Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • Wykorzystanie treści
Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • WIRTUALNE WYSTAWY
  • EN
  • Wykorzystanie treści
Obserwuj nas
Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Strona główna » Artykuły » Jak zwierzę hodowlane stało się przedmiotem. O fetyszu mięsnym w PRL
kultura

Jak zwierzę hodowlane stało się przedmiotem. O fetyszu mięsnym w PRL

W powszechnej świadomości PRL kojarzy się z epoką niedoborów. Tymczasem właśnie wtedy – w czasach Gierkowskiej prosperity – mięso zaczęło być traktowane jako nieograniczone prawo każdego obywatela. Poziom konsumpcji białka zwierzęcego z 1980 roku Polska osiągnęła ponownie dopiero w roku 2006! Apetyt na mięso przeżył transformację ustrojową – podobnie jak system przemysłowej hodowli. Wraz z rozwojem ferm, zmienił się nie tylko sposób produkcji żywności, ale też nasze podejście do zwierząt. Z indywidualnych istot stały się „materiałem biologicznym”, ukrytym za półką chłodniczą.

Ostatnio zaktualizowany: 2025/12/14
12/12/2025
11 Min czytania
SM_009
Stoisko z wędliną i mięsem. Ekspedientka Halina Brewiecka waży wędlinę. Sklep nr 486 Warszawskiej Spółdzielni Spożywców „Społem” przy ul. Puławskiej 85/87 w Warszawie, 1967. Fot. Grażyna Rutowska /Narodowe Archiwum Cyfrowe
Udostępnij

W latach 70. mięso stało się symbolem sukcesu i nowoczesności. Wystarczyło dziesięć lat, by jego konsumpcja w Polsce na osobę rocznie wzrosła z 52,6 w 1970 r. do 74 kilogramów w 1980 r. (z podrobami, bez nich – 69 kg). Był to historyczny rekord, do którego wróciliśmy dopiero po 2006 roku. W 2022 roku według danych GUS spożycie wynosiło 78,7 kg mięsa na osobę (łącznie z podrobami, bez podrobów – 73,4 kg).

Przed pięćdziesięcioma laty w świadomości społecznej dostęp do schabu czy szynki przestał być luksusem. W czasach Gierka mięso stało się nie tylko elementem diety, ale też wskaźnikiem społecznego awansu. Coś się jednak przy tym nieodwracalnie zmieniło – nasze podejście do zwierząt.

W czasach stalinowskich opowiadano o krowach-bohaterkach i buhajach-rekordzistach, które miały imiona, historię i miejsce w propagandzie (jak słynny buhaj Geeltje’s Adema). Jednak wraz z rozwojem chowu przemysłowego na przełomie lat 60. i 70. zwierzęta zaczęły znikać z pola widzenia. Pozostały liczby: kilogramy mięsa, wydajność mleczna, zużycie paszy.

KROWA_009
Gospodarstwo w województwie łódzkim. Krowa z cielakiem na podwórzu. W głębi widoczny rolnik ciągnący wodę ze studni. 1971. Fot. Grażyna Rutowska /Narodowe Archiwum Cyfrowe

Nagły wzrost spożycia mięsa nie był tylko zmianą nawyków żywieniowych – wiązał się z głęboką przemianą relacji między ludźmi a zwierzętami. Proces ten analizuje dr Gabriela Jarzębowska z Wydziału „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego.

Badaczka sprawdza jak logika masowej produkcji mięsa przekształciła sposób postrzegania zwierząt gospodarskich. Korzystając z materiałów archiwalnych, książek, prasy branżowej, filmu, protokołów polustracyjnych NIK-u i dokumentacji PGR-ów, odwiedzając miejsca niegdysiejszych hodowli, ubojni i spalarni, śledzi nie tylko rozwój przemysłowych ferm, ale też zmiany języka i wyobraźni – pokazując, jak dawne Mućki i Felusie zamieniły się w „materiał zwierzęcy” i „surowiec do uboju”.

