Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • Wykorzystanie treści
Serwis Naukowy UWSerwis Naukowy UW
  • HUMANISTYCZNE
  • SPOŁECZNE
  • ŚCISŁE i PRZYRODNICZE
  • WIRTUALNE WYSTAWY
  • ALBUM CYFROWY IDUB
  • EN
  • Wykorzystanie treści
Obserwuj nas
Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski
Strona główna » Artykuły » Trolling. Czyli jak rozpoznać cyfrową prowokację
komunikacja społecznamedia

Trolling. Czyli jak rozpoznać cyfrową prowokację

„Picie soku z cytryny leczy raka”, „Czytanie książek jest przereklamowane” czy „Ludzie nigdy nie wylądowali na Księżycu” – każda z tych fraz brzmi jak zwykły internetowy absurd. A ma sprowokować kłótnię, emocjonalne reakcje, odciągnąć rozmowę od tematu albo sprawić, że fałszywa informacja zacznie krążyć dalej. Trolling to nie tylko złośliwy komentarz, ale zjawisko, które może prowadzić od żartu i prowokacji po manipulację i dezinformację. I może wyrządzić krzywdę. Jak się przed tym bronić?

Ostatnio zaktualizowany: 2026/06/08
08/06/2026
9 Min czytania
TROLLING_09_ADOBE
Kto nie dał się złapać na przynętę? Fot. Piotr Wawrzyniuk / Adobe Stock
Udostępnij

Dr Agnieszka Marzęda z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego przyjrzała się temu, jak trolle działają w mediach społecznościowych i jak różne strategie wykorzystują do zakłócania internetowych rozmów.

Analizowała m.in. treści z Facebooka, Twittera/X, Instagrama i YouTube’a. Efektem jej pracy jest klasyfikacja trollingu – pokazuje, że mamy do czynienia nie z jednym prostym zjawiskiem, ale z całym zestawem praktyk: od żartu i prowokacji po manipulację, dezinformację i działania ideologiczne.

Wyniki badania dr Marzęda opisuje w artykule Diversity and complexity of online trolling: an extended classification and analysis of social consequences, opublikowanym w czasopiśmie Media Biznes Kultura. Impulsem do zajęcia się tematem była jedna z konferencji poświęconych cyberprzemocy.

– Słuchałam różnych wystąpień i doszłam do wniosku, że każdy widzi to trochę inaczej. Często używane pojęcia nie są do końca sprecyzowane. Poczułam niedosyt – tłumaczy badaczka.  

Ciemna strona sieci

Zanim w ślad za autorką przyjrzymy się odmianom trollingu, warto powiedzieć, czym trolling nie jest. Choć często bywa wrzucany do jednego worka z hejtem czy cyberbullyingiem, działa według trochę innej logiki.

Hejt uderza wprost: obraża, poniża, wynika z niechęci, uprzedzeń albo potrzeby zaatakowania drugiej osoby.

Cyberbullying oznacza nękanie online, zwykle wymierzone w konkretnego człowieka i często powtarzane przez dłuższy czas.

Troll działa inaczej. Jego celem jest manipulacja i prowokacja: wrzucenie do rozmowy kontrowersyjnej, absurdalnej albo fałszywej treści po to, by wywołać emocje, skłócić uczestników dyskusji albo przejąć nad nią kontrolę.

Nie zawsze atakuje jedną osobę. Częściej zarzuca wiele przynęt i czeka, kto zareaguje. Metafora wędkarska pojawia się tu nieprzypadkowo. Jedno z popularnych wyjaśnień nazwy tego zjawiska odwołuje się do angielskiego określenia „trolling for fish”, czyli metody łowienia ryb przez ciągnięcie przynęty za łodzią. Jeśli dodamy do tego trolla z mitologii nordyckiej, złośliwą istotę czającą się na ludzi, łatwo zrozumieć, dlaczego ta nazwa tak dobrze przykleiła się do internetowej kultury.

Pacynki i płomienie

Trolling rzadko działa w próżni. Potrzebuje przestrzeni, w której łatwo ukryć tożsamość, szybko zmieniać role i sprawiać wrażenie, że za jednym głosem stoi wielu użytkowników. Dlatego tak dobrze odnajduje się w mediach społecznościowych, gdzie komentarz można opublikować w kilka sekund, a fałszywe konto założyć w kilkadziesiąt. Kocha anonimowość.

