Kiedy mówimy, że coś jest „wyryte w kamieniu”, mamy na myśli stałość, niezmienność i wieczność. Prawdopodobnie te same idee przyświecały starożytnym Rzymianom, którzy właśnie kamień wybrali na materiał do upamiętniania ważnych osób i wydarzeń. W okresie Cesarstwa Rzymskiego inskrypcje – bo tak nazywają się napisy wyryte w twardym materiale – były powszechnym elementem krajobrazu miast, mniejszych ośrodków czy przydrożnych cmentarzy. Słowa ryto na stelach, bazach posągów, budowlach czy nagrobkach. A dzięki ich trwałości, udało im się przeżyć cywilizację, w której powstały. Dziś stanowią bogate źródło wiedzy dla archeologów i historyków.
Wnikliwym badaniem kamiennych upamiętnień w Imperium zajmuje się epigrafika rzymska – czyli nauka o inskrypcjach. Epigraficy koncentrują się na analizie wyrytych treści, lokalizacji kamieni czy pełnionej przez nie funkcji. Jak dotąd badano przede wszystkim to, kto zlecał inskrypcje, kto miał być ich odbiorcą i jaką wiedzę historyczną o urzędach czy funkcjonowaniu państwa można pozyskać z ich treści. Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego przyjęli zupełnie nowatorskie podejście i proponują skupienie się na rzemieślnikach. Czyli na tych osobach, które – władając dłutami i podbijakami – miały faktyczny wpływ na wygląd i formę płyt.
Dr Paweł Nowakowski z Wydziału Historii UW otrzymał prestiżowy Starting Grant przyznawany przez European Research Council (ERC) na realizację projektu Masters of the stone: The stonecutters’ workshops and the rise of the late antique epigraphical cultures (third–fifth century AD) w wysokości prawie 1,5 mln euro. W ramach projektu planowane jest dokładne zbadanie transformacji tradycji epigraficznych wczesnego Cesarstwa Rzymskiego i następujących po nich tzw. kultur epigraficznych późnego antyku.
Po co badać kamień?
Jak przekonują członkowie projektu, utrwalanie napisów w kamieniu to zwyczaj „wyjątkowo” rzymski. Inskrypcje znały wszystkie antyczne ludy, jednak to Rzymianie spopularyzowali je na niespotykaną wcześniej skalę. Jednocześnie w badaniach nad epigrafiką antyku istnieje wiele białych plam, szczególnie jeżeli uwzględnić – dotąd zbadaną w ograniczony sposób – perspektywę rzemieślniczego warsztatu.
– Analiza zmian, jakie zachodziły w stylistyce upamiętnień z perspektywy ich twórców, może być tak samo ważna dla zrozumienia historii Rzymu, jak nieocenione dla poznania okresu archaicznego i klasycznego okazały się badania nad warsztatami malarskimi waz greckich – uważa dr Paweł Nowakowski.
Interesujący uczestników projektu okres przypada na III-V wiek n.e. W tym czasie w niektórych regionach Rzymu liczba inskrypcji drastycznie spadła. Stopniowo zaczął zmieniać się kształt, forma i dekoracja napisów. Tradycja epigraficzna uległa fragmentacji, inskrypcje zaczęły przyjmować różne kształty w zależności od tego, w jakim regionie występowały. Według dr. Nowakowskiego kluczową rolę w tym procesie odegrały warsztaty kamieniarskie.
– Działały podobnie do dzisiejszych zakładów pogrzebowych: nie tylko oferowały wykucie inskrypcji, ale także doradzały klientom, jakie formy i style będą odpowiednie. Do dziś zachowały się nawet „katalogi produktów”, czyli zbiory formuł i wzorniki, z których klienci mogli wybrać odpowiednie dla siebie nagrobne sentencje – mówi badacz.
W kulturze starożytnego Rzymu inskrypcje nagrobne miały szczególne znaczenie. Rzymianie chowali zmarłych w miejscach dostępnych dla przechodniów, na przykład przy głównych drogach prowadzących do miast. Słowa ryte na nagrobkach miały pobudzać spacerujących do zadumy, a tym samym – gwarantować nieśmiertelność tym, którzy na taki pochówek mogli sobie pozwolić. Epigraficy zakładali dotychczas, że nagrobne napisy były bezpośrednim odzwierciedleniem woli fundatorów, pochodzących z zamożnych i wpływowych elit. Jednak zdaniem historyków z UW, to sami kamieniarze, jako specjaliści, mogli świadomie kształtować treści i estetykę napisów, dostosowując je do zmieniających się gustów.
