Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • Wykorzystanie treści
Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • WIRTUALNE WYSTAWY
  • ALBUM CYFROWY IDUB
  • EN
  • Wykorzystanie treści
Obserwuj nas
Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Strona główna » Artykuły » Marańskie lustro. Co łączy Baczyńskiego, Schulza, Różewicza?
literaturoznawstwopolonistyka

Marańskie lustro. Co łączy Baczyńskiego, Schulza, Różewicza?

Kim są maranie? Choć historycznie pojęcie to odsyła nas do dramatycznych wydarzeń z XV-wiecznej Hiszpanii, współcześni badacze widzą w nich tych, którzy współtworzyli filary nowoczesności, od kapitalizmu po prozę w znanej nam dziś formie. Przez pryzmat dziejów maranów i ich szczególnego doświadczenia możemy dziś także, jak się okazuje, na nowo odczytać sens najważniejszych dzieł literatury polskiej. A także, być może, dowiedzieć się czegoś ważnego o sobie samych.

Ostatnio zaktualizowany: 2026/07/22
22/07/2026
8 Min czytania
MARANIZM
Krzysztof Kamil Baczyński. Tadeusz Różewicz. Bruno Schulz. Fot. Muzeum Powstania Warszawskiego. Biblioteka Narodowa. Muzeum Historii Żydów Polskich
Udostępnij

Maranizm, czyli pęknięta tożsamość

W jaki sposób wiedza o średniowiecznych Żydach może pomóc nam lepiej rozumieć polską literaturę i naszą sytuację egzystencjalną? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy cofnąć się do 1492 r., kiedy to dekret władców katolickich, Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego – znany jako Edykt z Alhambry – postawił hiszpańskich Żydów przed dramatycznym wyborem: wygnanie albo chrzest. Wypędzenie Sefardyjczyków zrujnowało tysiące istnień. Część Żydów zdecydowała się jednak pozostać, przyjmując katolicyzm.

Pierwotnie to właśnie ich – których podejrzewano o to, że  mimo przyjęcia chrztu, potajemnie wciąż trwali przy judaizmie – pogardliwie nazywano „maranami” (kastylijskie „marrano” w dawnej hiszpańszczyźnie oznaczało świnię, odnosząc się też szerzej do czegoś nieczystego). I właśnie powyższe, bardzo wąskie ujęcie zjawiska znajdziemy w słownikach języka polskiego. Pojęcie stopniowo poszerzało jednak swój zakres znaczeniowy i zaczęło ewoluować w stronę opisu doświadczenia egzystencjalnego.

– Nie byli ani chrześcijańscy ani żydowscy, będąc i chrześcijańscy i żydowscy zarazem. Ich pozycję cechowała podwójna przynależność i podwójne wykluczenie. Odkryli, że nie mieszczą się w żadnej jednolitej tożsamości. Byli grupą, która zachowywała związki z kulturą żydowską, ale nie była zbiorowością potajemnych wyznawców judaizmu – wyjaśnia dr Piotr Sadzik z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego.

Maranie znaleźli się w pułapce. Stali się grupą zawieszoną pomiędzy dwoma światami.

Narodziny nowoczesnej prozy

Ta tożsamościowa niestabilność paradoksalnie wyzwoliła ogromny potencjał twórczy. Badacze przypisują maranom i ich potomkom współudział w narodzinach oświecenia, kapitalizmu, a przede wszystkim – nowożytnej literatury.

– Historia maranów od samego początku splatała się z literaturą. Próba rozpisania doświadczenia żydowskich konwertytów i ich potomków dała impuls do wyłonienia się takich praktyk literackich, które w centrum postawiły kwestię niestabilnego tożsamościowo jednostkowego życia – stwierdza dr Sadzik.

W XVI w., w pierwszych dziesięcioleciach po masowych konwersjach hiszpańskich Żydów, pojawia się powieść pikarejska (łotrzykowska). Jej bohater, człowiek z marginesu społecznego, drobny oszust lub żebrak, szwendający się bez celu, brak szlachetnego pochodzenia rekompensuje sprytem, przebiegłością, błyskotliwością. Pokrewieństwo z losem konwertyty wykorzenionego i nieodnajdującego się całkowicie w żadnej społeczności, jest uderzające.

