Ktoś pisze: „Nie powinniśmy pozwalać ludziom tej rasy mieszkać w naszym mieście” – to mowa nienawiści. Inny komentarz brzmi: „Nie powinniśmy słuchać jego opinii, bo nie pasuje do naszej grupy” – to hejt. W rozróżnieniu tych pojęć oraz w zrozumieniu mechanizmów, form i konsekwencji hejtu pomagają badania dr Agnieszki Marzędy z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW.
Czym tak właściwie jest hejt?
Sam termin hejt funkcjonuje zarówno w języku potocznym, jak i w literaturze naukowej, jednak nie doczekał się jednej spójnej definicji.
W debacie publicznej pojęcia hejtu i mowy nienawiści bywają używane zamiennie, tymczasem nie oznaczają tego samego.
Mowa nienawiści w ujęciu Rady Europy odnosi się do wypowiedzi, które podżegają do nienawiści, dyskryminacji lub przemocy wobec osób lub grup ze względu na określone cechy, takie jak pochodzenie etniczne, kolor skóry, religia czy status migracyjny. Ma ona charakter normatywny i prawny, ponieważ dotyczy grup objętych szczególną ochroną.
W polskim Kodeksie karnym sankcjonowane są m.in. artykuły 256 i 257, które przewidują odpowiedzialność karną za publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych lub ze względu na bezwyznaniowość, a także za propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa.
Hejt jest pojęciem szerszym i opisowym. Obejmuje wrogie, obraźliwe i deprecjonujące wypowiedzi, które nie zawsze odnoszą się do cech chronionych ani nie spełniają kryteriów mowy nienawiści, ale pełnią funkcję wykluczającą, ośmieszającą lub dyscyplinującą w przestrzeni publicznej. Zatem hejt nie zawsze będzie mową nienawiści.
Dla przykładu wypowiedź „Powinno się wyrzucić migrantów z kraju” mieści się w definicji mowy nienawiści, ponieważ dotyczy grupy społecznej i nawołuje do wykluczenia. Natomiast komentarz „Jesteś za głupi, żeby zabierać głos w tej sprawie” jest przykładem hejtu, ale nie mowy nienawiści, ponieważ atakuje jednostkę i jej kompetencje, a nie przynależność do grupy chronionej.
Podobnie stwierdzenie „Kobiety nie nadają się do polityki” spełnia kryteria mowy nienawiści, podczas gdy komentarz „Ta konkretna polityczka jest beznadziejna i powinna zniknąć z mediów” stanowi hejt personalny, choć nie musi mieć charakteru mowy nienawiści.
Mowa nienawiści jest jedną z form hejtu, ale nie wyczerpuje całego spektrum zjawisk określanych tym pojęciem.
Hejt może dotyczyć wyglądu, stylu życia, wieku, sukcesów zawodowych czy zainteresowań, obejmuje również agresję symboliczną, ironię, ośmieszanie i systematyczne podważanie czyjegoś prawa do obecności w debacie, nawet wtedy, gdy nie dochodzi do jawnego nawoływania do przemocy lub nienawiści.
W potocznym użyciu bywa utożsamiany z impulsywnym wybuchem negatywnych emocji. Jednak badania wskazują, że wiele form hejtu działa według powtarzalnych, rozpoznawalnych wzorców. A dzieje się to w sieci, gdzie splatają się uprzedzenia, frustracje, potrzeba dominacji oraz mechanizmy sprzyjające eskalacji konfliktu.
– Nieintuicyjne jest też to, że hejt może działać nie tylko na ofiarę, ale na całą społeczność, wywołując zniechęcenie do udziału w debacie i skutki zdrowotne oraz społeczne znacznie szersze niż jednorazowy komentarz sugeruje – mówi dr Marzęda.
Mimo pozornej ulotności skutki hejtu nie ograniczają się do przestrzeni cyfrowej ani do ekranu telefonu. Osoby doświadczające hejtu mogą odczuwać stany lękowe oraz spadek poczucia własnej wartości, co zniechęca je do aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym.
– Hejt degraduje kulturę rozmowy, pogłębia polaryzację i tworzy wrażenie, że przestrzeń cyfrowa jest miejscem konfliktu. W dłuższej perspektywie osłabia zaufanie do instytucji, mediów i samego procesu dyskusji – odpowiada dr Marzęda.