INNE_004
Zjednoczenie przetwórni mięsnych nr 3 w Poznaniu, 1948–1949. Pracownicy przetwórni przy stole, ważenie, krojenie mięsa. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna /Narodowe Archiwum Cyfrowe
INNE_013
Sklep mięsny 1949. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna /Narodowe Archiwum Cyfrowe

Fabryka mięsa

Rozwój chowu przemysłowego w Polsce nie był przypadkiem – był częścią politycznej strategii Edwarda Gierka. Władze PRL-u uznały mięso za kluczowy składnik społecznego dobrobytu i narzędzie budowania poparcia.

Aby zrealizować obietnicę pełnych półek, sięgnięto po zachodnie technologie hodowli oraz pasze z importu, głównie ze Stanów Zjednoczonych. W ciągu niespełna dekady liczba zwierząt w fermach przemysłowych wzrosła lawinowo, podobnie zresztą jak zadłużenie zagraniczne (z 1 mld w 1970 r. do 26 mld dolarów w 1982 r.).

W 1972 roku istniały 2 fermy przemysłowe świń, w których znajdowało się 34 500 zwierząt, co stanowiło 0,2 % świń w kraju i 1 ferma krów mlecznych na 800 krów (ale do tego były jeszcze 4 fermy bydła opasowego, gdzie przebywało 9 700 zwierząt).

Jednak w 1981 roku, fermy przemysłowe trzymały już jedną trzecią wszystkich świń w PGR – ponad 1,3 miliona sztuk w 78 fermach – oraz jedną szóstą krów w PGR, czyli ponad 116 tysięcy zwierząt w ponad 200 fermach. Plus 93 fermy bydła opasowego, gdzie żyło ponad 238 tys. zwierząt.

– Mięso było czymś wyjątkowym, do czego się dążyło i o czym się marzyło. Władze PRL-u zdawały sobie sprawę, że dostępność mięsa, a od lat 70. także jego jakość, są dla ludzi absolutnie kluczowe. Charakterystyczne było to, że braki mięsa oznaczały początek niepokojów społecznych. W momentach wzmożenia, gdy rozpoczynały się protesty przeciwko władzy, których powodem były rozmaite represje wobec społeczeństwa, iskrą stawała się podwyżka cen mięsa – opowiada dr Jarzębowska.  

Szybki rozwój okazał się jednak kosztowny. Krajowa produkcja roślinna nie była w stanie wyżywić tak licznego inwentarza, a masowy import zboża (9 milionów ton rocznie w 1980 r.) wpędził państwo w spiralę zadłużenia i uzależnił od światowych rynków. Władze zyskały wszechobecne mięso – ale ceną był kryzys paszowy, który zachwiał fundamentami całego systemu.

Ostateczny cios dla ferm przemysłowych zadało wprowadzenie stanu wojennego w 1981 roku i nałożone przez kraje zachodnie sankcje gospodarcze. Odcięcie od dostaw zachodniego zboża uniemożliwiło funkcjonowanie ferm, co doprowadziło do załamania produkcji i kryzysu mięsnego w latach 80.

FERMA_021
Centrala Mięsna – tuczarnia drobiu w Gdańsku-Zaspie, 1947–1955. Hodowla gęsi i przygotowanie mięsa do sprzedaży. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna /Narodowe Archiwum Cyfrowe

Od Felusia do „materiału zwierzęcego”

Wczesny PRL (1945-1956) opowiadał historię zwierząt przez pryzmat sukcesu i osobowości. Krowy miały imiona, indywidualne osiągnięcia produkcyjne i „życiorysy” godne propagandowych biogramów. Jednak już wkrótce narracja ta miała zniknąć. Nastąpiło ekstremalne uprzedmiotowienie zwierząt.

– Indywidualizacja zwierząt była obecna w materiałach, które badałam jeszcze na początku PRL-u i ona nie zniknęła nagle. To był pewien proces. Wydaje mi się, że kluczowym momentem stało się właśnie wprowadzenie chowu przemysłowego na przełomie lat 60. i 70. Tak naprawdę cały ten system był formą fabryki, a zwierzęta stały się maszynami do produkcji – mówi dr Jarzębowska.  

Mięso stało się produktem odcieleśnionym, gotowym do obróbki i teoretycznie dostępnym bez ograniczeń.

