Polska po 1989 r. stała się jednym z modelowych przykładów demokratycznej transformacji w Europie Środkowo-Wschodniej. Szczególną rolę w tym procesie odegrały media jako przestrzeń wolności słowa i źródło niezależnych od władzy informacji.
Na początku lat 90. krajobraz medialny zmieniał się bardzo dynamicznie – oprócz ogólnopolskich i regionalnych tytułów prasowych pojawiały się także pierwsze prywatne telewizje.
Studio Ursynat, pierwsza w Polsce telewizja kablowa, zaczęła nadawać już w 1988 r. na warszawskim Ursynowie – program emitowano za pomocą lokalnej sieci kablowej, a realizację prowadzono niemal amatorsko, z piwnicy bloku. W 1990 r. ruszyła wrocławska PTV Echo, pierwsza komercyjna telewizja lokalna, której sygnał początkowo docierał tylko do kilku dzielnic.
Dwa lata później na scenie pojawił się Polsat – pierwszy kanał z ogólnopolską koncesją, a w 1997 r. kolejny gigant – TVN.
Równolegle eksplodowała prasa: w latach 1989–1997 liczba tytułów prasy lokalnej wzrosła z ok. 70 do ponad 1,5 tys. Pojawiły się też duże nowości ogólnopolskie i regionalne. 8 maja 1989 r. ukazał się pierwszy numer „Gazety Wyborczej”.
Media drukowane zaczęły się uwalniać od wydawniczego monopolisty – RSW „Prasa-Książka-Ruch”. Kilkadziesiąt tytułów zostało przekazanych spółdzielniom dziennikarskim, wiele zmieniło właścicieli na drodze przetargów.
Do Polski wkroczyły duże zagraniczne koncerny – pojawiły się znane firmy: Bauer, Axel Springer, Marquard, Hersant, Orkla. Niemiecki Bauer zaczął budować potęgę na rynku kolorowych magazynów, przejmując m.in. „Tele Tydzień” i „Bravo”.
Największa gazeta regionalna „Trybuna Śląska” (w czasach prosperity 1,2 mln nakładu) znalazła jako wydawcę Górnośląskie Towarzystwo Prasowe, ale po latach kupiło ją niemieckie wydawnictwo Passauer Neue Presse. W 1994 na nasz rynek weszła norweska Orkla Media, która kupiła 51% udziałów w „Rzeczpospolitej”. A Polskapresse, należąca do niemieckiej Verlagsgruppe Passau przejęła m.in. „Dziennik Zachodni” i „Gazetę Krakowską” – dzienniki regionalne na Śląsku i w Małopolsce.
Trzy dekady zmian
Badacze z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW – dr Jacek Mikucki, dr hab. Katarzyna Gajlewicz-Korab, prof. ucz., dr hab. Maria Łoszewska-Ołowska i dr Łukasz Szurmiński – przeanalizowali sytuację czwartej władzy po ponad trzech dekadach transformacji polityczno-ekonomicznej. Wnioski są co najmniej niepokojące.
Jeszcze przed wyborami w 2023 r. naukowcy przyjrzeli się ewolucji polskiego systemu medialnego — od liberalnych początków po dzisiejszą polaryzację i walkę o uwagę czytelników. Wykorzystali w tym celu metodologię tzw. desk researchu, zgodnie z którą analizowali literaturę, raporty branżowe i instytucjonalne, dane statystyczne, indeksy wolności prasy oraz akty prawne regulujące rynek medialny. Ich analiza – opublikowana w międzynarodowej monografii Media Compass – przedstawia kompleksowy obraz mediów we współczesnej Polsce.
Według badaczy upolitycznienie, ideologizacja i komercjalizacja mediów w ostatniej dekadzie zagroziły pluralizmowi w sposób bezprecedensowy w historii III RP. Przyszłość polskich mediów, w ich opinii, będzie zależała od tego, czy odważne reformy (zwłaszcza w mediach publicznych) zostaną przeprowadzone, czy też system medialny pogrąży się w modelu „demokracji w transformacji”.
Rok, który wszystko zmienił
2015 r. to według autorów rozdziału Poland: A Media System under Pressure from Politicization and Polarization moment przełomowy w historii polskich mediów. Po wyborach wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość doszło do szybkiej zmiany w strukturze mediów publicznych.
Nowelizacje ustaw, powołanie Rady Mediów Narodowych i wymiana kadry kierowniczej przekształciły Telewizję Polską i Polskie Radio w de facto narzędzia propagandowe. Równolegle nasiliły się działania mające na celu ograniczenie wpływu zagranicznych właścicieli (tzw. „repolonizacja”) – m.in. poprzez przejęcie Polska Press przez państwowy koncern Orlen.
Skutkiem tego Polska spadła w światowych rankingach wolności prasy: z 18. miejsca w 2015 r. na 66. w 2022 (Reporterzy bez Granic). Jednocześnie dziennikarze coraz częściej zaczęli stawać się celem SLAPP-ów, czyli pozwów zmierzających do zahamowania niewygodnych dla wpływowych osób w państwie publikacji.
