Najbliższe otoczenie należy potraktować tu jak najbardziej dosłownie. Rzecz dotyczy sąsiadów zamieszkujących w promieniu jednego kilometra. Jednak – co było celem badania i w jaki sposób je przeprowadzono? Jak stwierdzają badacze, dr Jakub Sokołowski z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW, dr Jan Frankowski z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych (EUROREG) UW i Karol Madoń z SGH, wszyscy współdziałający w ramach Instytutu Badań Strukturalnych, stawką było zrozumienie, jak różnice w statusie ekonomicznym i nierówności oddziałują na efektywność wpływu grupy odniesienia na adaptację nowych technologii w danym obszarze.
Samo badanie zostało oparte na analizie danych obejmujących ponad 260 tysięcy wniosków aplikacyjnych do programu „Czyste Powietrze” w latach 2018–2022. To jeden z trzech największych programów wsparcia transformacji energetycznej w sektorze mieszkaniowym w Europie. Jego celem jest poprawa jakości powietrza oraz zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych przez zastąpienie emisyjnych źródeł ciepła (np. pieców na węgiel) nowoczesnymi i bardziej ekologicznymi technologiami.
Co z tym sąsiedztwem?
Oczywiście – ma wpływ. I to niebagatelny. Jak wynika z ustaleń badaczy, każda dodatkowa instalacja zwiększała prawdopodobieństwo przyjęcia technologii przez kolejne gospodarstwa domowe w najbliższym otoczeniu o 0,014 punktu procentowego. W badanym okresie (trzy lata programu) w przeciętnym obszarze spowodowało to łączny wzrost prawdopodobieństwa powstania nowych instalacji o blisko 8%, który zawdzięczamy wyłącznie efektom grupy odniesienia.
Tu jednak dochodzi bardzo ważny szczegół. Opisany efekt był szczególnie silny w obszarach o mniejszych nierównościach dochodowych. Na takich terenach decyzje o adaptacji nowoczesnych rozwiązań technologicznych podejmowane przez zamożniejsze osoby znacznie mocniej oddziaływały (nawet o 15%!) na wybory „inwestycyjne” ich sąsiadów. Pociąga to za sobą – logiczny – wniosek. W regionach o większych nierównościach społecznych ograniczone więzi sąsiedzkie mogą skutecznie blokować wprowadzanie nowych rozwiązań. I nie wynika lub nie musi wynikać to z deprecjonowania wartości proekologicznych technologii przez mniej zamożne osoby.
Co więcej – w ramach obszarów o mniejszych nierównościach dochodowych, zamożniejsi mieszkańcy „kopiowali” od swoich sąsiadów bardziej kosztowne rozwiązania, instalując pompy ciepła, ubożsi zaś tańsze, inwestując w kotły na biomasę.
– Pokazuje to, jak lokalna dynamika społeczna i ekonomiczna może różnicować proces transformacji energetycznej – komentują naukowcy. – Nasze badanie wskazuje na konieczność projektowania programów wsparcia, które uwzględniają nierówności ekonomiczne – zarówno dochodowe, jak i majątkowe – dodają.
Projektować programy wsparcia – ale jak?
Z przeprowadzonego badania wynika, że w obszarach, gdzie nierówności dochodowe są mniejsze, lokalny kapitał społeczny może być skutecznym narzędziem transmisji nowych technologii. Na takich terenach społeczna presja na zmianę zachowania stanowi silny bodziec do inwestowania w ekologiczne źródła ciepła.
Naukowcy zwracają uwagę, że programy dotacyjne powinny wykorzystywać tę tendencję przez promowanie współpracy sąsiedzkiej, zaangażowanie lokalnych organizacji czy program poleceń. Takie wsparcie może zastąpić dotowanie zamożnych osób, które są w stanie zrealizować inwestycje z własnych środków. Większe nierówności to niższa efektywność spontanicznej adaptacji technologicznej w lokalnych społecznościach.
Czy ustalenia z powyższej analizy można przekładać również na zagadnienia nie związane z ekologicznymi technologiami grzewczymi?
– Tak. Mechanizmy, które opisujemy, wykraczają poza transformację energetyczną. Naśladowanie jest naturalne i trzeba zwiększać widoczność pozytywnych wzorców, ale bez zmniejszenia nierówności progresywnymi politykami nie zadziała to na skalę całego społeczeństwa – stwierdza dr Jakub Sokołowski, prezentujący wnioski ze swoich badań m.in. na międzynarodowej konferencji Europe and Mobilities: Challenges and Opportunities for Socio–Economic Transformations.

