Zimno. -19 st. Celsjusza w Warszawie, -25 w Suwałkach – to była prognoza na noc z soboty na niedzielę; w niedzielę odpowiednio: -13 i jeszcze o 4 stopnie mniej. Z niedzieli na poniedziałek – pozostajemy w tych samych miejscach na mapie – synoptycy IMGW zapowiadają: -23 i -27. MSWiA ostrzega: temperatura odczuwalna może wynieść -35. Nawet na cieplejszym zachodzie Polski tej samej nocy prognozy przewidywały -14 stopni, a w ciągu dnia w poniedziałek prawie -10. W poniedziałek dwadzieścia minut po godz. 6 pomiar temperatury w stolicy wskazywał: -18,8 st. C, natomiast temperatura odczuwalna wg IMGW spadła do -27 stopni Celsjusza.
Odzwyczailiśmy się od „prawdziwej” zimy. Ba, co młodsi mogą takiego obrazu tej pory roku nie pamiętać. Choć przecież było zimno. IMGW publikując (cmm.imgw.pl) przegląd zim w latach 1995-2025 przypomina zanotowane minimalne temperatury – zima 2002/2003: w Suwałkach -31 st. C, na Pomorzu -27, na Dolnym Śląsku -22; zima 2005/2006: na polskim biegunie zimna -27, w regionach łódzkim, świętokrzyskim, podkarpackim -30, a w Wielkopolsce -32 st. C. W całej Polsce (z jednym wyjątkiem na mapie) temperatury niższe niż -20 stopni, a -30 w Białymstoku zostały zarejestrowane zimą 2011/2012.
Dwa oblicza zimy
Taka aura ma piękne oblicze: szadź, okiść (niestety niebezpieczna), halo (piękny krąg wokół słońce pojawił się na zmrożonym niebie niedawno w Beskidach). Można sobie w takich warunkach przeprowadzić eksperyment i zaobserwować efekt Mpemby – gdy gorąca woda błyskawicznie i spektakularnie na mrozie zamarza; pięknie sfilmowali to obserwatorzy IMGW na Śnieżce (do oglądnięcia poniżej).
Zła strona jest oczywista: spóźnione lub odwołane pociągi, niekursujące tramwaje, samochody, które nie chcą odpalić, skrobanie, odśnieżanie, szklanka na drogach.
A jak ten lodowaty incydent ma się do ocieplenia klimatu? Nic nie zmienia. Klimat się ociepla. Co nie znaczy, że takie mroźne incydenty nie będą się w ogóle pojawiać. Prawdziwie zimnych zim powinniśmy jednak spodziewać się rzadziej.
I warto pamiętać: klimat i pogoda to nie jest to samo.

Pogoda czy klimat
O tym ważnym rozróżnieniu na stronie naukasprawdza.uw.edu.pl przypomina doktorantka fizyki atmosfery w Instytucie Geofizyki UW Michalina Broda.
– Kiedy myślimy o zmianie klimatu, bardzo często porównujemy to, co mówią naukowcy, z tym, co widzimy za oknem. Jeśli zimą spadnie śnieg albo latem trafi się wyjątkowo chłodny miesiąc, łatwo pomyśleć: „No i gdzie to globalne ocieplenie?”. W Polsce notujemy z jednej strony coraz mniej śnieżnych, mroźnych zim i coraz więcej fal upałów, a z drugiej – czasem pojawiają się takie okresy jak maj czy lato 2025 roku, które wiele osób zapamięta jako wyjątkowo chłodne i deszczowe. Wtedy często pojawia się wątpliwość, czy globalne ocieplenie naprawdę ma miejsce – pisze Michalina Broda.
– Aby zrozumieć, dlaczego chłodne polskie lato 2025 nie podważa globalnego ocieplenia, trzeba odróżnić pogodę od klimatu. Pogoda to aktualny stan atmosfery w danym miejscu i czasie – opisują ją takie elementy jak temperatura, opady, zachmurzenie czy wiatr. To właśnie to, co widzimy za oknem dziś, jutro czy w następnym tygodniu. Klimat natomiast to obraz pogody w długim okresie: statystyka i trendy obserwowane przez co najmniej 30 lat – przypomina badaczka.
Cały tekst do przeczytania jest tutaj: naukasprawdza.uw.edu.pl/lato-2025-bylo-takie-zimne-w-polsce-wiec-jak-mozna-mowic-o-globalnym-ociepleniu-skoro-za-oknem-jest-chlodno-odpowiadamy/
Na stronie naukasprawdza.uw.edu.pl znajdziecie także inne materiały dotyczące (m.in.) klimatu i klimatologicznych mitów. Warto tu zajrzeć. Strona jest elementem projektu, który ma za cel monitoring, analizę i demaskację naukowych fake newsów obecnych w polskiej przestrzeni informacyjnej.
Chcecie być dobrze poinformowani? Czytajcie informacje na naukasprawdza.uw.edu.pl.
Projekt „Nauka Sprawdza” finansowany jest ze środków Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
A temperatura rośnie
Wracając do temperatury i ocieplenia klimatu. Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) podsumowało miniony grudzień i cały rok 2025. Co wiemy?
Grudzień 2025 był piątym najcieplejszym grudniem na świecie, natomiast w Europie czwartym najcieplejszym grudniem w historii pomiarów, obok grudnia 2011 r. W większości europejskich krajów warunki były cieplejsze niż przeciętnie, przy czym najsilniejsze dodatnie anomalie odnotowano w środkowej Norwegii, Szwecji, częściach Fennoskandii i Islandii.


Styczeń 2025 r. – w skali świata – był najcieplejszym styczniem w historii pomiarów.
Natomiast cały rok 2025 – w skali ciepła – według raportu Global Climate Highlights 2025 opracowanego przez ECMWF, uplasował się na trzeciej pozycji.
– Od stycznia do grudnia 2025 roku średnia temperatura powietrza na powierzchni Ziemi w ciągu 12 miesięcy była o 0,59°C wyższa od średniej rocznej z lat 1991–2020, co czyni rok 2025 trzecim najcieplejszym rokiem w historii pomiarów. Był on zaledwie o 0,01°C chłodniejszy niż rok 2023, drugi najcieplejszy, i o 0,13°C chłodniejszy niż rok 2024 – czytamy na stronie climate.copernicus.eu/december-2025-was-fifth-warmest-record-globally.
Co więcej, ponowna analiza danych (ERA5) przeprowadzona przez ECMWF wykazała, że globalne temperatury w ciągu ostatnich trzech lat (2023–2025) były średnio o ponad 1,5 st. Celsjusza wyższe niż w okresie przedindustrialnym (1850–1900), co oznacza, że po raz pierwszy w historii trzyletni okres przekroczył granicę 1,5 st. C.


Więc mimo że meteogramy na kolejne dni – czy to na stronach Instytutu Meteorologii, czy meteo.pl – są chłodoniebieskie, te mroźne dni to tylko incydent, a nie długofalowy trend.
BTW – w przeglądzie zim IMGW podaje również zarejestrowane maksymalne temperatury, na przykład zimą 2020/2021: od 18 stopni w Warszawie po 21 st. Celsjusza na Dolnym Śląsku. Cały (ciekawy!) materiał jest tutaj: cmm.imgw.pl/?p=49050