Zmieniał się nie tylko sposób chowu, ale też język. Znalazło to odzwierciedlenie w nowej, stechnicyzowanej terminologii. Feluś czy Mućka stały się „materiałem zwierzęcym”, „surowcem do uboju”. Między dokumentami hodowlanymi lat 40. a tymi z końca lat 70. można zaobserwować radykalne przesunięcie od nazw własnych ku „eliminowaniu z produkcji sztuk wadliwych” czy „materiałowi wsadowemu dla ferm przemysłowych”.

Pozbawione imion zwierzęta oznaczone zostały numerami i potraktowane jak grupy technologiczne w systemie potokowym, w którym produkt przechodzi przez kolejne stanowiska pracy bez przerw, zgodnie z sekwencją operacji technologicznych. Indywidualnością przestało być jedno konkretne zwierzę, a stała się nią grupa np. krów.

Badaczka zwraca uwagę na komplementarność badanych przeze nią procesów z procesem opisanym przez Norberta  Eliasa, który tenże socjolog nazwał procesem cywilizacji. Jednym z jego składowych jest zamiatanie brutalnych aspektów ludzkiej egzystencji, takich jak śmierć i cierpienie, pod dywan.

Na przykład, o ile dawniej u rzeźnika można było zobaczyć całe fragmenty zwierząt, łącznie z głową świni wiszącą na haku, dziś przemoc ta jest konsekwentnie kamuflowana poprzez sterylne, zapakowane plastry mięsa. W efekcie zniknęła nie tylko fizyczna obecność zwierzęcia, ale i świadomość, że mięso jest czymś ograniczonym.

– Nie chcemy mieć kontaktu z tymi nieprzyjemnymi aspektami życia – śmiercią i cierpieniem. Natomiast bardzo chętnie korzystamy z efektów tych procesów. Dawniej dla ludzi było normalne, że żeby mieć mięso, trzeba zabić zwierzę. Dzisiaj niby to wiemy, ale jednak niechętnie o tym pamiętamy – opowiada dr Jarzębowska.

FERMA_013
Centrala Mięsna – tuczarnia drobiu w Gdańsku-Zaspie, 1947–1955. Hodowla gęsi i przygotowanie mięsa do sprzedaży. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna /Narodowe Archiwum Cyfrowe
FERMA_014
Centrala Mięsna – tuczarnia drobiu w Gdańsku-Zaspie, 1947–1955. Hodowla gęsi i przygotowanie mięsa do sprzedaży. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna / Narodowe Archiwum Cyfrowe
KROWA_007
Rolnik wiąże łańcuchem krowę na stanowisku w oborze. Hodowla bydła w gospodarstwie Gawińskich w Radzanowie koło Płocka, 1973. Fot. Grażyna Rutowska /Narodowe Archiwum Cyfrowe
PIC_40-2-100-5_kontrast-scaled
Zespół Rolników Arciszewskich w Nowodworcach. Trzoda chlewna w metalowych kojcach w chlewni, październik 1979 r. Fot. Grażyna Rutowska /Narodowe Archiwum Cyfrowe
SWINIA_001
Władysław Dudek nasypuje paszę świniom. Widoczne piętrowe kojce. Lipiec 1976 r. Fot. Grażyna Rutowska /Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kryzys wyobraźni

Eksperyment z fermami przemysłowymi w latach 70. miał tragiczne konsekwencje nie tylko dla gospodarki i zwierząt, lecz także wyobraźni społecznej. Ustanowione wtedy wzorce konsumpcji mięsa okazały się trwałe.

Pomimo późniejszego spadku spożycia w latach 80. i 90., związanego ze wspomnianym kryzysem i kosztami transformacji, pragnienie nieograniczonego dostępu do mięsa pozostaje wciąż głęboko zakorzenione w Polakach. Jakiekolwiek propozycje ograniczenia konsumpcji w dzisiejszych czasach, np. ze względów ekologicznych, natychmiast wywołują szeroki sprzeciw społeczny.