Na eskalację hejtu wpływają anonimowość oraz poczucie bezkarności w sieci. Badania pokazują, że zjawisko to dotyka nie tylko osób prywatnych, lecz także instytucji, w tym organizacji publicznych, co może prowadzić do strat wizerunkowych, finansowych oraz do spadku zaufania społecznego.
W tym kontekście istotne znaczenie zyskują badania dr Agnieszki Marzędy, które porządkują to rozproszone pole pojęciowe i pokazują hejt jako zjawisko wielowymiarowe, zakorzenione zarówno w emocjach jednostek, jak i we współczesnej komunikacji cyfrowej.
Badaczka zaproponowała autorską klasyfikację hejtu, która pozwala dostrzec prawidłowości i struktury tam, gdzie na pierwszy rzut oka widoczny jest jedynie chaos.

Jak badać hejt?
Dr Marzęda przeanalizowała wiele publikacji naukowych i raportów poświęconych trollingowi, mowie nienawiści oraz agresji słownej, zestawiając dotychczasowe strategie opisu i definiowania tych zjawisk.
Trolling rozumiany jest tutaj jako celowe prowokowanie, wywoływanie emocji lub dezorganizowanie dyskusji w internecie, często dla własnej rozrywki lub testowania reakcji innych użytkowników. Jest on jednak przedmiotem odrębnej publikacji.
Celem niniejszego badania było pokazanie skali i złożoności agresywnych oraz wrogich praktyk w kontekście hejtu.
Badaczka latami obserwowała, jak ludzie komunikują się w internecie. Śledziła na przykład reakcje na posty w mediach społecznościowych. Dzięki temu mogła porównać modele teoretyczne z tym, jak w praktyce wygląda sieciowy hejt.
– Dobór tych metod wpłynął na kształt modelu, ponieważ umożliwił połączenie szerokiego ujęcia teoretycznego z analizą konkretnych przykładów oraz mechanizmów występujących w codziennej komunikacji online, dzięki czemu typologia stała się narzędziem jednocześnie syntetycznym i praktycznym – tłumaczy dr Marzęda.
W toku badań pojawiły się pewne wyzwania. Najpoważniejszym z nich był brak jednej stabilnej definicji hejtu, która zmienia się w zależności od kontekstu, platformy oraz intencji użytkowników. Komplikuje to porównywanie odmiennych zjawisk opisywanych w różnych badaniach. Z kolei specyfika komunikacji internetowej oraz anonimowość użytkowników utrudniały zrozumienie, czy mamy do czynienia z prawdziwym hejterem, czy też z trollem.
– Dochodzi do tego kultura memów, ironii i gry pozorów, które zaciemniają intencje i utrudniają rozróżnianie między żartem, sarkazmem a przemocą symboliczną – badaczka.
Typologia hejtu
Dr Marzęda wyróżnia kilka kategorii hejtu, które odnoszą się do różnych wymiarów funkcjonowania w społeczeństwie.
Hejt osobisty dotyczy wyglądu, ubioru, cech charakteru, inteligencji oraz zachowania, a także stylu życia, w tym diety i wyborów życiowych.
Hejt kompetencyjny uderza w osiągnięcia jednostki, jej wykształcenie, sukces zawodowy oraz kompetencje.
Hejt ideologiczny odnosi się do poglądów politycznych i światopoglądowych, w tym do przynależności partyjnej lub religijnej, a także przekonań dotyczących ekologii czy kwestii zdrowotnych.
Hejt rasistowski i ksenofobiczny to dyskryminacja ze względu na cechy przypisywane „rasom”, kolor skóry, pochodzenie etniczne, tradycje kulturowe oraz narodowość.
Hejt seksistowski, homofobiczny i transfobiczny związany jest ze stereotypowym postrzeganiem płci i ról płciowych oraz obejmuje ataki na tożsamość płciową i orientację seksualną.
Hejt z powodu wieku (ageism) jest wymierzony w osoby młode lub starsze i bazuje na przypisywanych im stereotypowych cechach lub ograniczeniach.
Hejt z powodu niepełnosprawności (ableism) dotyczy zarówno niepełnosprawności fizycznej, jak i intelektualnej.
Hejt socjoekonomiczny, określany jako klasizm, nakierowany jest na osoby zamożne lub ubogie i czerpie z uprzedzeń klasowych.