– Niestety, uważam, że od tego czasu nie zaszły zmiany na tyle istotne, żeby ulepszyć polski system medialny. Przede wszystkim w naszym systemie wciąż widać polaryzację społeczną, upolitycznienie mediów – zwłaszcza publicznych, paralelizm polityczny czy niedojrzały profesjonalizm dziennikarski. Sfera dezinformacji, hejtu czy populizmu w mediach również wymaga szybkich i zdecydowanych uwarunkowań prawnych – komentuje dr Jacek Mikucki.
Nie oznacza to braku jakiejkolwiek zmiany na lepsze.
– Jeszcze w 2022 r. Polska zajmowała 66. miejsce, a w rankingu z 2025 uplasowała się już na 31 miejscu. Widzimy widoczną poprawę, ale powinniśmy pamiętać, że celem rankingu jest określenie wolności mediów i słowa według ustalonej metodologii, która również zmienia się na przestrzeni lat – dodaje współautor publikacji.
Koncentracja i repolonizacja
Największym wyzwaniem dla systemu medialnego jest – zdaniem autorów – jego upolitycznienie i polaryzacja. Media działają dziś pod presją polityczną i ekonomiczną, wynikającą z komercjalizacji i koncentracji własności.
Zaufanie do dziennikarzy w przeciągu ostatniej dekady spadło, a środowisko medialne uległo głębokiemu podziałowi. Publiczne środki masowego przekazu wciąż są podporządkowane interesom politycznym, co – jak twierdzą badacze – zbliża Polskę do modeli autorytarnych.
– Problemy pozostały te same, ale zmieniły się struktury i strategie, które mogłyby dokonać zmian na rzecz uzdrowienia np. mediów publicznych, a z perspektywy odbiorcy wielkoskalowych i rzeczywistych działań nie widać. Na pewno jednym z ważniejszych momentów z ostatnich lat, poprawiającym sytuację polskich mediów, jest także wejście w życie Europejskiego Aktu o Wolności Mediów (European Media Freedom Act, EMFA 2024), który reguluje i chroni media w Unii Europejskiej – mówi badacz.
Proces repolonizacji po 2015 r. doprowadził do przejęcia przez państwo istotnej części rynku. Przykładem jest zakup Polska Press przez państwowy koncern Orlen (Polska). Próba dalszego ograniczenia niezależnych głosów pojawiła się przy okazji Lex TVN – projektu ustawy mogącej pozbawić koncesji kanał należący do Warner Bros. Discovery.
Choć ustawa została zawetowana, jej projekt był jasnym sygnałem obranego politycznego kierunku. Według raportu Media Pluralism Monitor z 2022 r. aż 74% rynku medialnego w Polsce znajduje się w rękach kilku podmiotów – przede wszystkim Agory (Polska), Ringier Axel Springer Polska (Szwajcaria/Niemcy), Bauer Media Group (Niemcy) i wspomnianego Orlenu (Polska) – co oznacza, że Polska znalazła się w grupie państw, gdzie zagrożenie dla różnorodności mediów jest największe.
Scenariusze przyszłości
Na tle tych wyzwań autorzy rozważają dwa możliwe scenariusze. Pierwszy to dalsze zaostrzanie polityki medialnej – więcej nacisków na dziennikarzy, większa kontrola treści, ograniczenia legislacyjne i finansowe wobec niezależnych redakcji oraz dalsze ograniczanie kapitału zagranicznego. Drugi scenariusz zakłada reformę, szczególnie w zakresie mediów publicznych: ich depolityzację i zmianę modelu finansowania.
Czy w takich warunkach możliwe jest stworzenie stabilnych, niezależnych mediów ogólnopolskich?
– Oczywiście, taka możliwość istnieje, ale w Polsce nie zauważam w pełni niezależnego medium (zwłaszcza od upolitycznienia), które byłoby finansowane wyłącznie przez odbiorców, a zarazem spełniałoby zasady etyki dziennikarskiej – podkreśla badacz.
Dużą rolę mogą odegrać również zmiany pokoleniowe. Młode generacje korzystają w większym stopniu z mediów cyfrowych, są przyzwyczajone do mobilnej konsumpcji treści i są gotowe płacić za dostęp do jakościowego, wolnego od reklam i ideologii przekazu.
Medialny barometr demokracji
Z perspektywy ponad trzech dekad transformacji ustrojowej media w Polsce nie są już symbolem wywalczonej wolności, lecz polem napięć politycznych i ekonomicznych. Od 2015 r. – jak wskazują autorzy – polski system medialny cofnął się z etapu „konsolidującej się demokracji” do fazy „transformacji do demokracji”.
– Miernikiem demokracji jest jakość mediów – jeśli media funkcjonują transparentnie i odpowiedzialnie, wówczas postawy społeczne i polityczne również sprzyjają jakości demokracji – podsumowuje dr Jacek Mikucki.
