeczność od początku uczestniczyła w rozmowach o odbudowie, tworzeniu Muzeum Archeologicznego i dokumentowaniu strat.
PROTECT to także projekt, który ma odbudować lokalną tożsamość. Stworzenie muzeum – nowoczesnego, bezpiecznego, opartego na rzetelnej dokumentacji, ma szansę stać się fundamentem przyszłego rozwoju.
– Muzeum będzie nie tylko miejscem pamięci. To ma być miejsce nadziei – mówi badaczka.



Fundamentem są ludzie
Współczesna archeologia opiera się na precyzyjnych metodach, pracy zespołowej i nowoczesnej technologii, jednak jej fundamenty wciąż tworzą ludzie: ich doświadczenia, pamięć i emocje. Te ostatnie są szczególnie widoczne w przypadku dr Dagmary Wielgosz-Rondolino. Palmyra stała się częścią jej życiowej tożsamości.
– Zobaczyłam Palmyrę w 1988 roku i wiedziałam, że to jest moje miejsce. Miłość od pierwszego wejrzenia – wspomina.
Ta pozornie zwyczajna chwila okazała się początkiem wieloletniej relacji z miastem, jego mieszkańcami i całym regionem.
– Uczyłam się tam ludzi, języka, tolerancji. Palmyra mnie ukształtowała jako człowieka i jako naukowca. Zawsze będę wspierać działania dla Syrii – dodaje dr Wielgosz-Rondolino.
To przykład sytuacji, w której doświadczenie terenowe przenika nie tylko do pracy badawczej, ale także wpływa na sposób myślenia o świecie. Ochrona dziedzictwa kulturowego to dziedzina, w której precyzyjna metodologia nieuchronnie splata się z ludzkimi emocjami, doświadczeniem i pamięcią. Gdy stawką jest odbudowa zrujnowanego miasta i przywrócenie godności jego mieszkańcom, równie ważna jak metodologia staje się pasja.

Co dalej?
Rok 2026 ma być punktem zwrotnym. Polski zespół planuje pierwszą wstępną ekspedycję w ramach projektu PROTECT – na długo zanim rozpoczną się zaplanowane z rozmachem prace wykopaliskowe. Nie są one jednak pierwszą potrzebą: pilniejsze są inwentaryzacja strat, zabezpieczenie zabytków i ich rekonstrukcja. Jeszcze ważniejsza jest pomoc ofiarom wojny. Obecność archeologów, zwiększająca zainteresowanie regionem, może pomóc i w tej sferze.
Celem misji będzie przede wszystkim ocena stanu zachowania Muzeum Archeologicznego i jego zbiorów oraz przeprowadzenie szkoleń dla syryjskich specjalistów DGAM, którzy w kolejnych latach będą współtworzyć i współprowadzić działania konserwatorskie.
Równolegle powstaje duża, międzynarodowa grupa badawcza, która ma objąć opieką całe stanowisko: od dokumentacji i konserwacji, po rekonstrukcję i programy edukacyjne.
Historia działań polskich archeologów w Palmyrze to opowieść o wyjątkowym splocie wiedzy, technologii i współpracy. To także świadectwo głębokiej odpowiedzialności: zarówno za zabytki, jak i za ludzi, którzy żyją w cieniu zniszczonego miasta.
Wysiłki badaczy łączą najwyższe kompetencje naukowe z wykorzystaniem najnowocześniejszych metod dokumentacji i konserwacji, a zarazem z międzynarodową solidarnością i gotowością do działania w sytuacjach skrajnych.
To historia miasta zniszczonego, ale nie zapomnianego. I dowód na to, że nauka potrafi być jednocześnie precyzyjna, odważna i głęboko ludzka – szczególnie tam, gdzie w grę wchodzi dziedzictwo o wartości uniwersalnej.

