Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • Wykorzystanie treści
Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • WIRTUALNE WYSTAWY
  • EN
  • Wykorzystanie treści
Obserwuj nas
Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Strona główna » Artykuły » Ekstremalna trawa. Jak wiechlina roczna zmienia życie w Antarktyce
biologia

Ekstremalna trawa. Jak wiechlina roczna zmienia życie w Antarktyce

Wiechlina roczna (Poa annua) to jedna z najbardziej pospolitych traw świata. Rośnie na trawnikach, w parkach, na poboczach dróg i między płytami chodnikowymi. Zwykle uznawana za chwast, rzadko zwraca na siebie uwagę. Tymczasem badania naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego pokazują, że ta „zwykła” roślina potrafi zmienić strategię życiową w odpowiedzi na ekstremalne warunki środowiskowe – z typowo jednorocznego cyklu życia, może przejść w cykl wieloletni i przetrwać zimę. W Antarktyce, jednym z najbardziej wrażliwych ekosystemów świata, ta zdolność staje się problemem ekologicznym i ostrzeżeniem o ubocznych skutkach działalności człowieka.

Ostatnio zaktualizowany: 2026/02/20
04/02/2026
17 Min czytania
1_Stacja_wiosna_widok_z_Point_Thomas_
Okolice Polskiej Stacji Antarktycznej PAN im. H. Arctowskiego wiosną, widok z Point Thomas. Fot. Halina Galera
Udostępnij

Antarktyda to kontynent położony wokół bieguna południowego (w odróżnieniu od szerszego pojęcia Antarktyki, obejmującego także otaczające ją wody Oceanu Południowego i położone na nim wyspy) i niemal całkowicie pokryty lodem. W większości miejsc warstwa lodowa ma około 2 km grubości, a w niektórych rejonach sięga nawet 5 km, kryjąc pod sobą skałę kontynentalną.

Jest to środowisko skrajnie ubogie biologicznie. W naturalnych warunkach występują tam zaledwie dwa gatunki roślin naczyniowych: śmiałek antarktyczny (Deschampsia antarctica) – niska trawa tworząca kępy oraz kolobant (Colobanthus quitensis) – niewielka roślina poduszkowa z rodziny goździkowatych.

2_Stacja_latem_widok_z_Point_Thomas
Widok z Point Thomas na okolice Polskiej Stacji Antarktycznej PAN im. H. Arctowskiego latem. Stacja leży w obrębie tzw. oazy antarktycznej. To przybrzeżny obszar o nieco łagodniejszym klimacie lokalnym, dzięki któremu śnieg i lód topnieją na 3-4 miesiące antarktycznego „lata”. Fot. Halina Galera

Brak roślinożernych kręgowców, krótki sezon wegetacyjny i ekstremalne warunki klimatyczne sprawiają, że lokalne ekosystemy lądowe są bardzo ubogie w gatunki i mają niską odporność na zaburzenia. Jak podkreślają naukowcy, Antarktyka jest jednym z najlepiej chronionych obszarów na Ziemi. Obowiązują tam rygorystyczne procedury fitosanitarne, takie jak sterylizacja odzieży oraz ograniczenia dotyczące wwozu obcych organizmów. A jednak nawet tam nie da się całkowicie wyeliminować presji propagul.

– Presja propagul to napływ obcych nasion, owoców, jaj i innych fragmentów organizmów zdolnych do odtworzenia organizmu potomnego. Nawet w Antarktyce, najlepiej chronionym obszarze na Ziemi, nie da się jej całkowicie wyeliminować – tłumaczy dr hab. Halina Galera. 

Niekiedy wystarczy jedno ziarno, jedno przeoczenie, by gatunek mógł się zadomowić i rozpocząć kolonizację nowych terenów.

Wiechlina roczna nie jest gatunkiem rodzimym dla Antarktyki. W przypadku Polskiej Stacji Antarktycznej na Wyspie Króla Jerzego wiadomo, że roślina została tam nieświadomie zawleczona przez człowieka. Pierwsze notowanie pochodzi z przełomu lat 1985–1986 i dotyczyło obszaru bezpośrednio przy głównym budynku mieszkalnym Stacji. Z czasem przerodziło się to w jedyny znany przypadek „pełnoprawnej” inwazji roślinnej w Antarktyce. Roślina rozmnaża się i kolonizuje kolejne tereny.

