19 września 2025 roku Justyna Bargielska – znana poetka i prozaiczka, wielokrotnie nagradzana za swoją twórczość – ogłosiła, że jej najnowszy tomik poetycki powstał „we współpracy z AI”. Pod postem w mediach społecznościowych natychmiast rozpętała się burzliwa dyskusja. Obok głosów uznania i ciekawości pojawiła się też fala krytyki – wielu komentatorów widziało w decyzji autorki zapowiedź „upadku pisarskich obyczajów i wartości”. Sama Bargielska mówi o użyciu AI otwarcie, także w wywiadach, podkreślając przy tym, jak duży hejt wywołuje taka deklaracja.
Nie jest to jednak przypadek odosobniony. Japońska pisarka Rie Kudan, odbierając prestiżową Nagrodę Akutagawy, przyznała, że przy pracy nad powieścią Tokyō-to Dōjō-tō (Sympathy Tokyo Tower) wspierała się AI. ChatGPT odpowiada za około 5% treści jej książki. Część komentatorów ostro krytykowała użycie sztucznej inteligencji w dziele nagrodzonym tak prestiżowym wyróżnieniem, inni bronili Kudan, podkreślając, że to wciąż jej styl i pomysł nadają książce literacką wartość. Sama pisarka nie ukrywa, że zamierza nadal korzystać z potencjału AI w kolejnych projektach.
Bez względu na to, jaki mamy stosunek do AI, faktem jest, że coraz śmielej wkracza ona do kolejnych dziedzin życia – również do literatury i wydawnictw. Nowe technologie nie tylko wspierają twórców w pracy, lecz także zmieniają realia całego rynku. Tej transformacji przygląda się w swoich badaniach dr Agnieszka Marzęda z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jej projekt Self-publishing w erze sztucznej inteligencji: nowe modele autorstwa, jakości i legitymizacji treści otrzymał dofinansowanie z programu MINIATURA 9 Narodowego Centrum Nauki.
Self-publishing w czasach transformacji
Dr Marzęda bada zjawisko self-publishingu – czyli książek wydawanych samodzielnie przez autorów, bez wsparcia klasycznych wydawnictw. W takim modelu to twórca decyduje o wszystkim: o treści, formie, redakcji i promocji. Zyskuje pełną niezależność, ale bierze też na siebie całą odpowiedzialność. Sztuczna inteligencja może jednak sprawić, że ten proces stanie się prostszy i dostępniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.
– Ten projekt to dla mnie ważny krok, bo pozwala spojrzeć na self-publishing w momencie ogromnej zmiany – wtedy, gdy sztuczna inteligencja staje się częścią procesu twórczego. Chcę zrozumieć, jak AI wpływa na sposób powstawania książek i jak odbierają je czytelnicy, wydawcy czy redaktorzy. Interesują mnie kwestie zaufania do treści generowanych przy wsparciu AI, redefinicji autorstwa i tego, jakie mechanizmy legitymizują książki publikowane poza tradycyjnym obiegiem. Z jednej strony będę badać deklaracje czytelników w ogólnopolskim badaniu ankietowym, z drugiej – rozmawiać z praktykami i analizować narzędzia oraz platformy. Tylko w takim zestawieniu można uchwycić pełny obraz tej transformacji – wyjaśnia dr Marzęda.
Nowe technologie coraz wyraźniej przesuwają granice. AI może zaproponować autorowi alternatywne zakończenie, podpowiedzieć rozwinięcie fabuły albo stworzyć opis miasta, którego nigdy nie widziała. Może też przeanalizować, które fragmenty wcześniejszych książek były najczęściej czytane, i zasugerować podobne rozwiązania. Potrafi poprawić tekst, stworzyć spis treści, a nawet wygenerować okładkę i ilustracje. Dzięki automatycznym tłumaczeniom i wersjom audio książka może szybciej dotrzeć do czytelników na całym świecie.