Istnieje również hejt związany z zainteresowaniami i hobby, czyli ataki na konkretne pasje oraz czyjeś umiejętności. Hejterzy tutaj łatwo osuwają się w groteskę:
– W hejcie osobistym zdarzają się „diagnozy”, w których anonimowy użytkownik z pełną powagą tłumaczy komuś, że jego poglądy wynikają z „nieodpowiedniej twarzy do mówienia o ekonomii”. Można trafić na absurdy w rodzaju pretensji, że ktoś „nie wygląda na osobę, która może lubić klasyczną muzykę” – przytacza przykłady badaczka.
Czym innym od wymienionych kategorii hejtu jest przemoc symboliczna. Nie polega ona na otwartych obelgach ani wprost wyrażonej nienawiści, lecz na deprecjonowaniu, ośmieszaniu lub wykluczaniu za pomocą aluzji i kontekstu. Działa pośrednio, ale skutecznie.
Przykład: zdanie „Nie każdy musi rozumieć tak złożone kwestie” użyte wobec konkretnej osoby w dyskusji. Ponieważ nie zawiera jawnych obelg ani gróźb, często nie narusza regulaminów platform, ale ma realne skutki społeczne.
Głośne przypadki hejtu
W swoich analizach dr Agnieszka Marzęda odwołuje się także do głośnych przykładów hejtu, które pokazują, jak zjawisko to działa w praktyce i jak łatwo może eskalować w środowisku cyfrowym.
Jednym z nich jest sprawa Gamergate z 2014 r. To, co początkowo przedstawiano jako spór o standardy dziennikarskie w branży gier, szybko przerodziło się w masowe, skoordynowane ataki na kobiety aktywne w tej przestrzeni. Przypadek ten obnażył mechanizmy hejtu ideologicznego i seksistowskiego oraz rolę mediów społecznościowych w jego wzmacnianiu.
Podobne mechanizmy widoczne były w fali hejtu wymierzonej w Gretę Thunberg po tym, jak stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy globalnego ruchu klimatycznego. Ataki koncentrowały się nie tylko na jej poglądach, lecz także na wieku, wyglądzie i cechach osobistych, łącząc hejt ideologiczny z hejtem osobistym i ageizmem. Przypadek ten pokazuje, że hejt bywa narzędziem delegitymizowania głosu osób kwestionujących status quo.
Również ruch #MeToo, mimo że doprowadził do realnych zmian społecznych, uruchomił falę hejtu wobec osób publicznie opowiadających o doświadczeniach przemocy. W tym przypadku hejt pełnił funkcję dyscyplinującą i zniechęcającą do zabierania głosu, co wpisuje się w szerszy problem przemocy symbolicznej w debacie publicznej.
Analiza polskiego podwórka przynosi podobne wnioski. Fale hejtu kierowane wobec sportowców, takich jak Adam Małysz czy Agnieszka Radwańska, pojawiały się w momentach spadku formy i były związane z presją sukcesu oraz publicznymi oczekiwaniami.
Przypadki Anny Lewandowskiej czy Michała Szpaka pokazują natomiast, jak hejt osobisty, seksistowski lub związany z ekspresją tożsamości może stać się stałym elementem funkcjonowania osób publicznych w przestrzeni cyfrowej.
Więcej i intensywniej – hejt kierowany algorytmem
Hejt nie wynika wyłącznie z czyjegoś charakteru – w dużej mierze napędzają go algorytmy sterujące obiegiem informacji w mediach społecznościowych. Promują one treści o silnym ładunku emocjonalnym. W zależności od konfiguracji platformy mogą modyfikować zachowania użytkowników, na przykład wzmacniać agresję i zachęcać do eskalacji konfliktów. Użytkownicy, którzy widzą, że skrajne postawy zwiększają im zasięgi, zaczynają coraz częściej sięgać po tego typu język.
Szczególnie wyraźnie mechanizm ten ujawnia się w warunkach silnej polaryzacji, gdy hejt wymierzony w przeciwników – zarówno rzeczywistych, jak i wyobrażonych – bywa postrzegany jako przejaw lojalności wobec „swoich”.
– Użytkownicy organizują się w grupy, które wspólnie reagują, wspólnie szukają przeciwników i wspólnie nakręcają dynamikę konfliktu – precyzuje dr Marzęda.