3_mszarnik
Mszarnik w pobliżu Polskiej Stacji Antarktycznej PAN – teren niezwykle cenny przyrodniczo. Fot. Halina Galera
3b_Poa_annua_kwitnie_pod_sniegiem
Kępa wiechliny rocznej świeżo odkopana spod śniegu – widoczny na zdjęciu kwiatostan (czerwona strzałka) świadczy o tym, że ta trawa potrafi kwitnąć pod śniegiem! Fot. Anna Gasek

Eksperyment krok po kroku

Aby zrozumieć, jak wiechlina roczna radzi sobie w tak ekstremalnych warunkach, jak Antarktyka, zespół z Wydziału Biologii UW – dr hab. Halina Galera, dr hab. Maciej Wódkiewicz i dr Agnieszka Rudak – przeprowadził kontrolowany eksperyment laboratoryjny, który symulował antarktyczne lato i zimę. Chodziło o sprawdzenie, czy zdolność do przetrwania więcej niż jednego sezonu jest cechą lokalną czy uniwersalną dla całego gatunku.

Do badań wykorzystano materiał siewny wiechliny rocznej z ośmiu populacji pochodzących z czterech kontynentów, w tym z Antarktyki. Dzięki temu możliwe było porównanie reakcji roślin wywodzących się z bardzo różnych warunków klimatycznych.

Wszystkie okazy były najpierw rozmnażane w pełnej izolacji, a dopiero kolejne pokolenie posłużyło do właściwego eksperymentu. Eksperyment zaprojektowano w tzw. układzie „wspólnego ogrodu” – metodzie badawczej, w której wszystkie osobniki rosną w takich samych, ściśle kontrolowanych warunkach. Dzięki temu eliminuje się wpływ czynników środowiska – tak, by badane populacje różniły się tylko pochodzeniem.

– Udowodniliśmy, że ta zdolność występuje u wszystkich badanych populacji, niezależnie od kontynentu pochodzenia – opisuje dr Agnieszka Rudak.

Badanie przeprowadzono w dwóch wariantach: rośliny uprawiano przez jeden sezon wegetacyjny lub przez 16 miesięcy, obejmujące dwa sezony przedzielone symulowaną, ośmiomiesięczną zimą polarną. W fitotronach, czyli komorach klimatycznych obniżano temperaturę i ograniczano dostęp światła, by jak najwierniej odtworzyć warunki panujące w Antarktyce. Analizowano strategię przetrwania roślin, ze szczególnym uwzględnieniem długości życia poszczególnych osobników.

– Już w Antarktyce zaobserwowaliśmy, że w przypadku niektórych osobników naszego „najeźdźcy” u podstawy pędów tworzą się dodatkowe korzenie, dzięki którym nasady pędów mogą pełnić funkcję organów przetrwalnych. To, co szczególnie nas zaskoczyło, to fakt, że te korzenie przybyszowe pojawiły się również w warunkach eksperymentalnych. Co oznacza, że nie była to jednorazowa reakcja konkretnej populacji wiechliny, lecz mechanizm typowy dla całego gatunku, uruchamiany w odpowiedzi na trudne warunki środowiskowe – tłumaczy dr hab. Halina Galera.

W warunkach, w jakich wiechlina roczna jest najczęściej obserwowana w Europie – na trawnikach, w parkach, czy na terenach ruderalnych – nie wytwarza struktur przetrwalnych, które umożliwiałyby jej przeżycie zimy

Badania prowadzone w kontekście antarktycznym pokazały jednak, że taki obraz jest niepełny. W ekstremalnych warunkach wiechlina roczna może wytwarzać korzenie przybyszowe u nasady pędów, a także jest w stanie przetrwać okres zimowy i wznowić wzrost w kolejnym sezonie.

To odkrycie podważa klasyczne postrzeganie wiechliny rocznej jako gatunku ściśle jednorocznego. Jej długość życia nie jest cechą niezmienną, lecz strategią zależną od warunków środowiskowych.