PUSTE_001.
Wnętrze lubelskiego sklepu spożywczego w okresie PRL-u. Mieszkańcy Lublina w oczekiwaniu na dostawę towaru do sklepu spożywczego. Fot. Bogusław Okupny /Archiwum Fotografii Ośrodka „Brama Grodzka –Teatr NN”

Polityka żywnościowa PRL-u w latach 70. okazała się przejawem kryzysu wyobraźni. Władza nie była w stanie wyobrazić sobie alternatywnych, zrównoważonych modeli produkcji żywności. W rezultacie w świadomości społecznej utrwaliło się przekonanie o fizycznej bezgraniczności dostępu do mięsa, a wszelkie ograniczenia są postrzegane jako wynik złego zarządzania, a nie obiektywnych ograniczeń systemu żywnościowego.

– Ludzie zaczęli po wojnie, zwłaszcza w latach 70., postrzegać mięso jako coś na kształt praw człowieka. Jeśli władza nie dostarczy mięsa, oznacza to, że coś z tą władzą jest nie tak. Nie myślano o tym, że zwierząt jest ograniczona ilość, że istnieją ograniczenia metaboliczne, że aby wyprodukować kilogram mięsa, należy odpowiednio zwiększyć produkcję roślinną. Jest to generalnie bardzo nieekonomiczne na poziomie zarówno energetycznym, jak i finansowym. Przestało to docierać do społeczeństwa, przede wszystkim dlatego, że stało się ono coraz bardziej społeczeństwem miejskim. Czy mieszkańcy dużych miast zdają sobie sprawę, ile czasu, ale też energii, pracy i zasobów zajmuje utuczenie świni? – zauważa badaczka.

Zjawiska opisywane przez dr Jarzębowską wiążą się z tym, co badaczka nazywa kryzysem wyobraźni – czyli niezdolnością do myślenia o żywności w innych kategoriach niż te, które narzuciła masowa produkcja.

Nawet zmagając się z wyzwaniami, takimi jak obecny kryzys klimatyczny, którego hodowla przemysłowa jest istotną częścią, ludzie mają tendencję do podążania za tymi samymi wzorcami, które doprowadziły do problemu.

Mięso przestało być luksusem – stało się obowiązkiem państwa.

SM_010
Ekspedientka podczas pracy na stoisku z wędliną i mięsem. Sklep nr 317 „Emilia” Warszawskiej Spółdzielni Spożywców „Społem” przy ul. Śliskiej 10 w Warszawie, 1970. Fot. Grażyna Rutowska /Narodowe Archiwum Cyfrowe
Ten sam film, różne scenariusze. Jak Europa próbuje ocalić swoje kino
Kiedyś to były czasy, a teraz…? Fenomen(y) kultury studenckiej PRL
10 tematów. 10 naukowców. Czyli TEDx University of Warsaw 2025. Dołączcie do spotkania! To już jutro
Co się dzieje w głowie gracza? Gamebooki jako narzędzie poznania
Muzyka bardziej bachowska od Bacha. Czy AI rzeczywiście może być kreatywna?
TAGhodowla przemysłowakonsumpcja białka zwierzęcegotransformacja ustrojowaWydział „Artes Liberales” UW
Poprzedni artykuł ERC Miliony euro na badania. Trzy granty ERC dla naukowców z UW
Następny artykuł 004 Jak lepiej rozumieć liczby? Analiza z czasów pandemii
dr_Gabriela-Jarzebowska_kadr
dr Gabriela Jarzębowska
adiunktka na wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego, zajmuje się krytycznymi studiami nad zwierzętami i humanistyką środowiskową. Stypendystka Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta i dwukrotna laureatka konkursów Narodowego Centrum Nauki. Łodzianka.

Serwis Naukowy UW

Centrum Współpracy i Dialogu UW

redakcja: ul. Dobra 56/66, 00-312 Warszawa​

tel.: +48 609635434 • redakcja@uw.edu.pl

Zapisz się na newsletter
Facebook Linkedin Instagram

O NAS

STRONA GŁÓWNA UW

logo serwisu blue
logotyp-IDUB-PL-poziom-inv

Deklaracja dostępności

Polityka prywatności cookies

Mapa strony

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Serwis Naukowy UW
Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}