Jeszcze dalej idzie wirtualna rzeczywistość. Jak zauważa dr Marzęda, VR może sprawić, że lektura przestanie być tylko czytaniem – stanie się doświadczeniem. Czytelnik będzie mógł dosłownie wejść do świata książki, przechadzać się po jej ulicach, rozmawiać z bohaterami, a nawet decydować o biegu wydarzeń. Wirtualne technologie pozwolą też organizować spotkania autorskie czy festiwale literackie w przestrzeni cyfrowej, gdzie odległość przestanie mieć znaczenie.

Schyłek autora?
To tylko część możliwości, jakie otwiera współczesna technologia. Możemy być pewni, że będzie ich coraz więcej. W obliczu tej transformacji pojawia się jednak zasadnicze pytanie: jaką rolę w procesie twórczym zachowa autor? Skoro AI potrafi już dziś generować teksty, czy w przyszłości może całkowicie zastąpić pisarzy? Czy literackie nagrody będą trafiały do dzieł stworzonych przez algorytmy? A może książka stanie się jedynie produktem skrojonym pod czytelnicze gusta i potrzeby?
– Nie sądzę, by autor stał się zbędny – choć jego rola z pewnością będzie się zmieniać. AI i VR wprowadzają narzędzia, które mogą przyspieszyć czy uprościć proces pisania, ale to człowiek nadaje opowieści sens, emocje i indywidualny styl. Być może w przyszłości większą wagę będą miały oczekiwania odbiorców i personalizacja treści, jednak nie odbieram tego jako zagrożenia. Autor może stać się kimś w rodzaju architekta narracji czy kuratora treści, który świadomie korzysta z technologii, ale nie pozwala jej całkowicie przejąć procesu twórczego. W moim przekonaniu literatura nadal będzie potrzebować autentycznego głosu, nawet jeśli będzie on wspierany przez nowe rozwiązania – podkreśla badaczka.
Kwestia obecności AI w literaturze to również pytanie o etykę. Jak znaleźć równowagę, by technologia wspierała, a nie zastępowała twórców?
– Proces twórczy już teraz staje się bardziej hybrydowy – wielu autorów korzysta z AI jako z inspiracji, przy redakcji czy generowaniu pomysłów. To może być wartość, o ile jasno określimy granice między tym, co technologia podpowiada, a tym, co pochodzi od autora. Czy doczekamy się konkursów, w których nagradzane będą teksty AI? Prawdopodobnie tak, ale kluczowe będzie stworzenie uczciwych kryteriów oceny. Równowaga, w moim odczuciu, leży w transparentności: jeśli wiemy, jaka była rola AI w powstaniu książki, możemy świadomie oceniać efekt końcowy. Literatura zawsze była obszarem eksperymentu i poszukiwań – dziś eksperymentem staje się współpraca człowieka z maszyną. To, co dla mnie najciekawsze, to właśnie szukanie tej równowagi i odpowiedzi na pytanie, jak zachować w tym procesie autentyczność i odpowiedzialność twórcy – wyjaśnia dr Marzęda.
Badaczka zwraca też uwagę, że w przyszłości jawność procesu twórczego może być wspierana przez konkretne narzędzia technologiczne – na przykład blockchain. Dzięki tej technologii każdy etap powstawania książki – od pierwszej wersji tekstu po kolejne redakcje – mógłby być zapisany w niezmiennym rejestrze. W ten sposób łatwo byłoby sprawdzić, co stworzył autor, a co wygenerowała sztuczna inteligencja. Blockchain pozwoliłby też na automatyczne rozliczanie praw autorskich i tantiem: każda sprzedaż książki czy jej fragmentu uruchamiałaby zapis w systemie i natychmiastowe przekazanie odpowiedniej kwoty twórcy. To sprawiłoby, że dystrybucja treści stałaby się nie tylko bardziej przejrzysta, ale i sprawiedliwa.