 – Walczymy o wolność słowa, ale nie idzie za nią odwaga cywilna. Ludzie wypowiadają się w sieci w określony sposób, wiedząc, że nie można ich zidentyfikować. Do tego dochodzi „sockpuppeting” (od angielskiego „sock puppet” – pacynka), czyli tworzenie wielu fałszywych kont. Korzystają z tego choćby niektórzy politycy, by wspierać własne argumenty w dyskusji i prowadzić walkę polityczną. Dopóki jest przyzwolenie na anonimowość, nawet nie rozpoczynamy walki z trollingiem. Niestety uznaliśmy, że jest to wpisane w kulturę tej komunikacji. To błąd. Ja jestem za pełną transparentnością: masz coś do powiedzenia, powiedz to pod własnym nazwiskiem – podkreśla dr Marzęda.

To kluczowe, bo anonimowość i łatwość tworzenia fałszywych kont sprzyjają mnożeniu strategii, po które sięgają trolle. W klasyfikacji dr Marzędy widać wyraźnie dwa poziomy tego zjawiska.

Pierwszy tworzą duże grupy: trolling oparty na interakcjach społecznych, trolling związany z dezinformacją i manipulacją, trolling ideologiczny i kulturowy oraz trolling tematyczny.

Drugi poziom to ich bardziej szczegółowe odmiany, m.in. trolling destrukcyjny, prowokacyjny, humorystyczny, narcystyczny, polityczny, zdrowotny, edukacyjny czy technologiczny.

Najłatwiej zobaczyć to na przykładzie pierwszej grupy, czyli trollingu opartego na interakcjach społecznych. To właśnie tutaj mieszczą się działania, które bezpośrednio rozbijają rozmowę, prowokują użytkowników albo próbują zwrócić uwagę na samego trolla.

Jedną z jego destrukcyjnych odmian jest –  dobrze nam wszystkim znane – spamowanie. Wyobraźmy sobie, że śledząc interesującą nas dyskusję, musimy przedzierać się przez gąszcz przypadkowych znaków, powtarzalnych, bezsensownych wypowiedzi albo obrazów zupełnie niezwiązanych z tematem. Irytujące? Owszem. Frustrujące? Też. Troll właśnie osiągnął swój cel: zakłócił przebieg rozmowy.

Inną odmianą jest trolling prowokacyjny, w tym „flaming”, którego nazwa pochodzi od angielskiego słowa „flame”, czyli płomień. Chodzi o to, by „podpalić” dyskusję i doprowadzić do eskalacji emocji. „Pandemia jest wymysłem”, „Szczepionki są szkodliwe” – takie zdania mogą pojawiać się na forach dotyczących zdrowia i nie tylko. Wśród osób zajmujących się medycyną budzą szczególną irytację, a czasem gniew. I znów: troll dostaje dokładnie to, po co przyszedł. Problem w tym, że jeśli prowokacja dotyczy zdrowia, jej skutki nie kończą się na kłótni w komentarzach. Fałszywe przekonania mogą zacząć krążyć dalej i wpływać na decyzje osób, które szukają w sieci wiedzy albo pomocy. A błędne decyzje mogą oznaczać konsekwencje groźne dla ich zdrowia.

– Być może włożę tu kij w mrowisko, ale myślę, że trolling nie musi być wyłącznie negatywny, choć tak najczęściej go postrzegamy. O ile hejt zawsze jest szkodliwy, o tyle trolling może też przybierać formy neutralne, a nawet spełniać funkcję rozrywkową. Mam tu na myśli na przykład memy, których sama jestem fanką – zauważa jednocześnie dr Marzęda. 

Innym rodzajem humorystycznej odmiany zjawiska jest udzielanie absurdalnych porad na forach (na przykład kulinarnych: „najlepszy sposób gotowania makaronu to rzucić go na dach i poczekać na deszcz”) czy inicjowanie rymowanych wyzwań. Jeśli dzięki temu troll zwróci na siebie uwagę, osiągnie swój cel.

TROLLING_03
Jedni łowią ryby w mętnej wodzie, inni za łódką rzucają wędkę… Fot. Wynand van Poortvliet / Unsplash

Troll w erze AI

Wraz z rozwojem technologii zmienia się również trolling, zwłaszcza jego odmiany oparte na dezinformacji, które sztuczna inteligencja może znacząco wzmacniać.

To już nie tylko fałszywe alarmy o atakach bombowych; fake newsy, czyli zmyślone informacje o celebrytach, czy sfabrykowane zdjęcia i nagrania. Na naszych oczach przed trollami otwierają się zupełnie nowe możliwości działania. AI jest świetnym narzędziem do kreowania deepfake’ów, czyli obrazów i filmów, które mogą sprawiać wrażenie autentycznych.

– Teoretycznie mamy świadomość tego, jak działa sztuczna inteligencja, a jednak wciąż dajemy się nabrać. Rozwiązaniem mogą być tu systemowe narzędzia oznaczania wiarygodności treści np. w przeglądarkach. Są firmy, które pracują już nad oprogramowaniem pozwalającym określić stopień prawdziwości danego materiału. Pomocna byłaby tu na przykład skala kolorystyczna: od czerwonego – fałsz, przez żółty – wątpliwa prawdziwość, po zielony – czyli prawda. Ale czy wdrożą to giganci technologiczni, którzy zarabiają dzięki zasięgom generowanym przez kontrowersje? Wątpliwe. A bez tego nic się nie zmieni – prognozuje dr Marzęda.