– W warunkach europejskich wiechlina roczna rzeczywiście żyje krótko, jednak badania antarktyczne pokazały, że w ekstremalnych warunkach uruchamia swój ukryty potencjał biologiczny – mówi badaczka.

Dzięki tak zaprojektowanemu eksperymentowi badacze mogli jednoznacznie wyjaśnić, czy zdolność do wydłużenia cyklu życiowego zależy od pochodzenia roślin, czy jest permanentną cechą gatunku. Wyniki okazały się zaskakująco spójne – niezależnie od tego, skąd pochodziły rośliny, wiechlina roczna reagowała na antarktyczne warunki w bardzo podobny sposób.

7_Poa_annua_na_skraju_mszarnik
Inwazja. Poa annua na skraju mszarnika. W związku z tym, że wiechlina roczna zaczęła pojawiać się na siedliskach naturalnych, badacze zdecydowali się na rozpoczęcie akcji likwidacji inwazyjnej populacji. Fot. Halina Galera
8_likwidacja_Poa_annua
Likwidacja inwazji. Każda kępa była oznaczana w terenie i ręcznie wykopywana wraz z podłożem. Fot. Halina Galera

10_Poa_annua_stanowisko_5_korzenie_przybyszowe
W znajdującym się na Stacji laboratorium rośliny były oczyszczane, fotografowane – na fotografiach widać korzenie przybyszowe – i utrwalane. Fot. Halina Galera

11_Poa_annua_stanowisko_13_korzenie_przybyszowe_
Cały materiał – na fotografiach widać korzenie przybyszowe (czerwone strzałki) – został zabezpieczony i przewieziony do Polski, do dalszych badań. Fot. Halina Galera

Kiedy „obcy” zaczyna wygrywać

Do inwazji biologicznej nie dochodzi od razu po pojawieniu się organizmu w nowym miejscu. Nim obcy gatunek wejdzie w fazę inwazji, musi pokonać kilka przeszkód, by móc przetrwać w nowych warunkach, skutecznie rozmnażać się i rozprzestrzeniać, a następnie – wkraczać na siedliska naturalne, a w niektórych przypadkach nawet wypierać gatunki rodzime.

W Antarktyce pojawienie się obcego organizmu jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ lokalna flora przez miliony lat rozwijała się w warunkach niemal całkowitego braku konkurencji. Jak podkreślają badaczki, rośliny antarktyczne nie były przystosowane do tego, żeby znosić jakąkolwiek konkurencję.

Wiechlina roczna z czasem zaczęła wkraczać również w obszar szczególnie cenny przyrodniczo – mszarnik w pobliżu Stacji. To wilgotna enklawa o stosunkowo bujnej okrywie roślinnej, składającej się głównie z mchów. Takie zbiorowiska w warunkach antarktycznych należą do rzadkości. Z czasem problem narastał: populacja wiechliny rozrosła się i rozprzestrzeniła nie tylko w sąsiedztwie budynków Stacji i na obrzeżu mszarnika. Pojawiła się także na przedpolu lodowca Ekologii. W tej sytuacji mamy już do czynienia z realnym zagrożeniem dla przyrody Antarktyki.

– Jeżeli taka inwazyjna populacja osiąga odpowiednio dużą liczebność i zaczyna pojawiać się na naturalnych siedliskach, to jest to etap pełnoskalowej inwazji, o potencjalnie bardzo groźnych skutkach – zaznaczają badaczki.

Kluczowym pojęciem jest tu plastyczność fenotypowa, czyli zdolność organizmu do zmiany cech i strategii życiowej w odpowiedzi na warunki środowiskowe. W przypadku wiechliny rocznej ta cecha okazała się wyjątkowo rozwinięta. Roślina jest wtedy zdolna do opóźnienia kwitnienia i do inwestowania w przetrwanie, przeżycia zimy i kontynuowania wzrostu w kolejnym sezonie. Ta elastyczność sprawia, że wiechlina roczna staje się groźnym konkurentem dla rodzimych dla Antarktyki roślin, które nigdy wcześniej nie musiały mierzyć się z podobnym wyzwaniem.