Hejt jest też ściśle związany z kulturą internetu, gdzie kluczowe znaczenie ma zarówno natychmiastowa reakcja, jak i widoczność przekazu. Anonimowość, poczucie braku realnych konsekwencji, przynależność do określonej „bańki” lub „plemienia” oraz wpływ algorytmów sprzyjają stosowaniu strategii komunikacyjnych, na które wiele osób nie zdecydowałoby się w bezpośrednim kontakcie twarzą w twarz.

Komu szczególnie grozi hejt
Ofiarą hejtu może paść każdy, ale szczególnie narażone są osoby i grupy poruszające tematy kontrowersyjne lub silnie polaryzujące, a przy tym obecne w dyskusji publicznej.
Najłatwiejszym celem stają się przedstawiciele mniejszości. Często doświadczają go również eksperci, aktywiści oraz przedstawiciele zawodów zaufania publicznego. Grupą podwyższonego ryzyka są także osoby młode, które częściej intensywnie komunikują się w sieci bez skutecznej moderacji.
Hejt wygląda podobnie niezależnie od tego, czy mówimy o polskim, czy anglojęzycznym internecie. Różnice wynikają głównie z odmiennych kontekstów kulturowych, ale mechanizmy eskalacji, motywacje sprawców oraz dynamika grupowa pozostają zbliżone.
– W polskiej przestrzeni częściej rezonują tematy polityczne, światopoglądowe i tożsamościowe, podczas gdy w internecie anglojęzycznym większą rolę odgrywa kontekst globalny i debata o różnorodności – tłumaczy dr Marzęda.
Hejt systemowy i dezinformacja
Według badaczki często nam umyka fakt, że hejt ma charakter systemowy: wynika z tego, jak jest zbudowana przestrzeń cyfrowa. Debata publiczna często koncentruje się na pojedynczych obraźliwych komentarzach lub zachowaniach, pomijając mechanizmy, które podtrzymują to zjawisko w sieci.
– Niedoceniany jest także hejt dezinformacyjny, bo jego celem nie jest bezpośrednie skrzywdzenie konkretnej osoby, lecz podważenie zaufania społecznego, destabilizowanie dyskusji i rozpraszanie debaty za pomocą przekłamań, manipulacji lub celowych zniekształceń – komentuje badaczka z Uniwersytetu Warszawskiego.
Badaczka wskazuje, że właśnie te formy hejtu stanowią ciche, lecz poważne zagrożenie dla jakości debaty publicznej w przestrzeni cyfrowej.
Po co badania nad hejtem?
Badania nad hejtem pokazują, że nie jest on jedynie efektem indywidualnych emocji czy złej woli użytkowników. W dużej mierze jest produktem środowiska cyfrowego, które premiuje skrajne reakcje i konflikt.
Zrozumienie różnych form hejtu, od agresji indywidualnej po hejt systemowy i dezinformacyjny, jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania przemocy słownej. W przeciwnym razie język naszych dyskusji będzie coraz ostrzejszy, a przestrzeń cyfrowa coraz mniej dostępna dla tych, którzy chcą w niej uczestniczyć bez narażania się na agresję.
W tym kontekście zaproponowana przez badaczkę typologia nabiera znaczenia praktycznego, zwłaszcza z perspektywy instytucji i organizacji społecznych. Umożliwia nie tylko odróżnianie różnych form hejtu, lecz także bardziej świadome zarządzanie ryzykiem, dobór adekwatnych reakcji oraz tworzenie spójnych procedur przeciwdziałania. Może stanowić istotny punkt odniesienia przy projektowaniu algorytmicznych narzędzi monitorowania i wykrywania przemocy słownej w sieci.
Na szali są poważne – nie tylko społeczne, ale indywidualne konsekwencje: zaniżona samoocena, wstyd, nabywanie niezdrowych nawyków, wycofanie się z życia towarzyskiego, poczucie wyobcowania, tłumienie emocji, zwiększony poziom stresu, rozwój zaburzeń lękowych lub depresji, trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji interpersonalnych, wycofanie się z aktywności zawodowej lub edukacyjnej… można mnożyć, lista skutków nienawiści jest długa.
Lepsze zrozumienie mechanizmów hejtu może pomóc w planowaniu działań edukacyjnych oraz profilaktycznych. A rozróżnienie typów tego zjawiska powinno umożliwić precyzyjniejsze reagowanie.