Co robimy swojej głowie

– Istotne jest, żebyśmy widzieli, jak szeroki jest zakres trollingu. Tylko tak będziemy umieli go rozpoznać. To trudne, bo potrafi być on wyjątkowo subtelny i zniuansowany, a do tego ukrywać się pod postacią spontanicznych, naturalnych wypowiedzi. Moje badania są tylko punktem wyjścia do dalszej dyskusji – wyjaśnia badaczka.

Ta dyskusja nie dotyczy wyłącznie badaczy internetu. Z klasyfikacji trollingu powinny korzystać także osoby odpowiedzialne za edukację medialną, komunikację i PR, moderatorzy forów i platform społecznościowych, instytucje zajmujące się dezinformacją, komunikacją publiczną czy ochroną reputacji.

Bo jeśli nie umiemy rozpoznać, z jaką odmianą trollingu mamy do czynienia, trudniej na nią odpowiedzieć. Hejtu nie moderuje się tak samo jak absurdalnego żartu, spamu nie zwalcza się w taki sam sposób jak fałszywej porady zdrowotnej, a prowokacji politycznej nie da się sprowadzić do „niekulturalnego komentarza”.

Stawka jest większa niż porządek w komentarzach. Jak wskazuje dr Marzęda, trolling może prowadzić do stresu, lęku, obniżenia poczucia własnej wartości, wycofania z życia online, a w szerszej skali także do podziałów społecznych, utraty społecznego zaufania, rosnącej polaryzacji, pogorszenia jakości debaty publicznej i rozprzestrzeniania fałszywych informacji.

Dlatego typologia nie jest tylko akademickim katalogiem internetowych zachowań. Pomaga nazwać mechanizmy, które wpływają na nasze emocje, relacje i sposób uczestniczenia w świecie cyfrowym.

– To ważne badanie, bo odpowiada na pytanie: co pozwalamy robić swojej głowie – konkluduje autorka opracowania.

Gogle zamiast tornistra. Czy technologia VR wyprze tradycyjną edukację?
Koniec stereotypu seniora z gazetą. Jak pokolenie silversów podbija cyfrowy świat?
10 tematów. 10 naukowców. Czyli TEDx University of Warsaw 2025. Dołączcie do spotkania! To już jutro
Algorytmy czy regulacje? Kto decyduje, co oglądamy na platformach streamingowych?
Dostępna, ale „niewidoczna”. Literatura LGBTQ+ w polskich bibliotekach publicznych
TAGcyfrowa prowokacjafałszywe kontaKatedra Komunikacji Społecznej i Public RelationstrollingWydział Dziennikarstwa Informacji i Bibliologii UW
Poprzedni artykuł AdobeStock_691180942 Niebezpieczne związki Merkurego. Tak naukowcy z UW tropią trującą rtęć
Następny artykuł BAKTERIOFAGI_13_ADOBE Jak rozbroić groźne bakterie? Naukowcy z UW badają enzym z bakteriofaga

dr_agnieszka_marzeda_kadr
dr Agnieszka Marzęda
dr nauk społecznych, wykładowczyni na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego (Katedra Komunikacji Społecznej i Public Relations). Magister marketingu (WSZiM) oraz certyfikowana specjalistka ds. public relations (ISNS UW i IFiS PAN). Prowadzi zajęcia akademickie, m.in. na UOUW oraz szkolenia z zakresu komunikacji, PR, marketingu cyfrowego i self-publishingu – zarówno dla studentów, jak i dla firm, instytucji publicznych oraz organizacji non-profit

Serwis Naukowy UW

Centrum Współpracy i Dialogu UW

redakcja: ul. Dobra 56/66, 00-312 Warszawa​

tel.: +48 609635434 • redakcja@uw.edu.pl

Zapisz się na newsletter
Facebook Linkedin Instagram

O NAS

STRONA GŁÓWNA UW

logo serwisu blue
logotyp-IDUB-PL-poziom-inv

Deklaracja dostępności

Polityka prywatności cookies

Mapa strony

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Copyright © 2026 Uniwersytet Warszawski

Zarządzaj zgodą

Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.

Funkcjonalne Zawsze aktywne

Wymagane do prawidłowego działania strony, bezpieczeństwa oraz zapamiętania Twojej decyzji.

Statystyka

Pomagają mierzyć oglądalność i jakość strony.

Marketing

Pozwalają mierzyć kampanie i personalizować reklamy.

Oświadczenie o prywatności