Ta sama zdolność, która pozwala wiechlinie przetrwać antarktyczną zimę, ujawnia się również w mniej ekstremalnych warunkach. Trawa ta znana jest jako uciążliwy chwast aktywnie zwalczany na polach golfowych, gdzie potrafi opanować murawy, mimo ich intensywnej pielęgnacji. 

– To jest prawdziwy wyścig zbrojeń pomiędzy człowiekiem a chwastami – podkreśla dr hab. Galera. – Wprowadzamy coraz to nowe metody ich zwalczania, a one dostosowują się do nich, co prowadzi do zmian mikroewolucyjnych.

Przypadek wiechliny rocznej w Antarktyce ukazuje nam ten mechanizm w ostrzejszym świetle, prezentując w ekstremalnych warunkach przebieg procesów, które od dawna obserwujemy także w zurbanizowanych krajobrazach.

12_w_laboratorium_pomiary
Pomiary w laboratorium. Dalsze prace były prowadzone w Polsce, na Wydziale biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Fot. Maciej Wódkiewicz
13_Poa_annua_uprawa_w_fitotronie-
Naukowcy uprawiali rośliny w fitotronach – urządzeniach zapewniających roślinom określoną temperaturę, wentylację oraz odpowiednie oświetlenie, w tym wyznaczoną przez badacza długość dnia i nocy. Fot. Agnieszka Rudak

14_Widok-z-boku-drugi-sezon-Antarktyka
Eksperymenty wykazały, że w każdej z badanych populacji były osobniki zdolne żyć dłużej, niż jeden rok. Fot. Maciej Wódkiewicz

Mróz nie rozwiązuje problemu

Mogłoby się wydawać, że surowa zima sama w sobie będzie ograniczać inwazje lub wręcz eliminować obce gatunki. W przypadku wiechliny rocznej w Antarktyce to założenie okazuje się jednak złudne. Śnieg nie stanowi bariery, lecz paradoksalnie sprzyja przetrwaniu roślin. Zdarzało się, że po odsłonięciu pokrywy śnieżnej znajdowano osobniki już kwitnące.

– Śnieg wręcz sprzyja roślinom. Izoluje je od skrajnych temperatur i wiatru, a jednocześnie może przepuszczać światło – tłumaczą badaczki.

Nawet jeśli z jakiegoś powodu wszystkie kępy wiechliny obumrą, problem nie zniknie. Pod roślinami gromadzi się bowiem glebowy bank nasion stanowiący jeden z kluczowych mechanizmów podtrzymujących inwazje roślinne. To ukryte w podłożu żywe nasiona, zdolne do wykiełkowania nawet po wielu latach. Jak podkreślają badaczki, ziaren wiechliny nie da się skutecznie usunąć z gleby – nie istnieją techniczne możliwości „wybrania” ich wszystkich. Oznacza to, że nawet przy bardzo intensywnej akcji usuwania roślin wystarczy „przegapienie” kilku siewek lub jedna przerwa w akcji likwidacji obcych roślin, by inwazja mogła rozwinąć się od nowa.

Aby lepiej ocenić skalę tego zagrożenia, zespół badawczy sięgnął po modelowanie komputerowe, symulując różne scenariusze zwalczania inwazji przy uwzględnieniu różnych czynników: przeżywalności nasion, skuteczności usuwania kęp oraz tempa rozprzestrzeniania się rośliny. Wyniki okazały się jednoznaczne i mało optymistyczne: nawet niewielka liczba pozostawionych w środowisku ziaren, rzędu kilku czy kilkunastu, może w dłuższej perspektywie doprowadzić do ponownej ekspansji gatunku.

– Tam, gdzie pojawia się człowiek, pojawiają się też gatunki obce. Kolejne inwazje są w dużej mierze skutkiem zawlekania lub świadomego sprowadzania roślin sprzed dziesięcioleci, a nawet setek lat. Często przez długi czas pozostają one w fazie utajonej, a inwazja wybucha dopiero później. To proces bezwładny: nawet gdybyśmy dziś całkowicie zatrzymali napływ nowych gatunków, te już wprowadzone nadal będą się rozprzestrzeniać – opowiada dr Rudak.