– Wśród pierwszych twórców powieści pikarejskiej odnajdujemy co najmniej jednego potomka schrystianizowanych Żydów – Mateo Alemána, autora powieści o przygodach Guzmána de Alfarache. Dziadek pisarza spłonął na stosie skazany na śmierć przez inkwizycję – przypomina dr Sadzik w swojej książce Regiony pojedynczych herezji. Marańskie wyjścia w prozie polskiej XX wieku.

Z rodziny konwertytówbyć może pochodził również Miguel de Cervantes. A Don Kichot? Choć uchodzi za szlachetnie urodzonego hidalgo, pozostaje jednak wyrzuconym na margines indywidualistą, nieustannie włóczącym się po bezdrożach.

MARANIZM_2
Jacques Derrida. Witold Gombrowicz, zdjęcie paszportowe z 1939 r. Miguel de Cervantes, rycina autorstwa E. Mackenziego na podstawie dzieł Gregorio Ferro i Fernando Selmy, z „The Imperial Dictionary of Universal Biography” (1863). Źródła: Arturo Espinosa / Flickr. General Collection, Beinecke Rare Book and Manuscript Library, Yale University. Brittanica

Nieżydowskie kody kultury

W XX w. to intrygujące zjawisko zafascynowało francuskiego filozofa Jacques’a Derridę. Urodzony w rodzinie sefardyjskiej w arabskiej Algierii (będącej wówczas kolonią francuską), Derrida żył na przecięciu trzech kultur. Gdy odkrył maranizm, dostrzegł w nim idealne zwierciadło własnego losu. „Zakochałem się w tym słowie, które stało się dla mnie czymś w rodzaju obsesji” – wyznaje w filmie D’ailleurs, Derrida (w reż. Safaa’y Fathy’ego). 

Podążając za badaczami, którzy analizowali wątki maranizmu w swoich pracach, dr Piotr Sadzik proponuje przeniesienie pojęcia maranizmu na grunt polski. Dawna Rzeczpospolita, będąca przecież w pewnym momencie areną masowych konwersji oraz obszarem silnej kulturowej hegemonii katolicyzmu, stała się idealnym gruntem dla rozwoju najbardziej skomplikowanych form tego zjawiska.

Celem prowadzonych przez dr. Sadzika badań jest ujawnienie doświadczenia maranizmu w literaturze polskiej, dotąd pomijanego. Bo przecież zjawisko to musiało być w polskiej literaturze obecne, tym bardziej, że znaczna część diaspory Żydów (zarówno sefardyjskich, jak i aszkenazyjskich) trafiała także i na polskie tereny.

Ponowna analiza dzieł polskich twórców pozwoliła badaczowi odkryć w ich pracach ogrom niejawnych śladów żydowskiego doświadczenia ukrywających się w kanonicznych elementach polskiej kultury.

– Ogromna część polskiej literatury współczesnej powstała pod wpływem doświadczenia marańskiego. Wyszła spod pióra autorów żydowskiego pochodzenia, którzy starali odnajdywać się w nieżydowskich kodach kultury – dodaje.

Ale dr Sadzik idzie jeszcze dalej. Opisuje uniwersalny potencjał maranizmu, który otwiera się na konteksty niezwiązane już z żydowskością.

– Formuła marańskości wychodzi historycznie od doświadczenia konwertytów żydowskich, ale można ją rozszerzyć na te rejony, w których żydowskość przestaje być już obligatoryjnym punktem odniesienia – podkreśla dr Sadzik.

Badacz zwraca przy tym uwagę, że marańskość to nie tylko poszczególne wątki w prozie poszczególnych autorów. Takie korzenie ma cała nowoczesna proza europejska.

W tym kluczu badacz odczytuje na nowo dzieła takich twórców jak Krzysztof Kamil Baczyński, Stanisław Jerzy Lec, Stanisław Lem, Leo Lipski, Teodor Parnicki, Tadeusz Różewicz, Bruno Schulz czy Józef Wittlin. Wszyscy oni, zmagając się albo z własnym pochodzeniem, albo z wojenną traumą, a w wielu przypadkach z jednym i drugim, pozostawili w kanonicznych tekstach polskiej kultury mnóstwo niejawnych, zakodowanych śladów żydowskiego doświadczenia.

Gombrowicz – maran uniwersalny

Na liście marańskich twórców jest jeden, który wyróżnia się spośród pozostałych. Witold Gombrowicz nie ma żadnych żydowskich korzeni – a mimo to dr Sadzik nazywa go „maranem uniwersalnym”.