– Pomimo że mentalność starożytnych była bardzo odległa od naszej, niektóre zachowania pozostają podobne. Wielką wagę przykładali do kreowania własnego wizerunku (autoprezentacji). A wystawny grobowiec świadczył o nich także po śmierci. Kto mógł wiedzieć o tym lepiej niż kamieniarze? Rzemieślnicy, tak jak współcześnie, wykonywali zlecenia nie tylko dla ludzi zamożnych i wpływowych. Ich klientami byli również obywatele mniej majętni, stojący na niższych szczeblach drabiny społecznej Imperium. Ze zleceń wykonywanych dla osób bogatych kamieniarze czerpali więc inspirację do inskrypcji dla mniej zamożnych klientów. Pełnili rolę „filtrów kulturowych” – artystyczne i literackie nowinki adaptowali do możliwości percepcyjnych i finansowych warstw średnich i niższych – tłumaczy dr Nowakowski.
Naukowiec podkreśla, że w badaniu chodzi o określenie roli, jaką odegrali rzemieślnicy w kulturowej zmianie. Ma również nadzieję, że pomoże to zrozumieć, jak lokalne społeczności budowały swoje własne, małe historie. Co więcej, publiczne upamiętnianie w formie inskrypcji w kamieniu stało się uniwersalnym, europejskim standardem, więc może to pomóc w lepszym projektowaniu upamiętnień w kulturowo zróżnicowanych środowiskach Europy także dziś.

Atlas warsztatów kamieniarskich
Ambicją badacza z Wydziału Historii UW jest zapewnienie nieśmiertelności tym, którzy przed wiekami wykuwali napisy w kamieniu. Dr Nowakowski tworzy zespół, który opracuje Atlas warsztatów kamieniarskich. Ma to być zaawansowane narzędzie cyfrowe do gromadzenia danych o stylach dekoracji i krojach pisma, znakach kamieniarskich, podpisach kamieniarzy, szlakach handlu kamieniem lub innych elementach pozwalających na identyfikowanie większych i mniejszych warsztatów zajmujących się produkcją inskrypcji.
– Planujemy zebrać wszystkie zachowane poświadczenia kamieniarzy, mozaikarzy i ich warsztatów. Potem chcemy pogrupować zebrany materiał i umieścić go na mapie. Mamy nadzieję, że pomoże nam to ukazać rzemieślników jako uczestników transferu kulturowego dokonującego się wertykalnie, od elit do zwykłych ludzi – mówi naukowiec.
Powstanie Atlasu warsztatów kamieniarskich jest jednym z priorytetów projektu. Badacz zamierza wykorzystać osiągnięcia z zakresu Digital Humanities. Humanistyka cyfrowa to współpraca między naukami humanistycznymi i technologicznymi – połączenie praktyk badawczych i komunikacyjnych przy wykorzystaniu narzędzi informatycznych. W ostatnich latach takie podejście znacznie przyczyniło się do rozwoju badań epigraficznych. Na przykład strona internetowa niedawno zmarłego profesora Manfreda Claussa, EDCS – Epigraphik-Datenbank Clauss / Slaby, która koncentruje się na dokumentowaniu inskrypcji łacińskich z obszaru całego Cesarstwa, zawiera w swoich zasobach informacje o około 540 000 inskrypcji (tylko w języku łacińskim).
Badacze zakładają, że Atlas pozwoli zidentyfikować regionalne centra produkcji inskrypcji oraz ich handlowe powiązania – a to może rzucić nowe światło na warsztaty jako na centra wymiany kulturowej. Wprowadzenie kategorii „agentów wertykalnego transferu kulturowego” umożliwi badanie, jak wzorce kultury elitarnej przenikały do warstw średnich i niższych dzięki działalności rzemieślników. Projekt Masters of the stone to dowód na to, jak współczesna nauka może wykorzystywać innowacyjne narzędzia i podejścia, by poszerzać naszą wiedzę o dawnych epokach. Dr Paweł Nowakowski i jego zespół mają szansę nie tylko rozwiązać jedną z największych zagadek epigrafiki rzymskiej, ale też lepiej zrozumieć, jak w przeszłości powstawała i ewoluowała kultura upamiętnienia – i jakie mechanizmy społeczne kierowały tym procesem.