W praktyce oznacza to, że próba całkowitego usunięcia obcych roślin z danego obszaru nie może być jednorazowym działaniem, lecz musi być długotrwałym procesem, wymagającym stałej czujności i konsekwencji.

– Nie wolno przestać, nie wolno „przepuścić” ani jednego sezonu. Może się wydawać, że to praca syzyfowa, ale jest ona konieczna, jeśli chcemy chronić tak unikalne środowisko. Każde zaniedbanie, nawet krótkotrwałe, może zniweczyć wszystkie wcześniejsze wysiłki – podkreślają badaczki.

W Antarktyce, gdzie ekosystemy lądowe są wyjątkowo wrażliwe i pozbawione „buforów bezpieczeństwa”, długodystansowe podejście do ochrony przyrody okazuje się jedyną skuteczną strategią.

4_ludzie_w_Antarktyce_statek_brazylijski
W ostatnich dziesięcioleciach w Antarktyce pojawia się coraz więcej ludzi. Są wśród nich naukowcy – na zdjęciu statek zaopatrujący brazylijską Stację Ferraz. Fot. Halina Galera
W ostatnich dziesięcioleciach w Antarktyce pojawia się coraz więcej ludzi. Są wśród nich naukowcy – na zdjęciu statek zaopatrujący brazylijską Stację Ferraz. Fot. Halina Galera
Coraz liczniej pojawiają się turyści – w tle widoczny ponton z turystami oraz statek turystyczny. Fot. Halina Galera

Antarktyka jako model przyszłości

Problemy związane z inwazją niepozornej trawy w Antarktyce mogą wydawać się odległe i abstrakcyjne, wręcz oderwane od rzeczywistości. Tymczasem, jak podkreślają badaczki, to właśnie tam widać w najczystszej postaci procesy, które zachodzą dziś na wszystkich pozostałych kontynentach.

W warunkach zmieniającego się klimatu coraz lepiej radzą sobie gatunki kosmopolityczne, plastyczne, zdolne do szybkiej reakcji na stres środowiskowy. Gatunki wyspecjalizowane – przystosowane do specyficznych warunków – tracą przewagę. Efektem jest stopniowa unifikacja przyrody. W różnych częściach Ziemi zaczynają dominować podobne zestawy roślin, a lokalna różnorodność biologiczna zanika. Antarktyka pokazuje tę tendencję w skali niemal laboratoryjnej – wyostrzonej i dlatego wyjątkowo czytelnej.

– To, co powszechnie dzieje się w innych miejscach i jest trudne do uchwycenia, tam widać niemal od razu – zauważa dr hab. Galera.

Z rozmowy z zespołem badawczym wyłania się też jednoznaczny wniosek dotyczący odpowiedzialności za ochronę przyrody. Tę odpowiedzialność ponosimy my wszyscy, podejmując z pozoru drobne decyzje każdego dnia.

– To nie jest problem, który można rozwiązać jednym działaniem albo jednorazowym wysiłkiem – podkreślają badaczki.

Odpowiedzialność zaczyna się na poziomie nauki: badania muszą być prowadzone w sposób, który minimalizuje ryzyko generowania kolejnych zagrożeń dla środowiska. Dalej – ważna jest rola instytucji państwowych, które tworzą regulacje prawne i egzekwują ich przestrzeganie, zwłaszcza w obszarach szczególnie wrażliwych, takich jak regiony polarne.

Istotne są także rozwiązania systemowe mające na celu zmniejszenie presji propagul. Nieograniczony handel nowymi roślinami uprawnymi i niekontrolowane zawlekanie chwastów powodują rozprzestrzenianie się gatunków inwazyjnych.

– Każdy z nas podejmuje decyzje, które mają znaczenie – choćby wtedy, gdy wybiera, co posadzić w ogrodzie albo jak reaguje na obecność obcych gatunków w swoim otoczeniu – podkreślają rozmówczynie Serwisu Naukowego.

Badaczki zaznaczają przy tym, że w wielu przypadkach problemem nie jest zła wola, lecz brak wiedzy oraz brak świadomości zagrożenia. Dlatego tak istotna jest rola rzetelnej edukacji i dobrej komunikacji naukowców ze społeczeństwem.