– Pisarz, który nie ma rodzinnych związków z żydowskością, podsuwa nam sposób myślenia o jednostce, który jest z gruntu marański – mówi doktor Sadzik. – Przedstawia wizję, która nie ogląda się już na doświadczenie żydowskie, widzimy jednak wyraźnie, że logika Gombrowicza jest z gruntu marańska – podkreśla badacz.

Autor Ferdydurke jak nikt inny opisywał problem uwikłania jednostki w formę, niemożności „sprostania wymogom socjalizacji” i niezdolności ostatecznego „udanego przyswojenia społecznych wzorców”. Jego słynna kategoria „niedo-”, to nic innego jak literacki zapis niemożności osiągnięcia tożsamościowej pełni i definitywnego domknięcia.

Czy zatem maranizm może stać się kategorią uniwersalną? Z pewnością odnaleźć się w nim może każdy, kto czuje, że odgrywane przez niego role nie w pełni go opisują, kto nie do końca utożsamia się z obowiązującymi go wspólnotowymi kanonami, kto doświadcza poczucia „niedomknięcia”.

– Chciałbym, żebyśmy w marańskim lustrze przeglądali się wszyscy – mówi dr Sadzik. – Derrida dopomina się w swoich tekstach, żeby myśleć o maranizmie jako o formule, w której każdy może się odnaleźć. Szczególnie, jeśli uczestniczymy w życiu kolejnych wspólnot, ale bez pełnej przynależności do żadnej z nich, gdy pozostajemy „w rozkroku” pomiędzy tożsamościami – podkreśla badacz.

Przykładem, dodaje, mogą być choćby współczesne, skomplikowane opowieści tożsamościowe Ślązaków – struktura ich egzystencjalnych powikłań okazuje się bliźniaczo podobna do tej, którą przed wiekami zapoczątkowało sefardyjskie wygnanie.

Zmiana perspektywy. Europa w indyjskiej literaturze podróżniczej
Róża, która zakwitła na Facebooku. Nowe oblicze literatury suahili
Kapsuły czasu. Czyli jak bada się pochodzenie i życie książek
Jak lepiej rozumieć liczby? Analiza z czasów pandemii
Spacer po Polonie. Wirtualna wystawa Wydziału Polonistyki
TAGBruno Schulzedykt z AlhambryInstytut Polonistyki StosowanejJacques DerridaKrzysztof Kamil BaczyńskimaranieMiguel de CervantesTadeusz RóżewiczWitold GombrowiczWydział Polonistyki UWŻydzi aszkenazyjscyŻydzi sefardyjscy
Poprzedni artykuł binary_evolution_pulsator_upscayl_5x_upscayl-standard-4x_0 A planety szaleją… Wirtualna wystawa Obserwatorium Astronomicznego
Następny artykuł MOLEKULY_05 Same się wyczyszczą lub naprawią. Tak mogą działać motory molekularne napędzane zwykłym światłem

dr_Piotr_Sadzik_kadr
dr Piotr Sadzik
filozof literatury i krytyk, pracownik naukowy Instytutu Polonistyki Stosowanej (Wydział Polonistyki) Uniwersytetu Warszawskiego. Autor głośnej monografii Regiony pojedynczych herezji. Marańskie wyjścia w prozie polskiej XX wieku (nominowanej m.in. do Nagrody Literackiej Gdynia, Poznańskiej Nagrody Literackiej oraz Nagród Naukowych „Polityki”). Współredaktor tomu Widma Derridy. Publikuje m.in. w „Dwutygodniku”, „Krytyce Politycznej” i „Literaturze na Świecie”.

Serwis Naukowy UW

Centrum Współpracy i Dialogu UW

redakcja: ul. Dobra 56/66, 00-312 Warszawa​

tel.: +48 609635434 • redakcja@uw.edu.pl

Zapisz się na newsletter
Facebook Linkedin Instagram

O NAS

STRONA GŁÓWNA UW

logo serwisu blue
logotyp-IDUB-PL-poziom-inv

Deklaracja dostępności

Polityka prywatności cookies

Mapa strony

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Zarządzaj zgodą

Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.

Funkcjonalne Zawsze aktywne

Wymagane do prawidłowego działania strony, bezpieczeństwa oraz zapamiętania Twojej decyzji.

Statystyka

Pomagają mierzyć oglądalność i jakość strony.

Marketing

Pozwalają mierzyć kampanie i personalizować reklamy.

Oświadczenie o prywatności