W przypadku Antarktyki zagrożenie inwazjami biologicznymi wynika przede wszystkim z przypadkowego zawlekania propagul. Członkowie wypraw naukowych i coraz liczniejsi turyści nieświadomie przywożą je jako zanieczyszczenia – na ubraniach, sprzęcie i wraz z zapasami żywności. Dlatego tak ważne jest uświadomienie każdemu człowiekowi odwiedzającemu tą śnieżną krainę, że od jego dbałości o środowisko zależy zachowanie Antarktyki w stanie (niemal) nienaruszonym.

Antarktyka, mimo odizolowania od innych lądów, staje się w tym kontekście ważnym punktem odniesienia. Pokazuje, jak kruche są naturalne ekosystemy i jak wiele zależy od naszej konsekwencji, wiedzy i odpowiedzialności podejmowanej na każdym poziomie – od międzynarodowych regulacji prawnych, aż po nasze codzienne indywidualne decyzje.

Notki bibliograficzne:

Rudak A, Galera H, Wódkiewicz M. 2026. Antarctica may be vulnerable to invasion by Poa annua from a range of populations around the globe. Journal of Applied Ecology 63: e70250 https://doi.org/10.1111/1365-2664.70250

Rudak A, Galera H, Wódkiewicz M. 2025. Is Poa annua a Skin-Changer? Annual–Perennial Life History Shift Enables the Species to Conquer Antarctica. Ecology 106(9): e70162 https://doi.org/10.1002/ecy.70162

Galera H., Sokół M., Banasiak Ł, Rudak A., Wódkiewicz M. 2024. An object-oriented model of the invasion and eradication of Poa annua L. on King George Island, Antarctica. Global Ecology and Conservation 56: e03288 https://doi.org/10.1016/j.gecco.2024.e03288

Miał ekstremalnie długą szyję. I upodobał sobie Polskę. Badacze szukają odpowiedzi na pytania: dlaczego?
Zdumiewająca regeneracja płazińców. Jak odwrócić się o 180 stopni i nie zwariować
Żaden inny krokodyl „nie zaszedł” tak daleko. Co zdradzą szczątki gada odkryte w „Bełchatowie”?
Co ja robię tu?… Mioceński żółw trójpazurzasty odnaleziony w Polsce
Pionierska analiza. Jak religia, polityka i wojna zmieniają ewolucję przyrody w mieście
TAGAntarktykaplastyczność fenotypowapopulacja inwazyjnawiechlina rocznaWydział Biologii UW
Poprzedni artykuł ZIMA_02. Klimat się ociepla. Prawda czy fałsz?
Następny artykuł wezel_i_kolczan_2_zajawka Węzły i kołczany. O odkryciu naukowców, które łączy światy
dr_Halina_Galera_kadr
dr hab. Halina Galera
adiunkt na Wydziale Biologii UW. Zajmuje się ekologią roślin, w szczególności problematyką inwazji biologicznych, ekologią roślin tundry antarktycznej oraz procesami synantropizacji szaty roślinnej. Interesuje się także etnobotaniką i symboliką roślin.
dr_Agnieszka_Rudak_kadr
dr Agnieszka Rudak
adiunkt na Wydziale Biologii UW. Jej zainteresowania badawcze koncentrują się na inwazjach biologicznych oraz zakwitach sinicowych. Uczestniczy w badaniach wykorzystujących kontrolowane warunki środowiskowe, m.in. w Laboratorium Fitotronowym Instytutu Biologii Środowiskowej.

Serwis Naukowy UW

Centrum Współpracy i Dialogu UW

redakcja: ul. Dobra 56/66, 00-312 Warszawa​

tel.: +48 609635434 • redakcja@uw.edu.pl

Zapisz się na newsletter
Facebook Linkedin Instagram

O NAS

STRONA GŁÓWNA UW

logo serwisu blue
logotyp-IDUB-PL-poziom-inv

Deklaracja dostępności

Polityka prywatności cookies

Mapa strony

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Serwis Naukowy UW
Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}